„Labirynt Fauna” – Guillermo del Toro, Cornelia Funke

„Wszyscy tworzymy własne baśnie.”

Wierzymy w to, co pozwala nam przetrwać oraz odegnać od siebie ból i cierpienie po trudnych chwilach, nawet gdyby miało to oznaczać oszukiwanie samego siebie. Czasem prowadzi to do tego, iż nie dostrzegamy zła czającego się tuż pod naszym nosem. Aż jest już za późno na jakikolwiek ratunek…

Na własnej skórze przekonała się o tym trzynastoletnia Ofelia – bohaterka powieści „Labirynt Fauna” autorstwa Cornelii Funke, stworzonej na podstawie kinowego hitu o tym samym tytule wyreżyserowanego przez Guillermo del Toro („Wirus”).

Opowiedziana na kartach powieści historia zabiera czytelnika do Hiszpanii roku 1944. Krajem rządzą frankiści po zwycięskiej wojnie domowej. Ofelia wraz ze swą brzemienną matką przybywają do miejsca stacjonowania żołnierzy podległych generałowi Franco, którymi dowodzi bezwzględny i sadystyczny kapitan Ernesto Vidal, za którego matka dziewczynki wyszła niedługo po śmierci jej ukochanego ojca. Nie dostrzega ona prawdziwej twarzy swego męża, jednak dla Ofelii jest on Wilkiem – człowiekiem na wskroś przepełnionym złem, któremu nie zależy na nikim i niczym więcej prócz nienarodzonym synu oraz wykazaniu się przed zwierzchnikami.

Podczas gdy Vidal usiłuje wytropić i wymordować ukrywających się w okolicznym lesie partyzantów, z bardzo długiego snu budzi się stworzenie, które od bardzo dawna czekało na przybycie dziewczynki, która bardzo dużo straciła i która będzie musiała poświęcić jeszcze więcej, aby odnaleźć to, co jej się zgodnie z prawem należało. Wierzy bowiem, iż Ofelia jest odrodzoną, dawno zaginioną księżniczką Moanną, która przed wieloma laty odeszła z Podziemnego Królestwa, gdyż marzyła o świecie ludzi, błękicie nieba, nieskończonym morzu chmur i smaku deszczu.

Tylko czy Ofelia faktycznie jest tą, za którą bierze ją Faun? I cóż będzie musiała uczynić, aby przekonać się, co tak naprawdę jest jej przeznaczone?

Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy obejrzałam „Labirynt Fauna”, a było to krótko po jego premierze (2006 rok), mimo wielu pozytywnych opinii krążących na jego temat, mnie wydał się on… mało interesujący. Dotrwałam do końca seansu, jednakże nie poczułam tego „wow”, o którym mówili inni. Dziś nie umiem powiedzieć, dlaczego tak się stało; co sprawiło, że nie zdołał mnie on w żaden sposób porwać. Spytacie teraz, dlaczego zatem sięgnęłam po książkę? Z jednej strony chciałam przypomnieć sobie tę historię. Z drugiej – po prostu oczarowała mnie jej piękna okładka oraz zachwycające ilustracje znajdujące się wewnątrz książki. I był jeszcze jeden powód – od zawsze uważam, że książka niesie z sobą więcej; że słowa są w stanie przekazać to, czego nie uda się oddać na ekranie, gdyż mają one większą moc wpływania na ludzką wyobraźnię i nasze emocje.

I nie myliłam się.

Obcowanie z tą powieścią było dla mnie czystą przyjemnością. Tym razem historia ta nie tylko zdołała mnie porwać, ale również oczarować. Baśniowy klimat przebijający ze stron powieści jest po prostu niesamowity. Czuć magię, w którą od tak dawna wierzyła główna bohaterka. Baśniowego charakteru dodają dodatkowo wkomponowane w całość krótkie opowieści będące wkładem Cornelii Funke do wymyślonej przez Guillermo del Toro historii tłumaczące pochodzenie kluczowych elementów w niej występujących, takich jak chociażby brzytwa czy kieszonkowy zegarek będące w posiadaniu Vidala, albo sam młyn, w którym przyszło zamieszkać Ofelii i jej matce.

Jednakże powieść ta to nie tylko porywająca baśń pełna niesamowitych, magicznych stworzeń, ale również niezwykle gorzka, bolesna i przejmująca historia, zapełniona wyraziście wykreowanymi i charakternymi postaciami, o przerażającej brutalności wojny oraz nadzwyczajnym oddaniu i odwadze młodych ludzi, a przede wszystkim kobiet, których nikt nie brał na poważnie i uważał za całkowicie bezsilne, w walce o lepsze jutro i zapewnienie bezpieczeństwa swoim bliskim. Doskonale widać to na przykładzie Mercedes – młodej kobiety usługującej Vidalowi, która nie bacząc na własne życie ze wszystkich sił stara się dopomagać kryjącym się w lesie buntownikom, wśród których znajduje się jej brat.

Historia ta to również bogactwo trafiających do wyobraźni i serca złotych myśli oraz cytatów wartych zapisania i zapamiętania. Za to dodatkowo uwielbiam tę książkę, gorąco polecając ją waszej uwadze. Jeśli szukacie historii przepełnionej magią i brutalnym realizmem, która poruszy wasze serca i na długo zapadnie w pamięci, poświęćcie czas na lekturę „Labiryntu Fauna”. Wierzę, iż spełni on pokładane w nim nadzieje i będzie w pełni satysfakcjonującym przeżyciem.

Tytuł oryginalny: Pan’s Labirynth: The Labyrinth of the Faun
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2019
Oprawa: twarda z obwolutą
Ilustracje: Allen Williams
Liczba stron: 286
ISBN: 978-83-8116-651-5


1Shares