„Zakonnica” (The Nun, 2018)

Jestem wielką fanką filmów spod znaku horroru. Lubię czuć skoki adrenaliny oraz wewnętrzny niepokój podczas ich seansu. Ostatnimi czasy jednak trudno jest mi trafić na naprawdę dobry film, taki, który by mnie w pełni usatysfakcjonował pod tym względem. Dlatego też do dzieła Corina Hardy’ego pt „Zakonnica”, będącego spin-offem „Obecności 2”, podeszłam dość sceptycznie, zwłaszcza iż było ono mocno promowanym tytułem – a wszyscy dobrze wiemy, co się najgłośniej reklamuje… 😉

Historia przenosi nas do początków lat 50-tych XX-wieku, a dokładniej do rumuńskiego klasztoru Santa Carta, w którym przed kilkoma tygodniami jedna z zakonnic odebrała sobie życie. Okoliczni mieszkańcy wierzą, iż miejsce to jest przeklęte i że zło, które w nim zagościło, jest powodem wszystkich nieszczęść, które ostatnio ich spotykają. Watykan wysyła na klasztoru ojca Burke, który ma przyjrzeć się temu miejscu, wyjaśnić okoliczności śmierci zakonnicy oraz odpowiedzieć na pytanie, czy klasztor nadal może być uznawany za święty. Pomocą służyć ma mu nowicjuszka Irene stojąca u progu złożenia ślubów zakonnych. Na miejsce zabiera ich młody mężczyzna przedstawiający się jako Frenchie, który do niedawna dostarczał do klasztoru produkty niezbędne zakonnicom do przeżycia. To właśnie on znalazł ciało samobójczyni…

Wkrótce wszyscy troje przekonają się, iż klasztor skrywa mroczne tajemnice. Razem będą musieli stanąć do walki przeciwko demonicznemu złu.

kadr z filmu „Zakonnica”

Początkowe minuty filmu obudziły we mnie nadzieję na to, że w końcu trafiłam na dobrze zapowiadający się horror. Wielki, oświetlony blaskiem świec gotycki zamek, w którym założono klasztor; otulony w środku nocy oparami mgły pobliski cmentarz z drewnianymi, zmurszałymi krzyżami; przemykający po ścianach cień zakonnicy i ona sama kryjąca się w mrokach korytarza… budowały fajny klimat tajemnicy i grozy.

kadr z filmu „Zakonnica”

Niestety dalej wszystko zaczyna się psuć – cała atmosfera niepokoju pryska niczym mydlana bańka, zaś cały film zaczyna przypominać żenującą parodię horroru, który zamiast straszyć jedynie bawi widza. Szkoda, wielka szkoda, bowiem film ten miał w sobie potencjał, którego niestety nie zdołano należycie wykorzystać. Nawet historię samego demona – Valaka (czyli upiornej zakonnicy) przedstawiono zaledwie szczątkowo, jakby na odczepnego – żeby nie było, że o niej nie wspomniano; a potem twórcy filmu totalnie popłynęli szafując jego wizerunkiem na prawo i lewo, zamiast utrzymać go bardziej w aurze tajemnicy, skrywając w mroku, przez co całość byłaby bardziej klimatyczna i niepokojąca. Że nie wspomnę o braku logiki w wielu scenach, które tylko aby wzbudzały mą irytację czy zażenowanie. Bo kto normalny strzela do zjaw ze strzelby? I czy nie dziwne jest, że na ukrytym przez dziesięciolecia w podziemnych katakumbach szklanym naczyniu nie ma ani grama kurzu, a łączące je z nim metalowe elementy lśnią niczym nowe i wypolerowane? Nie można też zapomnieć o tym, że na wskazówki dotyczące zła, które posiadło w swe władanie klasztor, ojciec Burke natrafia ot tak sobie w księgach, które leżały na wyciągnięcie ręki w klasztornym przedsionku, jakby tylko czekały na to, aż on je tam znajdzie, by poznać odpowiedzi na dręczące go pytania…

kadr z filmu „Zakonnica”

Jedyne, za co tak naprawdę mogę pochwalić ten film, to jego oprawa muzyczna będąca dziełem Abela Korzeniowskiego. Sakralna, niejednokrotnie wręcz grobowa nuta, która towarzyszy w scenach mających wzbudzić w widzach strach, nadaje mu pożądanego w filmach grozy klimatu i niejednokrotnie ratuje słabo zrealizowane pomysły na straszaki.

Nie zmienia to jednak faktu, iż „Zakonnica” jako całość wypada niestety dość słabo. Co z tego, że Taissa Farmiga jako nowicjuszka zakonna dobrze wcieliła się w odgrywaną przez siebie rolę i potrafiła odpowiednio ukazać targające jej bohaterką emocje, kiedy już Demián Bichir jako ojciec Burke wypadł nijako, zaś Jonas Bloquet – nasz drogi Frenchie – przez większość czasu pretendował do roli ciapowatego śmieszka? Gasnące świece, samo włączające się radio, trochę stuków i puków, a do tego gęsta mgła na cmentarzu to niestety za mało, by wzbudzić większe emocje w widzu, a tym bardziej strach. Tu sama fabuła – a raczej prawie że jej brak – woła o pomstę do nieba… Przeraża mnie więc to, iż najprawdopodobniej powstanie kontynuacja tej historii. Ciekawe, czy da się ją jeszcze bardziej spieprzyć…


"ZAKONNICA" - OCENA KOŃCOWA
  • 4/10
    Fabuła - 4/10
  • 6/10
    Gra aktorska - 6/10
  • 4/10
    Napięcie - 4/10
  • 5/10
    Efekty specjalne - 5/10
4.8/10

Podsumowując

Krótko i na temat – jest słabo, więc nie polecam.

Sending
User Review
0/10 (0 votes)

„Zakonnica”

Tytuł oryginalny: The Nun / Gatunek: horror / Rok produkcji: 2018 / Produkcja: USA / Reżyseria: Corin Hardy / Scenariusz: Gary Dauberman / Muzyka: Abel Korzeniowski / Obsada: Demián Bichir (Ojciec Burke), Taissa Farmiga (Siostra Irene), Jonas Bloquet (Frenchie), Bonnie Aarons (Demoniczna zakonnica)

Uniwersum Obecności:

„Obecność” ♦ „Annabelle: Narodziny zła” ♦ „Annabelle” ♦ „Obecność 2” ♦ „Zakonnica”

0Shares