“Fala gniewu” – Winston Graham

“Życie przypomina karuzelę na jarmarku: człowiek kręci się w kółko, cieszy się każdą chwilą, a później muzyka cichnie…”

Pozornie szczęśliwi, w rzeczywistości jednak nie potrafiący zapomnieć o tym, co wydarzyło się w przeszłości…

Hugh Armitage zmarł, jednak jego duch nadal obecny jest pomiędzy Rossem a Demelzą. Dzięki temu, że Poldark został posłem w Izbie Gmin, więcej czasu zmuszony jest przebywać w Londynie, z dala od rodziny. Jego nieobecność w Namparze jest jednak okazją do tego, by oboje z Demelzą zastanowili się nad tym, co dalej z nimi będzie, czy warto ratować ich małżeństwo.

“Złe myśli są jak złe ptaki. Nie można im odmawiać prawa do życia, nie wolno im tylko pozwolić, by zagnieździły się w umyśle.”

Po wielu staraniach ze strony Elizabeth, George zdaje się w końcu akceptować Valentine’a jako swojego syna. Jego myśli obecnie krążą wokół tematu związanego ze sprawą pewnego notariusza, którego jeden szczególny występek być może pomoże Warlegganom pogrążyć jednego z bankierów w Truro, a tym samym utrzeć nosa aroganckiemu Poldarkowi. I kiedy sprawy zdają się iść po myśli George’a, a on sam jest szczęśliwy jak nigdy dotąd, wypowiedziane przypadkiem słowa przez jego pasierba powodują, iż na nowo odżywa w jego sercu gniew, który pociągnie za sobą niewyobrażalne konsekwencje, doprowadzając w ostateczności do prawdziwej tragedii…

“(…) od czasu do czasu nie panuje się nad swoimi uczuciami właściwie, a potem myśli i uczucia wzbierają w człowieku jak… jak fala gniewu. Trudno, trudno czasem zapanować nad taką falą.”

Brat Demelzy, Drake – choć minęło wiele lat i obecnie jest szanowanym w okolicy kowalem z dobrymi widokami na przyszłość – nadal nie potrafi zapomnieć o Morwennie, swojej jedynej miłości. Ona z kolei nadal cierpi u boku tego, za którego za mąż zmuszona była wyjść. Nie wie jednak, że za jej plecami prowadzone są starania mające na celu zamknięcie jej w domu dla obłąkanych. Czy jest dla nich jeszcze nadzieja? Czy też życie Drake’a i Morwenny, dwojga ludzi, których niegdyś połączyło coś pięknego, co zostało brutalnie zerwane przez nieprzychylnych ich związkowi ludzi, już do końca naznaczone będzie cierpieniem?

“Chwilami wydaje mi się, że jesteśmy jak słomki płynące w strumieniu. Tak samo nie panujemy nad swoim życiem.”

Źle się też dzieje w Killewaren, u Caroline i Dwighta Enysów. Wydawało się, że ich małżeństwo jest udane, a narodziny dziecka wniosły do niego jeszcze więcej szczęścia. Niestety rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Młodzi rodzice muszą bowiem zmierzyć się z brutalną prawdą dotyczącą ich maleństwa…

“Życie to hazard i nawet najostrożniejsi i najsilniejsi kroczą po linie i w każdej chwili mogą runąć w przepaść. Uważamy, że jesteśmy ważnymi osobistościami, życie jest pewne. A potem pstryk – i wszystko znika.”

Jak widać los i tym razem nie rozpieszcza naszych bohaterów. Ich dzieje śledzimy u schyłku XVIII wieku, a dokładniej w latach 1798 – 1799. Czasy nadal są bardzo niespokojne, chyba nawet bardziej niż dotąd. Anglia nadal jest w stanie wojny z Francją. W całym kraju panuje powszechne niezadowolenie, dochodzi do buntów marynarzy wywieszających czerwone flagi oraz fali bankructw, a do tego wszystkiego doszło jeszcze powstanie w Irlandii.

Niejednokrotnie wspominałam już o tym i powtórzę raz jeszcze – Winston Graham posiada dar opowiadania i potrafi wciągnąć czytelnika do swojego świata. Do rzeczywistości w żadnym razie nie przerysowanej, a do bólu prawdziwej, której nie obce są smutki i radości życia codziennego. Świata, w którym życie przedstawicieli wyższych sfer miesza się z losami zwykłych biedaków tworząc jeden spójny obraz ówczesnych czasów. A wszystko to na tle wydarzeń politycznych i historycznych, przeplatane opisami piękna kornwalijskich ziem; i w ogóle przyrody jako takiej. Do tego dochodzi doskonała kreacja jego bohaterów (w tym tomie na uwagę zasługuje postać Morwenny – młodej kobiety złamanej przez ambicje i perwersyjne żądze innych, a także postawa Geoffrey’a Charlesa, który mimo swego pochodzenia i statusu społecznego nie zapomina o dawnych przyjaźniach), złożoność ich charakterów, ukazanie zarówno ich jasnych jak i ciemnych stron, a także motywów, którymi kierują się w swoim życiu. Pozwala to nie tylko lepiej poznać ich samych, ale też głębiej przeniknąć do otaczającego ich świata, lepiej go poczuć i zrozumieć.

Tym razem mamy okazję przekonać się m.in o tym, w jaki sposób działał ówczesny parlament oraz jaka przepaść dzieliła życie prowadzone przez mieszkańców Kornwalii od tych zamieszkujących stolicę Anglii. Będzie romantycznie (Demelza pobawi się w swatkę – tak, znowu), zabawnie (czy świnie mogą się upić?), ale też naprawdę niebezpiecznie (pojedynek). Słowem – jest tu wszystko, czego dusza zapragnie, a całość napisana tak, że serce ściska się z żalu, kiedy dociera się do ostatniej strony i uderza w człowieka świadomość, że na dalsze losy bohaterów zmuszony będzie poczekać do czasu, aż wydana zostanie kolejna część – “Przybysz z morza” (pytanie – kiedy???). A będzie to o tyle trudne, że Winston Graham po raz kolejny zostawia czytelnika w takim momencie historii, że dosłownie szczęka opada do samej ziemi i rodzi się w głowie milion pytań dotyczących tego, co dalej i czym jeszcze autor nas zaskoczy. Bo że to zrobi, jestem tego pewna. Pytanie tylko: jak bardzo i jak mocno będzie bolało…

Póki co warto zapamiętać słowa, które padają w tym tomie, i trzymać się ich – bo są naprawdę ważne:

“Nie można… nie należy… lękać się czegoś, co nieuniknione. W tej chwili wiemy tylko, że żyjemy (…) Naprawdę żyjemy. Żyjemy. Przeszłość minęła, odeszła. Przyszłość jeszcze nie istnieje. Nadejdzie jutro! W tej chwili jest tylko teraźniejszość. Nie możemy prosić o więcej. Nie ma niczego więcej, o co można prosić.”

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: The angry tide
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Seria/Cykl: Saga Rodu Poldarków, tom 7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 622
ISBN: 978-83-8015-466-7

Do tej pory w cyklu „Saga Rodu Poldarków” ukazały się:

„Ross Poldark”„Demelza”„Jeremy Poldark”„Warleggan”„Czarny księżyc”„Cztery łabędzie” – “Fala gniewu”

3Shares

2 Replies to ““Fala gniewu” – Winston Graham”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *