„Taniec młynarza” – Winston Graham

„Taniec młynarza” – Winston Graham

Za każdym razem z ogromnym sentymentem powracam do Kornwalii, ale też i ukłuciem smutku, gdyż z każdym kolejnym tomem Sagi Rodu Poldarków autorstwa Winstona Grahama, który trafia w moje ręce, coraz bardziej przybliżam się do zakończenia historii opowiadającej o losach mieszkańców Nampary, ich bliższych bądź dalszych przyjaciół, znajomych a także mniej przyjaźnie usposobionych w stosunku do nich ludzi (m.in Warlegganowie).

Nie da się ukryć, iż mocno zżyłam się z bohaterami tej sagi. Ross i Demelza Poldark, Dwight i Caroline Enysowie… – ci stali się dla mnie szczególnie bliscy. Dlatego też trudno mi będzie się z nimi rozstać, co – niestety – nastąpi już całkiem niedługo, gdyż za mną dziewięć części z dwunastu składających się na tę sagę.

W sierpniu do księgarń nakładem wydawnictwa Czarna Owca trafi tom 10 – „Puchar miłości”. Przyznam, że po lekturze „Tańca młynarza” będę go niecierpliwie wyglądała. W „Tańcu…” bowiem wydarzyło się tak dużo, iż dosłownie ciekawość mnie zżera w związku z tym, co też wydarzy się dalej!

„Był stary młynarz, co mieszkał samotnie,
Mełł zboże od świtu do nocy,
A swoje złoto ukrywał w drewutni,
By nikt go nie ujrzał na oczy!
Raz chciał policzyć całe swe bogactwo.
Jak to możliwe?! Przepadło!

– Taniec młynarza! – krzyczeli goście. (…)
– To stary wiejski taniec (…) Pretekst, by trochę poszaleć.”

To, o czym czytamy na kartach dziewiątego tomu Sagi, jest jak ten taniec – w jednej chwili pełne śmiechu i radości, w następnej melancholijne i hipnotyzujące, a momentami pełne stopniowo narastającego napięcia.

Na pierwszy plan wysuwa się wątek rozpoczęty w „Przybyszu z morza”, a mianowicie ten związany ze Stephenem Carringtonem i jego zauroczeniem najstarszą córką Poldarków – Clowance. Łącząca ich nić sympatii powoli przeradza się w coś więcej. Młodzi zaczynają snuć plany o wspólnej przyszłości. Tylko czy aby „energiczny, arogancki (…) wyćwiczony w walce i zawsze gotowy do walki, gotowy łapać okazje, korzystać z życia, kłamać, w razie potrzeby kraść, żądać tego, co uważa za swoje, uroczy, dominujący, bezwzględny” młody mężczyzna będzie aby odpowiednim kandydatem na męża dla córki Rossa i Demelzy?

Niemniej miejsca autor powieści poświęcił jej bratu – Jeremy’emu. Wkraczający w dorosłość syn Poldarków z jednej strony realizuje swe marzenia o byciu wynalazcą – przy czym łamie wszelkie zasady obowiązujące w społeczeństwie tej epoki, gdyż nie tylko finansuje własny projekt maszyny parowej (jak przystało na dżentelmena), ale osobiście bierze udział w jej budowie. Z drugiej strony zaś nadal nie potrafi zapomnieć o Cuby – pannie o znakomitych korzeniach, która gotowa jest przekreślić szansę na szczęśliwe życie dla ratowania sytuacji finansowej własnej, mocno zadłużonej rodziny. Ale jest coś jeszcze, o czym warto wspomnieć w odniesieniu do Jeremy’ego – mianowicie to, iż w tym tomie wkracza na niebezpieczną ścieżkę, która pociągnąć może w przyszłości bardzo poważne konsekwencje…

Więcej jest Valentine’a Warleggana oraz Geoffrey’a Charles’a Poldarka (choć tego ostatniego jedynie w formie listów, gdyż nadal bierze on udział w wojnie). Pojawia się nowa postać w osobie Conana Withwortha – syna znienawidzonego prędzej przeze mnie pastora Osborne’a Withwortha (pierwszego męża Morweny), który dowie się czegoś, co znacząco odbije się na zachowaniu Jeremy’ego. Więcej uwagi autor poświęcił młodemu pokoleniu uboższej ludności zamieszkującej okolice Nampary – m.in Benowi Carterowi czy Violet Kellow.

Widać wyraźnie, i dało się to też zauważyć w poprzednim tomie, że młode pokolenie zaczyna grać główne skrzypce w całej tej historii, a stare stopniowo usuwa się w cień. Nie oznacza to jednak, iż autor o nim zapomniał!

Biorąc do ręki „Taniec młynarza” przekonacie się, iż Winston Graham przygotował nie lada niespodziankę dla Rossa i Demelzy – coś, czego żadne z nich się nie spodziewało, a co w przyszłości z całą pewnością wywróci na powrót ich życie do góry nogami. Również zmiany zachodzą w życiu George’a Worleggana. Rozpoczyna się dla niego nowy etap, tak odmienny od dotąd spokojnie prowadzonego przez niego trybu życia. Nadal jednak pozostanie sobą – będzie knuł, kalkulował i prowadził własne intrygi w celu zapewnienia sobie oraz rodzinie odpowiedniej (w jego mniemaniu) przyszłości. Epizodycznie pojawia się Verity, za którą nadal mocno tęsknię, gdyż była ona jedną z moich ulubionych postaci na początku Sagi.

Czego mi jednak zabrakło? Wątku związanego z młodszym bratem Demelzy – Drake’m, który (jak pamiętacie) w ostatnim tomie związał swe życie z Morweną. Ich burzliwa historia wymagała ciągu dalszego, którego spodziewałam się na kartach „Tańca młynarza”, a tymczasem tego nie uświadczyłam. Liczę więc na to, że autor zrehabilituje się w „Pucharze miłości”.

Historia opowiedziana na kartach powieści to jednak nie tylko przybliżenie losów poszczególnych jej bohaterów, ale też – co jest znamienne dla autora i całej tej Sagi – również sytuacji gospodarczo-politycznej w latach, w których mają miejsca wydarzenia w niej opisane. A te rozgrywają się od 1812 do 1813 roku. Anglia nadal pozostaje w stanie wojny z Francją, co pociąga za sobą liczne – głównie negatywne – konsekwencje i mocno odbija się na życiu angielskiej ludności, zwłaszcza tej mniej zamożnej i po prostu ubogiej jej części.

Podoba mi się w powieściach Grahama właśnie to, że potrafi on połączyć te wszystkie wątki w jedną spójną całość, przedstawić losy swoich bohaterów na tle zachodzących w kraju przemian. Jest u niego miejsce i na życie rodzinne, pierwsze zauroczenia i zawody miłosne, wystawne bale i przyjęcia, ale też na polityczne spory czy działania wojenne. Niejednokrotnie wspominałam już o tym i powtórzę raz jeszcze – Winston Graham posiada po prostu dar opowiadania i potrafi wciągnąć czytelnika do swojego świata. Do rzeczywistości w żadnym razie nie przerysowanej, a do bólu prawdziwej, której nie obce są smutki i radości życia codziennego. Świata, w którym życie przedstawicieli wyższych sfer miesza się z losami zwykłych biedaków tworząc jeden spójny obraz ówczesnych czasów.

Doprawdy ciężko mi będzie opuścić ten świat…

Tymczasem niecierpliwie wyglądam premiery kolejnej części Sagi Rodu Poldarków. Całe szczęście, że sierpień już za chwilę <3 Też czekacie? 😀

Tytuł oryginalny: The Miller’s Dance
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2018
Seria/Cykl: Saga Rodu Poldarków, tom 9
Oprawa: miękka
Liczba stron: 510
ISBN: 978-83-8015-744-6

Do tej pory w cyklu „Saga Rodu Poldarków” ukazały się:

„Ross Poldark”„Demelza”„Jeremy Poldark”„Warleggan”„Czarny księżyc”„Cztery łabędzie”„Fala gniewu”„Przybysz z morza”„Taniec młynarza”

przed nami natomiast:

„Puchar miłości” – „Pogięta szpada” – „Bella Poldark”

1Shares
Powrót do góry