„Złodziejska magia” – Trudi Canavan

„Zapomnij wszystko, co wiesz o istocie magii…”

Dokładnie tak. Dlaczego? „Złodziejska magia”, będąca pierwszym tomem trylogii Prawo Milenium autorstwa Trudi Canavan (laureatki nagrody Evergreen za trylogię Czarnego Maga oraz nagrody Aurealis dla najlepszej powieści fantasy w 2009 roku za „Uczennicę Maga”), podchodzi do tegoż zagadnienia w zupełnie nowy, zaskakujący, ale przede wszystkim intrygujący sposób. O czym już za chwileczkę sami się przekonacie.

Dwa światy. Dwoje zupełnie różnych bohaterów. Dwie równolegle rozgrywające się historie. I tylko jedno, co je łączy – magia.

Tyen Ironsmelter jest studentem archeologii oraz magii na Akademii w Belton, w kraju zwanym Leracją. Podczas jednej z wypraw archeologicznych odnajduje grobowiec, a w nim książkę – pustą w środku. Szybko przekonuje się, że jest ona niezwykle cennym znaleziskiem. Nie tylko potrafi gromadzić wiedzę, ale też posiada świadomość. Na imię jej Vella i kiedyś była kobietą z krwi i kości. Potężny mag, żyjący ponad tysiąc lat temu, zmienił ją w księgę, by dzięki niej móc poszerzać własną wiedzę. A teraz trafiła w ręce Tyena, który staje nagle przed niebywale trudnym wyborem. Czy powinien oddać ją Akademii, która zapewne uzna ją za niebezpieczny artefakt i zamknie na lata w czeluściach skarbca, skazując tym samym Vellę na zapomnienie? A może lepiej zachować ją i sprawdzić prawdziwość posiadanej przez nią wiedzy?

Rielle Lazuli wywodzi się z bogatej rodziny farbiarzy żyjących w mieście Fyre. Od dziecka posiada niezwykły dar – widzi skazę, czyli pozostałość po użyciu przez kogoś magii. Ze względu na własne bezpieczeństwo zmuszona jest to jednak ukrywać, gdyż w jej świecie używanie magii jest surowo zabronione. Jedynie służącym Aniołom kapłanom wolno jest z niej korzystać. Wszyscy inni, którzy się tego dopuszczą, uznawani są za splamionych – ludzi okradających Anioły z magii, za co po śmierci czeka ich straszliwa kara – ich dusze zostają rozerwane na strzępy. Tymczasem chodzą słuchy o deprawatorce, przez którą w mieście pojawia się coraz więcej splamionych. Rielle, mając świadomość posiadanego daru oraz chcąc pomóc kapłanom, podejmuje ryzyko jej wytropienia. Pociąga to jednak za sobą poważne konsekwencje…

Z tej liczącej blisko 600 stron powieści tak na dobrą sprawę powstać by mogły dwie odrębne książki, bowiem jej konstrukcja oraz opowiedziane w niej historie – Tyena i Rielle – w żaden sposób się ze sobą nie łączą. Podejrzewam, że w kolejnym tomie losy tych dwojga bohaterów się ze sobą splotą, a zadaniem tej części jest przybliżenie nam wydarzeń, które do tego doprowadziły.

Światy, w których przyszło żyć naszym bohaterom, choć przepełnione magią, diametralnie się od siebie różnią. Tyen żyje w świecie, w którym z magii korzysta się na wiele sposobów. To dzięki niej możliwe jest m.in działanie maszyn usprawniających życie mieszkańców miast i miasteczek, a także odbywanie dalekich podróży na specjalnie skonstruowanych w tym celu pojazdach. Tam, gdzie żyje Rielle, coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Tylko wybrańcom – kapłanom – wolno używać magii. Dla innych ludzi stanowiłoby to największy z możliwych grzechów, a co za tym idzie prowadziło do potępienia po śmierci. Nikt dobrowolnie nie zaryzykowałby gniewu Aniołów. Świat Tyena różni się czymś jeszcze od tego, w którym żyje Rielle. Odrzucono w nim prymitywne przekonania i obawy, a wierzy się jedynie w to, co można udowodnić. Gromadzenie i badanie dowodów oraz kierowanie się rozsądkiem stanowi u nich rzecz nadrzędną.

Jest jednak coś, co łączy te światy – ogólnie panująca dyskryminacja kobiet. W rzeczywistości Tyena nie wolno im uczyć się magii, niezależnie od tego, jakim magicznym potencjałem dysponują. Z kolei w świecie Rielle tylko mężczyźni zostają kapłanami, a co za tym idzie jako jedyni korzystają z magii.

Trudi Canavan do zagadnienia magii jako takiej podeszła w zupełnie nowy, dotąd nieznany dla mnie sposób. W jej powieści magia podobna jest do powietrza. Bohaterowie są nią otoczeni, jakby w nią zanurzeni, i mogą czerpać z jej zasobów w dowolnej chwili. Ogranicza ich jedynie ich własny zasięg oraz ilość samej magii, której w jednym miejscu może być mniej, a w innym więcej, w zależności od panujących tam warunków oraz zaludnienia. Takie spojrzenie na magię sprawia, że powieść Canavan stanowi świeży powiew w nurcie fantastyki i jest po prostu fascynująca.

Jestem pod niebywałym wrażeniem tego, co stworzyła autorka. Zarówno historie bohaterów, jak i oni sami, ale przede wszystkim wspomniane prędzej podejście do samej magii są niesamowite. Język, styl, konstrukcja całości, zaskakujące zwroty akcji – wszystko to sprawia, że książki tej się nie czyta – ją się po prostu pochłania, a po dotarciu do ostatniej strony na usta ciśnie się: chcę więcej! Już nie mogę doczekać się chwili, w której w me ręce trafi kontynuacja – „Anioł burz”.

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: Thief’s Magic
Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2014
Trylogia: Prawo Milenium, księga 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 592
ISBN: 978-83-64297-22-9

Galeria Książki


8 komentarzy

  • Alicja Grudzień 7, 2015 at 16:40

    Na ogół nie czytam fantasy, ale ta seria wydaje się ciekawa 🙂 Lubię oryginalność i odmienne podejście do tematu 🙂

    Reply
  • SilverMoon Grudzień 7, 2015 at 16:50

    Słyszałam dużo o tej książce. Czytałam tej autorki Gildię Magów, jednak średnio mi przypadła do gustu.
    Pozdrawiam :*

    Reply
  • Refi Grudzień 7, 2015 at 22:04

    Czytałam Trylogię Czarnego Maga tej autorki, Trylogię zdrajcy i 2 pierwsze części Ery Pięcioroga. Nie powiedziałabym, że to przypisanie powietrzu magii jest aż tak nowe, ponieważ zostało użyte już w Erze Pięcioroga. Nie mam pojęcia, jak zostało to opisane w „Złodziejskiej Magii” dokładnie, lecz z tego co przeczytałam w Twojej recenzji na tym samym mniej więcej polega, tzn. magicy pobierają moc z otoczenia, atmosfery. Jeśli w „Złodziejskiej Magii” zostało uwzględnione również to, że po zużyciu magii z danego miejsca ubywa jej i magowie muszą się przemieszać, by magia mogła powrócić do normalnego stanu w tamtym miejscu, to jest to ten sam sposób wykorzystania magii. 🙂
    Zachęciłaś, mnie jednak do ponownego czytania fantastyki i powrotu do ukochanej Trudi Canavan.
    A do wszystkich którzy zrazili się czytając „Gildię Magów”: nie martwcie się następne części są świetne 🙂 Tylko ten pierwszy tom jest taki nudnawy. Polecam zacząć czytać od „Uczennicy Maga”.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Grudzień 7, 2015 at 22:26

      Wiesz, dla mnie ta powieść była pierwszym spotkaniem z twórczością Canavan, więc takie podejście do magii okazało się dla mnie czymś nowym, bowiem prędzej się z czymś takim nie spotkałam 🙂 Rozumiem, że dla osób zaznajomionych z jej powieściami to nie będzie nic odkrywczego 🙂
      A odnośnie kwestii magii – jest tak, jak mówisz, tzn po użyciu magii zmuszeni są przejść/przenieść się w inne miejsce, bowiem tam, gdzie z niej korzystali, powstała skaza i dopóki nie zniknie, nie ma skąd zaczerpnąć mocy 🙂

      Reply
  • ksiazkowy-termit Grudzień 8, 2015 at 07:08

    Mój brat czytał wszystkie książki Trudi i był zachwycony, bo uwielbia fantastykę i to jeszcze dobrze napisaną 🙂

    Reply
  • Chiyome Grudzień 8, 2015 at 16:08

    Czytałam Jej dwie trylogie i szalenie mi się podobały. Dzięki Tobie wiem, że warto sięgać po kolejną serię.

    Reply

Leave a Comment