Recenzja: „Seria Niefortunnych Zdarzeń. Akademia antypatii” – Lemony Snicket

„Niewiele osób na tym świecie zaznało losu równie kłopotliwego jak ten, który prześladuje naszych młodych bohaterów, gdziekolwiek się skierują.”

Wydawać by się mogło, że po pobycie w Tartaku Szczęsna Woń już nic gorszego nie spotka rodzeństwa Baudelaire. Szybko jednak okazuje się, iż owszem… może. Oto bowiem Wioletka, Klaus i Słoneczko trafiają do kierowanej przez Wicedyrektora Nerona Szkoły Powszechnej im. Prufrocka, która już od samego progu wita ich dość przerażającym mottem wypisanym nad bramą, a brzmiącym: „Memento mori”, zaś kompleks składających się na nią budynków przypomina jedno wielkie cmentarzysko nagrobków…

Jakby już samo to nie było dość przygnębiające, to nagle okazuje się, że przyjdzie im mieszkać nie w internacie a blaszanej budzie mając za towarzystwo plumkającego, wstrętnego grzyba i hasające po całej podłodze wredne, małe kraby, tylko czekające na sposobność, aby móc ich szczypać gdzie popadnie. Na domiar złego mają mieć lekcje z całkowicie beznadziejnymi nauczycielami, a gdy te dobiegną końca, będą musieli uczęszczać na wielogodzinne koncerty osoby kompletnie pozbawionej słuchu muzycznego.

Najgorsza jest jednak świadomość, że gdzieś tam krąży Hrabia Olaf i kombinuje, jak przejąć majątek biednych sierot. Na jaki szatański plan wpadnie tym razem?

NAJWAŻNIEJSZE POSTACI

Wioletka ma lat czternaście i zafascynowana jest inżynierią – tym, w jaki sposób funkcjonują i jak zbudowane są przedmioty z otaczającego ją świata. Młodszy od niej Klaus, jedyny chłopiec wśród rodzeństwa, to prawdziwy mol książkowy, który jest zdania, że odpowiedzi na wszystkie pytania zawsze odnaleźć można w książkach. Najmłodsze zaś Słoneczko z zapamiętaniem gryzie wszystko dookoła i choć jest jeszcze maleńkie, dzielnie staje w obronie swoich najbliższych. Cała trójka się kocha, wzajemnie wspiera a także czuje odpowiedzialność za pozostałych członków rodzeństwa.

W tym tomie pojawia się kilka całkiem nowych postaci. Wśród nich są oczywiście nauczyciele ze szkoły, czyli pan Remora, który bez przerwy zajada się bananami oraz pani Bass mająca kompletnego hopla na punkcie systemu metrycznego. Do tego dochodzi oczywiście wicedyrektor Neron – człowiek bardzo złośliwy, a przy tym mający wygórowane mniemanie o własnej osobie, a zwłaszcza muzycznym talencie. Nie można też zapomnieć o Karmelicie Plujko… najbardziej niekulturalnej, nieokrzesanej i niechlujnej uczennicy szkoły, która nie raz zalezie za skórę głównym bohaterom.

Na całe szczęście są i pozytywne postaci w całej tej historii, a mianowicie Trojaczki Bagienne w osobach Duncana i Izadory (dlaczego zatem trojaczki, skoro jest ich dwoje? sięgnijcie po książkę, a poznacie odpowiedź!), dzięki którym czas spędzony w murach szkoły będzie dla rodzeństwa Baudelaire odrobinę przyjemniejszy.

„To wielka ulga w czasach strasznych i niepewnych spotkać prawdziwych przyjaciół. (…) Dzięki przyjaciołom, którzy mają podobne do naszych doświadczenia (…) świat wydaje się mniejszy i mniej podstępny, niż jest w istocie.”

PROBLEMATYKA

Każdy z tomów należących do Serii Niefortunnych Zdarzeń skupiony został wokół innej tematyki. I tak część pierwsza dotyczyła zimnej i bezwzględnej biurokracji, druga – zagadnienia śmierci, trzecia – strachu, czwarta – optymizmu i poszukiwania jasnych stron. Najnowszy tom z kolei to opowieść o odwadze i cenie, którą czasem trzeba za nią ponosić. Najmocniej przekonają się o tym Trojaczki Bagienne…

O WYDANIU KSIĄŻKI SŁÓW KILKA

„Akademia antypatii” liczy sobie 240 stron, a za sprawą dość dużej czcionki, prostszego języka (jeśli coś jest niezrozumiałe bądź użyto trudniejszego słowa, narrator od razu spieszy nam z wyjaśnieniem) szerszych marginesów oraz interlinii, a także uzupełniających tekst czarno-białych ilustracji (będących dziełem Bretta Helquista) czyta się go doprawdy błyskawicznie.

Sama seria nie jest nowością na naszym rynku, gdyż jej wydawanie rozpoczęto po raz pierwszy pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku. Tym razem jednak nad jej wznowieniem czuwa wydawnictwo HarperCollinsPolska, a całość zyskała nową oprawę graficzną – okładki z bohaterami serialu produkcji Netflix powstałego w oparciu o historię rodzeństwa Baudelaire’ów.

PODSUMOWANIE

Seria Niefortunnych Zdarzeń z założenia skierowana jest do młodszego czytelnika, jednak bez najmniejszych przeszkód sięgnąć mogą po nią wszyscy, niezależnie od wieku. Sama jestem tego doskonałym przykładem, gdyż do dziecka – ba! nawet młodzieży! – mi daleko, a mimo to potrafię dobrze się bawić i przyjemnie spędzić czas podczas lektury kolejnych tomów z tej serii. Tak było i tym razem. Dlatego też cieszę się, że na mojej półce czeka już na mnie kolejna część, czyli „Winda widmo”, a wydawnictwo HarperCollinsPolska zapowiedziało na wrzesień tego roku wydanie następnych tomów – „Wrednej wioski” oraz „Szkodliwego szpitala”. Nie mogę się doczekać, aż uzbieram całość ❤️


na „Serię Niefortunnych Zdarzeń” składają się tomy:

„Przykry początek” – „Gabinet gadów” – „Ogromne okno” – „Tartak tortur” – „Akademia antypatii” – „Winda widmo” – „Wredna wioska” – „Szkodliwy szpital” – „Krwiożerczy karnawał” – „Zjezdne zbocze” – „Groźna grota” – „Przedostatnia pułapka” – „Koniec końców”


Podobało Ci się? Możesz mnie wspierać ?


 

Tytuł oryginalny: The Austere Academy
Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2023
Seria/Cykl: Seria Niefortunnych Zdarzeń, tom 5
Oprawa: twarda
Ilustracje: Brett Helquist
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-276-7384-8

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim.
Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść recenzji.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Harper Collins

Pamiętaj: #czytajlegalnie !
⏬ książkę kupisz np. tu ⏬


1Shares