Recenzja: „After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem” – Anna Todd

„Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi.”

Odkładając na półkę pierwszy tom serii After autorstwa Anny Todd myślałam tylko o tym, jak długo zmuszona będę czekać, by poznać dalsze losy dwojga głównych bohaterów – Tessy i Hardina, których historia urwała się w tak nieprawdopodobnym momencie, że miałam ochotę własnoręcznie udusić za to autorkę powieści. Na całe szczęście wydawnictwo nie kazało długo czekać swym czytelnikom i tak oto cztery m-ce później w me ręce trafiła część zatytułowana „Już nie wiem, kim bez ciebie jestem”.

Tessa poznawszy prawdę o tym, co kierowało Hardinem, kiedy zaczął się z nią umawiać, czuje się nie tylko dogłębnie zraniona, ale też dotkliwie zdradzona. Obdarzyła go zaufaniem, oddała swe serce, a także ofiarowała to, co najcenniejsze dla każdej kobiety, tymczasem on ją jedynie wykorzystał i ośmieszył. Aby zapomnieć o rozdzierającym jej duszę bólu, Tessa postanawia skupić się na swojej pracy. W jej życiu pojawia się Trevor, a ona zaczyna myśleć, że może da radę żyć dalej bez Hardina u swego boku. Tymczasem on nie zamierza tego tak zostawić. Zdał sobie sprawę, jak bardzo kocha Tessę i że nie wyobraża sobie bez niej życia. Postanawia zrobić wszystko, by udowodnić jej, że naprawdę mu na niej zależy.

„To wszystko przeze mnie. Zniszczyłem ją i to, co mieliśmy. Ale zrobię, co będzie trzeba, żeby naprawić swoje błędy.”

Tak jak zachwyciłam się pierwszym tomem tej serii, tak teraz zaczynam się zastanawiać, co wówczas mną kierowało, że wystawiłam mu tak pozytywną ocenę. Tym razem, podczas lektury, zaczęłam dostrzegać mankamenty, na które poprzednim razem przymykałam oko. Ta licząca sobie nieco ponad 750 stron powieść jest w dużej mierze przegadana. Wielokrotnie miałam wrażenie deja vu, jakbym ponownie czytała to samo, tyle że opowiedziane tym razem innymi słowami. Do tego autorka ma chyba jakąś słabość do wkładania w usta swych bohaterów słów „Co z tobą nie tak?”, gdyż padają one stosunkowo za wiele razy, przynajmniej jak na mój gust. Do tego absolutnie rozkładały mnie na łopatki konstruowane przez autorkę zdania typu „Jego oczy wlewają się w moje” – wtf?

Kolejnym elementem, który mnie drażnił i odbierał przyjemność z lektury, jest postać Tessy. Tak jak w przypadku pierwszej części wybaczyłam jej naiwność i irracjonalne zachowania, tak tym razem po prostu nie mogę tego zrobić. Zważywszy na to, przez co zmuszona była przejść, powinna być o wiele mądrzejsza i umieć podejmować rozsądne decyzje. Tymczasem ona kolejny raz zachowuje się głupio i mało dojrzale. Wielokrotnie z góry zakłada najgorsze scenariusze i bezmyślnie we wszystko wierzy, przez co dochodzi do nieporozumień i kolejnych komplikacji. Na domiar złego jest straszną hipokrytką – Hardinowi wypomina wszystkie popełnione przez niego błędy, a kiedy ona sama robi coś złego, umniejsza swoją winę, bo przecież w gruncie rzeczy nic takiego się nie stało. Wystarczy, że przeprosi…

Jedynym pozytywem tej powieści jest Hardin. W jego przypadku wyraźnie widać zmianę, jaka w nim zaszła i dalej zachodzi od czasu, kiedy w jego życiu pojawiła się Tessa. Jesteśmy świadkami jego walki z samym sobą, próbą zmierzenia się z własnymi wadami i drzemiącymi w nim demonami. On naprawdę kocha tę dziewczynę i ze wszystkich sił stara się jej to udowodnić. A nie jest to łatwe dla kogoś o tak bolesnej przeszłości, tak bardzo potrzaskanym wnętrzu i tak niesamowicie wybuchowym charakterze. Wielokrotnie było mi go żal, bo kiedy w końcu coś mu się udawało, musiało wydarzyć się coś, co ponownie podcinało mu skrzydła i brutalnie sprowadzało na dno. Niemniej jednak kibicowałam mu od pierwszej do ostatniej strony, a rozdziały, w których jest on narratorem historii, były tymi, na które niecierpliwe czekałam i które sprawiały, że chciałam czytać tę książkę dalej.

Drugi tom serii After to tak naprawdę całkiem przeciętna pozycja. Nie ma w niej nic, co sprawiłoby, że historię tę zapamięta się na dłużej. Ot zwykłe czytadło dla zabicia wolnego czasu, które bardziej wybrednych czytelników z pewnością zirytuje. Gdyby nie postać Hardina i chęć dowiedzenia się, czy uda mu się zbudować na nowo pozytywną relację z Tessą, odłożyłabym tę książkę na półkę nie doczytawszy jej do końca. Oczywiście zakończenie okazało się być absolutnie przewidywalne, tzn urywa się w podobnym duchu co to, jakim uraczyła nas autorka w poprzedniej części. Czy sięgnę po kolejny tom? Szczerze mówiąc, naprawdę nie wiem.

Moja ocena: 3/6

After 2. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem [Anna Todd]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: After We Collided
Tłumaczenie: Krzysztof Skonieczny
Wydawnictwo: Znak / Między Słowami
Rok wydania: 2015
Seria: After, tom 2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 768
ISBN: 978-83-240-2688-3

Wyzwanie: „Czytam opasłe tomiska”

5 komentarzy

  • Pani Lecter Maj 24, 2015 at 13:46

    Strasznie chciałabym przeczytać tę serię, o ile można tak nazwać. Widziałam ostatnio, że w bibliotece pojawiły się ten egzemplarz i ”After. Płomień pod moją skórą”, ale nie można ich było wypożyczać w tym dniu, a kolejnego ktoś mnie uprzedził. Szkoda, że zawiodłaś się na drugiej części.

    Reply
  • Dominika M. Maj 25, 2015 at 15:18

    Muszę siegnąć po pierwszy tom 🙂

    Reply
  • Lenka ^^ Maj 25, 2015 at 16:05

    Niestety nie miałam okazji przeczytać pierwszego tomu, ale cofnęłam się do wcześniejszej twojej recenzji. Ilość stron szczerze mnie przeraża. Jak na historię o miłości to trochę za dużo. Raczej po nią nie sięgnę. W sumie mogłabyś wybaczyć Tessie. Miłość potrafi ogłupić 😛 Jak spodobała Ci się pierwsza część to myślę , że po trzecią powinnaś też sięgnąć i skończyć historię 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Maj 25, 2015 at 16:06

      Żeby był tylko jeszcze jeden tom… Ale z pewnością będą dwa 😛 I z tego co wiem, to trzeci tom znów koło 700 stron będzie sobie liczył 😉

      Reply
  • Afternator Czerwiec 1, 2015 at 19:14

    Moje zdanie jest całkeim podobne do Twojego. Druga część jest gorsza od pierwszej jednak…musisz przyznać, że w tej książce jest coś co sprawia, że chce się wiedzieć co jest dalej. Kocha się ją i nienawidzi równocześnie <3 Przynajmniej ja tak mam… Zdecydowanie polecam Ci kupienie 3 części, ponieważ sama przeczytałam ją już prawie całą i uważam, że jest (jak na razie) najlepsza ze wszystkich <3 Co prawda, czytanie tej serii jest jak akt masochistyczny, ale naprawdę warto <333333

    Reply

Leave a Comment