Recenzja przedpremierowa: „After. Płomień pod moją skórą” – Anna Todd

Dzieli ich przepaść, łączy jedno – płomień nieokiełznanej namiętności…

Tessa od dawna wie, jak będzie wyglądała jej przyszłość. Wpierw dostanie się na wymarzone studia. Następnym krokiem będzie zdobycie stażu, a po nim pracy w dobrze prosperującym wydawnictwie. Kiedy już odhaczy te dwa punkty, pobiorą się z Noah’em i założą rodzinę. Jest przekonana, że u jego boku będzie szczęśliwa. Przecież znają się od dziecka, nie mają przed sobą żadnych tajemnic i dobrze czuje się w jego towarzystwie, więc nie może być inaczej, prawda? Niczego więcej nie pragnie, oprócz spokoju i poczucia bezpieczeństwa, które z pewnością zapewni jej Noah.

Kiedy Tessa przybywa na kampus, jej dotychczasowe wyobrażenie studenckiego życia pęka niczym mydlana bańka. Zarówno ona, jak i jej chłopak oraz matka są przerażeni tym, co zastają po przyjeździe. Tessa jednak nie zamierza się poddać. Za długo pracowała na to, by dostać się na wymarzone studia. Kiedy udaje jej się uspokoić i przekonać samą siebie, że będzie dobrze i wszystko się jakoś ułoży, w jej życie wkracza Hardin. Nie tylko udowodni jej, że miłość ma różne oblicza, ale też nauczy ją, czym jest prawdziwa namiętność…

„Hardin jest jak narkotyk; za każdym razem gdy go spróbuję, pragnę więcej i więcej. Pochłania moje myśli i nawiedza sny.”

Pierwszy tom serii „After” – „Płomień pod moją skórą” – Anny Todd to początek historii burzliwego związku Tessy Young i Hardina Scotta. Dzięki serwisowi Wattpad poznały ją i pokochały miliony czytelników na całym świecie, czego dowodem może być to, iż doczekała się ona tam ponad miliarda odsłon online!. W wersji opublikowanej na Wattpadzie Hardin ma na nazwisko Styles. Inspiracją dla autorki do stworzenia jego postaci był Harry Styles, członek zespołu One Direction. Z uwagi jednak na nieprzyjemne komentarze płynące w jej kierunku ze strony fanów muzyka, wg których ukazała ona nieprawdziwe oblicze ich idola, podczas pracy nad papierową wersją książki Anna Todd zdecydowała się zmienić nazwisko Hardina na Scott.

Podczas lektury powieści wielu czytelników z pewnością nie jeden raz zirytuje postępowanie głównej bohaterki. Jestem pewna, że uznają ją za dziecinną, naiwną i zbyt łatwowierną jak na swój wiek (ma 18 lat). Nie powiem, żebym się z tym nie zgadzała. Tessa naprawdę potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi oraz  doprowadzić do tego, że patrzy się na nią z politowaniem, pod nosem zadając sobie nieustannie pytanie: co ty najlepszego wyprawiasz durna dziewucho? Czy naprawdę jesteś aż tak głupia, czy tylko taką udajesz? Jeśli jednak spojrzy się na to wszystko przez pryzmat tego, w jaki sposób ją wychowano, można zrozumieć jej postępowanie. Przez całe swoje życie była kontrolowana przez swoją apodyktyczną, egoistyczną i wyrachowaną matkę. Chowana pod kloszem. To ona decydowała o każdym aspekcie życia dziewczyny – nawet w kwestii doboru chłopaka. Dopiero Hardin pokazuje jej, że życie może wyglądać zupełnie inaczej. Uświadamia Tessie, że jest dorosłą osobą, która może, a wręcz powinna decydować o tym, czego chce. Ale przede wszystkim budzi w niej kobietę oraz pragnienie bliskości oraz doznań, o których nie miała pojęcia. Jej związek z Noah’em był spokojny i bezpieczny, bez większych niespodzianek. Jednak dopiero przy Hardinie Tessa zaczyna zdawać sobie sprawę, że to, co do tej pory uważała za miłość, wcale nią nie było. Tak naprawdę dopiero teraz czuje, że żyje. Nie wie jednak, że jej ukochany ma pewną mroczną tajemnicę…

„Nie wiem, co takiego ma w sobie Hardin, że staję się przy nim taka emocjonalna pod każdym możliwym względem. (…) Moje uczucia wobec niego są bardzo pogmatwane. W jednej chwili go nienawidzę, a w następnej chcę go pocałować. Czuję przy nim rzeczy, o których nawet nie wiedziałam, że mogę czuć, i to nie tylko w sferze seksualnej. Sprawia, że śmieję się i płaczę, krzyczę i wrzeszczę, ale przede wszystkim – przy nim czuję, że żyję.”

Hardin. Och Hardin (tu lecą serduszka ze strony fanek)… Dawno nie spotkałam się z tak skomplikowanym bohaterem, popadającym z jednej skrajności w drugą. Nigdy nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Istny Bad Boy. Wytatuowany, brązowowłosy, zielonooki przystojniak, przez którego łóżko przewinęła się nie jedna dziewczyna. Jest apodyktyczny, arogancki, bezczelny, sarkastyczny, nonszalancki, wredny, gniewny… a przy tym wszystkim tak niesamowicie uroczy z tymi jego dołeczkami na twarzy i bujną czupryną opadającą na oczy. Potrafi ranić i to dotkliwie, nie tylko słowami. I robi to wielokrotnie, raz za razem… Jednak za tą fasadą silnego i nikogo nie potrzebującego młodego człowieka skrywa się ktoś zgoła inny, delikatniejszy i wrażliwszy niż się to może wydawać. To, jaki jest obecnie, ma związek z jego przeszłością, pewnym wydarzeniem z okresu dzieciństwa, które na zawsze go naznaczyło – do tego stopnia, że nadal po nocach dręczą go koszmary. Pojawienie się w jego życiu Tessy wszystko zmienia; czego on sam się w ogóle nie spodziewa. Ta naiwna, cnotliwa, nie mająca pojęcia o prawdziwym życiu dziewczyna zaczyna powoli wywierać na niego dobry wpływ. To właśnie ona pokazuje mu, że nawet ktoś taki jak on też zasługuje na miłość, że wart jest, by go kochać. Tylko co zrobi, gdy w końcu pozna jego sekret?

To, co łączy Tessę i Hardina, można porównać z uczuciem, które na zawsze związało ze sobą Catherine i Heathcliffa z „Wichrowych Wzgórz” Emily Brontë. Kochają się, ale nieustannie ze sobą walczą. Przyciągają i oddalają. Krążą dookoła siebie. Ich miłość jest niczym burza przetaczająca się przez wrzosowiska – silna, nieokiełznana, ale też niszczycielska.

„Jestem jak ćma, która leci do jego ognia, a on nigdy nie waha się, żeby mnie oparzyć.”

Nie wiem, co takiego ma w sobie ta książka, ale porwała mnie od pierwszej strony. Dosłownie zatraciłam się w historii Tessy i Hardina. Nic, dosłownie nic, co działo się dookoła mnie, nie miało dla mnie znaczenia i nie mogło oderwać mnie od lektury. Liczyli się tylko oni i to, co za moment się wydarzy. Dawno już tak szybko nie pochłonęłam powieści, a ta do cieniutkich jednak nie należy – liczy sobie przecież ponad 600 stron! Zakończenie zaś sprawiło, że serce mi zamarło. Dosłownie. I choć po drodze przeczuwałam, że tak to się właśnie skończy, to i tak szczęka upadła mi na podłogę z mimowolnego szoku, jakiego doznałam. Ja chcę drugi tom! Zaraz, teraz, natychmiast! Czemu na jego wydanie muszę czekać aż do kwietnia! To niesprawiedliwe! Jak można urwać historię w takiej chwili?!?!? Tak, wiem, typowy chwyt marketingowy sprawiający, że czytelnik z pewnością sięgnie po kontynuację. I wiecie co? W moim przypadku okazał się być skuteczny. Koniecznie muszę dorwać w swoje łapki „Już nie wiem, kim bez ciebie jestem”!.

Moja ocena: 6/6

After. Płomień pod moją skórą [Anna Todd] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: After
Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy
Wydawnictwo: Znak / Między Słowami
Rok wydania: premiera 28.01.2015
Seria: After, tom 1
Oprawa: miękka
Liczba stron: 640
ISBN: 978-83-240-2653-1

36 Replies to “Recenzja przedpremierowa: „After. Płomień pod moją skórą” – Anna Todd”

  1. Hmm moja opinia jest nieco inna od Twojej, sam fakt, że Hardin z Tessą byli jak bohaterowie Wichrowych Wzgórz już mnie drażniło, nie mogłam znieść Heathcliffa i tej zatrutej miłości. Jak dla mnie więcej bólu jak romantyzmu 😉 ale każdy ma inny gust oraz inaczej odbiera pewne sprawy 🙂

  2. Uwielbiam takie recenzje, czytam początek i myślę sobie, że to już było, ileż można pisać takich książek itd. , aż dochodzę do podsumowania i ciśnienie skacze w górę, bo chcę się tak zachwycić, zapomnieć o wszystkim i czytać, czytać, czytać 🙂

  3. Odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach, bardzo chciałam ją przeczytać. Mój entuzjazm ostudziła jednak wiadomość, że jest to fanfick o One Direction, ale myślę, że dam jej szansę, nie myśląc o tym, że Hardin to tak naprawdę Harry Styles. 🙂

    1. Nie słuchaj plotek. Autorka w wywiadzie przyznała, że owszem, inspiracją do stworzenia Hardina był Harry Styles, jednak jej bohater nie jest do niego podobny. Jedynie z wyglądu można wyciągnąć podobieństwo. Pod względem charakteru itd to zupełnie indywidualna postać.

    1. Ta historia NIE JEST o Harrym Stylesie. Muzyk był jedynie inspiracją do wykreowania postaci, która ostatecznie różni się od niego i to mocno. Wystarczy poczytać wywiady z autorką. Wiem, co piszą fani. Wiem, jak ją atakują, bo pokazała wg nich fałszywy obraz ich idola.
      Nie traktujmy tej książki jako fanfick, tylko jako osobne dzieło, które nie ma nic wspólnego z gwiazdeczką estrady.

  4. I jestem w kropce.
    Przeczytałam i cóż, moja opinia o tej książce nie jest dobra, ale starałam się jej nie zmiażdżyć. Może jestem za stara na takie opowieści.
    Niemniej jestem ciekawa co można jeszcze dopisać do tej historii.

    1. Za stara? Z pewnością nie 🙂 Sama mam 32 lata i jak widać trafiło na podatny grunt 🙂 To chyba zależy od wielu czynników, czy książka nam podejdzie. Nie tylko wieku. Też samopoczucia, ogólnego zmęczenia gatunkiem itp itd. Sama dawno nie czytałam niczego z tego rodzaju, to może dlatego tak mi się spodobała 🙂

  5. W żadnym wypadku nie atakuje autorki, ponieważ to fikcja literacka. Jednak ta powieść była fanfikiem, a do wersji książkowej zmieniono imię bohatera z Harrego na Hardin.

  6. Aaaaa! Kobieto! Co ty mi robisz?! Przyglądając się opinią i oceną tej książki na goodreads doszłam do wniosku, że raczej sobie daruję i na spokojnie usunęłam ją z listy „must read” na ten roku, a Ty mi tu z taką recenzją wyskakujesz! No i co ja mam biedna zrobić?

  7. Bardzo ciekawy romans, który jak wiele przedstawia że można kochać inaczej czy kogoś innego. Ja się jeszcze zastanawiam nad tą książką czy ją przeczytać albo inną z tej serii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *