„Cztery łabędzie” – Winston Graham

Powieści Winstona Grahama składające się na cykl „Dziedzictwo rodu Poldarków” mają jedną zasadniczą wadę – czyta się je stanowczo za szybko. Ledwo człowiek zasiądzie w ulubionym fotelu z książką w ręku mając nadzieję na długą i przyjemną lekturę, a tu – nim się spostrzeże – dociera do jej końca… I znów pozostaje w nas ten niedosyt, bo chciałoby się więcej, pragnęłoby się z miejsca sięgnąć po kontynuację, by nie opuszczać ulubionych bohaterów i móc poznać dalsze ich losy. A tymczasem trzeba obejść się ze smakiem, bo nie wiadomo nawet, kiedy ukaże się kolejna część cyklu…

Na najnowszy tom, będący już szóstym, czekałam z wielkim wytęsknieniem. A wszystko przez to, w jaki sposób zakończyła się poprzednia część – „Czarny księżyc”. Byłam strasznie ciekawa, jakie konsekwencje pociągną za sobą słowa wypowiedziane na łożu śmierci przez jedną z postaci, którą zdążyłam bardzo polubić w trakcie lektury sagi, a z którą tak nieoczekiwanie musiałam się wówczas rozstać. Ale powiem wam jedno – warto było czekać! Wypowiedziane w godzinie śmierci słowa nie pozostały bez echa i mocno zaburzyły spokój jednego z głównych bohaterów historii, która tym razem rozgrywa się w latach 1795 – 1797.

Są to bardzo niespokojne czasy. We Francji szaleje Wielka Rewolucja. Jej echa coraz bardziej oddziałują na Anglię i uderzają w jej mieszkańców, którzy coraz mocniej obawiają się inwazji ze strony Francuzów popieranych przez kolejne państwa. Gospodarka podupada, mniejszym bankom grozi bankructwo, ceny drastycznie idą w górę. Coraz bardziej rośnie niezadowolenie wśród Anglików, a zwłaszcza tych najuboższych, którzy ledwo udaje się wiązać koniec z końcem. Taka sytuacja niechybnie prowadzić będzie do buntów i zamieszek wśród społeczeństwa.

Jednak nie tylko źle się dzieje na świecie i w kraju. Cień padł również na życie czterech kobiet w różny sposób związanych z losami Rossa Poldarka. Demelza zmaga się z własnymi uczuciami. Z jednej strony chce być lojalna i szczera wobec własnego męża, z drugiej zaś coraz mocniej ulegać zaczyna urokowi pewnego młodego porucznika, którego Ross uratował z francuskiej niewoli podczas wyprawy mającej na celu sprowadzenie Dwighta do domu. Caroline, która tak bardzo pragnęła jego powrotu, teraz zaczyna się zastanawiać nad swoją rolą w jego życiu i nad tym, czy uda im się wypracować kompromis dotyczący dalszego ich wspólnego życia. Elizabeth z kolei nie rozumie, dlaczego George od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje i dlaczego tak nagle odsunął się od ich syna, który do tej pory był dla niego tak ważny i z którym wiązał wielkie plany na przyszłość. Jest jeszcze Morwenna, kuzynka Elizabeth, niedawno poślubiona wielebnemu Osborne’owi, która nie potrafi zapomnieć o bracie Demelzy, Drake’u Carne, a tymczasem zmuszona jest wypełniać swoje małżeńskie powinności wobec człowieka napawającego ją jedynie obrzydzeniem.

Co też każdą z nich czeka? Jakie niespodzianki zgotuje im los? Która z nich okaże się być rannym łabędziem?

Niejednokrotnie wspominałam już o tym i powtórzę też i tym razem, że Winston Graham posiada dar opowiadania i potrafi wciągnąć czytelnika do swojego świata. Do rzeczywistości w żadnym razie nie przerysowanej, a do bólu prawdziwej, której nie obce są smutki i radości życia codziennego. Świata, w którym życie przedstawicieli wyższych sfer miesza się z losami zwykłych biedaków tworząc jeden spójny obraz ówczesnych czasów. A wszystko to na tle wydarzeń politycznych i historycznych, przeplatane opisami piękna kornwalijskich ziem; i w ogóle przyrody jako takiej. Do tego dochodzi doskonała kreacja jego bohaterów (w tym tomie dużo uwagi poświęconej zostajo m.in Samuelowi, starszemu bratu Drake’a Carne), złożoność ich charakterów, ukazanie zarówno ich jasnych jak i ciemnych stron, a także motywów, którymi kierują się w swoim życiu. Pozwala to nie tylko lepiej poznać ich samych, ale też głębiej przeniknąć do otaczającego ich świata, lepiej go poczuć i zrozumieć.

Za każdym razem, kiedy sięgam po kolejną część sagi o Poldarkach, mam wrażenie, że wracam do domu… Do miejsca, które już dobrze znam i które zdążyłam pokochać z całego serca. Wsiąkłam na dobre w ten świat i zżyłam się z jego bohaterami. Momentami żałuję wręcz, że nie istnieją naprawdę… Z przyjemnością odwiedziłabym Namparę i wybrała się na dłuższy spacer po zatoce u boku Demelzy, albo zajrzała do Caroline, by dowiedzieć się, co też ciekawego myśli na temat swoich sąsiadów. Wielebnego Whitwortha najchętniej nabiłabym na pal… a potem jeszcze żywcem przypiekała rozżarzonym prętem. Tak bardzo nienawidzę tego człowieka! Jeśli do tej pory żywiliście negatywne uczucia względem George’a Warleggana, to zapewniam was, że po lekturze „Czterech łabędzi” postacią, na której wieszać będziecie psy będzie ów sprzedajny świętoszek – hipokryta mający za skórą samego diabła.

Żywię głęboką nadzieję, że kolejny tom sagi – „Fala gniewu” – ukaże się już niebawem. Nie mam bladego pojęcia, czego można się jednak po nim spodziewać. Patrząc na sam tytuł… boję się. Charakterystyczne dla Winstona Grahama jest bowiem to, że w opowiedzianej przez niego historii zdarzyć się może dosłownie wszystko. Niczego nie można być tu pewnym. Autor stale zaskakuje i pozostawia otwarte wątki, przez co nieustannie drży się o losy bohaterów, których obdarzyło się sympatią. Właśnie tak teraz sama się czuję. Mam jednak nadzieję, że nie wydarzy się w ich życiu żadna tragedia, nic takiego, po czym nie zdołaliby się podnieść. Cios im zadany będzie bowiem równie mocno odczuwany przeze mnie. A tego bym nie chciała…

Na koniec mała uwaga kierowana bezpośrednio do Wydawcy: zróbcie coś, proszę, z okładkami książek wydawanych w tym cyklu. Po jednym posiedzeniu z książką w ręku z bocznego grzbietu książki starła się prawie połowa litery „K” w słowie „POLDARK” i podejrzewam, że gdybym nie włożyła wówczas książki w ochronną okładkę, straty byłyby o wiele większe, jak to było w przypadku poprzednich tomów. Dlatego też, raz jeszcze proszę, popracujcie nad tym, bo to ogromny minus tych książek. Tak piękne okładki tracą przez to całą swoją magię…

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: The Four Swans
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Seria/Cykl: Saga rodu Poldarków, tom 6
Oprawa: miękka
Liczba stron: 604
ISBN: 978-83-8015-464-3

Za możliwość przeczytania książki dziękuję

Do tej pory w cyklu „Saga rodu Poldarków” ukazały się:

„Ross Poldark”„Demelza”„Jeremy Poldark”„Warleggan”„Czarny księżyc” – „Cztery łabędzie”

No Comments

Leave a Comment