Recenzja: „Ciemność płonie” – Jakub Ćwiek

Odnosząc się do słów Stanisława Jachowicza o tym, że „Cudze chwalicie, Swego nie znacie, Sami nie wiecie, Co posiadacie”, postanowiłam, że następną książką z gatunku fantastyki, po którą sięgnę, będzie nie kolejna powieść bestsellerowego, zagranicznego pisarza, jakim jest Graham Masterton, Dean Koontz czy, dajmy na to, Jack Ketchum, ale jeden z czołowych, polskich fantastów – Jakub Ćwiek – autor kilkunastu powieści, licznych opowiadań, artykułów publicystycznych, scenariuszy i słuchowisk, zdobywca Nagrody im. Janusza A. Zajdla.

Stanęłam jednak przed trudnym wyborem – którą z jego książek posiadanych we własnych zbiorach wziąć na pierwszy ogień: „Ciemność płonie”, która po raz pierwszy została wydana w 2008 roku, a w tym pojawiło się jej poprawione wznowienie, zawierające dodatkowe materiały w postaci dworcowych opowieści, czy też pierwszy tom świetnie przyjętej serii pt „Chłopcy” opowiadającej o Zagubionych Chłopcach, niezwykłym gangu motocyklowym pod wodzą Dzwoneczka? Decyzja do łatwych nie należała. Zarówno jedna, jak i druga książka zebrała pozytywne opinie innych czytelników, jak też kusiła mnie zarysem fabuły. W końcu zapadł ostateczny wyrok – postawiłam wszystko na „Ciemność płonie”. To od niej zależeć miało, czy sięgnę po kolejne dzieła Jakuba Ćwieka.

Studentkę kulturoznawstwa, Natalię, zaczepia na przystanku tramwajowym typ spod ciemnej gwiazdy i mimo tego, że staje się on coraz bardziej natrętny, nikt z pozostałych oczekujących na przyjazd tramwaju ludzi nie udziela jej pomocy. W końcu czyni to zagadkowy, starszy mężczyzna, któremu dziewczyna w ramach podziękowania oddaje dziwną monetę znalezioną w portfelu. Nie przeczuwa, że tym samym właśnie podpisała na siebie wyrok…

„Jakby coś się działo, pomogą ci na dworcu!”

Wkrótce mają miejsce dziwne, przerażające rzeczy, w wyniku których Natka trafia na dworzec Katowice Główny, gdzie spotyka Wybranych, bezdomnych, którzy tak jak ona znaleźli tu schronienie przed czającą się na nich Ciemnością. Bo kiedy ta już zapłonie, życie zmienia się w horror, a świat zaczyna przypominać piekło na ziemi…

„(…) zyskałaś możliwość widzenia Ciemności (…) Czegoś na wzór innego, powiedziałbym, piekielnego wymiaru. Niestety, dar ten działa w obie strony i teraz zwróciłaś na siebie jej uwagę. Czy też raczej tego, bo trudno nazwać Ciemność osobą. (…) Rzecz w tym (…) że teraz Ciemność będzie cię gonić i pewnie wchłonie, jeśli tylko wyjdziesz po zmierzchu poza dworzec. Bo to jedyne bezpieczne miejsce.”

„Ciemność nie dla każdego jest taka sama, choć łatwo o taki właśnie wniosek. Ponad to jednak, co uniwersalne – strach przed Ciemnością właśnie, przed ogniem – wkraczają osobiste lęki każdego z nas. Mrok łączy się w jakiś sposób z cieniami naszej duszy, unaocznia je, czyni materialnymi. Ciemność może być zatem wszystkim, czego się boimy, czego od niej oczekujemy. Może być także wszystkim innym. Ma bowiem własną osobowość…”

Skąd u Jakuba Ćwieka wziął się pomysł na powieść? Wszystko zaczęło się od zasłyszanych gdzieś słów, iż na dworzec Katowice Główny ludzie przychodzą, by umrzeć. To dało początek dworcowemu eksperymentowi autora. Przez pół roku żył wraz z mieszkańcami dworca, asymilował się z nimi, słuchał ich opowieści. Dzięki swoim doświadczeniom był w stanie w bardzo przekonujący sposób oddać dworcową rzeczywistość na kartach swej książki – wygląd otoczenia, warunki „mieszkaniowe”, sposób zarabiania, relacje ze służbami porządkowymi, stosunek zwykłych ludzi do mieszkańców dworca, hierarchię samych bezdomnych. Poznani przez Ćwieka bezdomni w pewnym stopniu sami znaleźli się na kartach jego powieści. Ich sylwetki pozwoliły mu bowiem stworzyć poszczególnych bohaterów jego książki.

„Opowieść każdego z nich zaczynała się inaczej, ale kończyła tak samo. Wszyscy oni tracili swoje miejsce w życiu. Znasz przysłowie, że dom tam, gdzie serce, prawda? Banalne, ale prawdziwe. Oni tracili nadzieję na dom, w którym mogą żyć. Stawali się prawdziwie bezdomnymi.”

Jeśli już przy bohaterach jesteśmy, to są oni niezwykle barwni i interesujący. Każdy z nich ma swoje problemy, ma nam do opowiedzenia własną historię, jak też skrywa jakąś tajemnicę. Najbardziej mroczną posiada Tadeusz, weteran dworca, człowiek sporej postury o dobrodusznych oczach. Jest też Albert, nieszkodliwy pijaczyna, chętnie służący pomocą każdemu, kto jej potrzebuje, ukrywający się przed poszukującą go żoną. Ciekawą postacią jest Izka, podstarzała prostytutka, złamana kobieta, która naprawdę sporo w swoim życiu przeszła. Na tle Wybranych mocno wyróżnia się Literat, który na dworcu znalazł się w sposób szczególny i który, moim zdaniem, jest alter ego samego Jakuba Ćwieka. Są jeszcze dwaj bohaterowie, o których należy wspomnieć – młody policjant Grzesiek oraz kurdupel Heniek. Pierwszy z nich czuje się mocno związany z Wybranymi (dlaczego?, o tym musicie przeczytać) i pomaga im, kiedy tylko może. Drugi to dość kontrowersyjna postać. Prowadzi szemrane interesy, udziela bezdomnym kredytów na wysoki procent, kontroluje każdy rozkręcony na dworcu biznes, zbiera haracze dla mafii… a mimo to odczuwa się do niego pewną nić sympatii, mimo wszystko.

Warto wspomnieć o tym, skąd wziął się pomysł na tytuł powieści. Wymyśliła go Anna Kańtoch, autorka m.in „Tajemnicy Diabelskiego Kręgu” czy cyklu Przedksiężycowi. Taki tytuł miało nosić jedno z jej opowiadań o Domeniku Jordanie. Nie do końca jednak pasował do jego treści. Jakub Ćwiek pomógł autorce wymyślić inny, bardziej adekwatny do opowiadania. W podzięce za pomoc otrzymał „tytuł pozbawiony opowieści, którą miałem sobie sam znaleźć”.

„Ciemność płonie” bezapelacyjnie przekonała mnie, że warto sięgnąć po kolejną powieść Jakuba Ćwieka. To niezwykle klimatyczna powieść, w której poczucie grozy jest bardziej niż namacalne. Niepokój towarzyszący bohaterom w coraz większym stopniu udziela się czytelnikowi – do tego stopnia, że pod koniec opowieści człowiek zaczyna zastanawiać się, czy to aby nie jest prawda… Może faktycznie obok nas istnieje inny, przerażający świat, który tylko czeka, aż uchylimy zasłonę i dojrzymy prawdę. A wówczas Ciemność zapłonie…

Moja ocena: 5/6

Ciemność płonie [Jakub Ćwiek]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Wydawnictwo: SQN
Rok wydania:2015
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-7924-362-4

10 Replies to “Recenzja: „Ciemność płonie” – Jakub Ćwiek”

  1. Zachęcająca recenzja, na pewno przeczytam. Dotychczas miałam do czynienia z Ćwiekiem trzykrotnie, bo za mną już dwie części „Chłopców” i jedna część „Kłamcy”. Lubię styl pisania pana Ćwieka, bo jest taki… niewymuszony. Prosto, jakby od niechcenia, z poczuciem humoru i całkiem przyzwoite treściowo. Czego chcieć więcej?

  2. Jak pisałam zdjęcie jest naprawdę świetne! Sam tekst także bardzo zachęca i ta ciekawostka o autorze, której nie znałam. Książka wydaje mi się ciekawa. Teraz mam zamiar zabrać się za Chłopców, bo zachęcona podejściem do życia autora zakupiłam ją na Pyrkonie. Mam nadzieje, że to będzie dobra zabawa 😉 Pozdrawiam ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *