"Kura Adela. Jak kura zgubiła pióra" – Joanna Krzyżanek [recenzja, 244]


Wydawnictwo: Debit
Rok wydania: 2013
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-7167-886-8
Kategoria wiekowa: 5+

Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Czym mnie do siebie przyciągnęła? Zaintrygował mnie tytuł „Kura Adela. Jak kura zgubiła pióra”. No właśnie, jak? Chciałam się tego dowiedzieć. Ale nie tylko ja. Moja mała córeczka również chciała poznać odpowiedź. Zasiadłyśmy więc razem na kanapie i rozpoczęłyśmy lekturę. W środku znalazłyśmy trzy historie o tytułowej kurce.

Pierwsza z nich opowiada o niespodziewanym gościu. Adela podejrzewała, że odwiedził ją skunks. Obawiała się, że pozostawi po sobie nieprzyjemny zapach w jej ukochanym domku, dlatego też robiła wszystko, aby odwlec moment otwarcia drzwi i wpuszczenia przybysza do środka. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie wymówki stosowała! Podejrzewam, że nawet ja nie byłabym w stanie wymyślić tylu powodów, przez które nie mogę w danym momencie przyjąć gościa. W końcu jednak zmuszona była stawić czoła temu, kto czekał cierpliwie za drzwiami. Czy jej obawy były słuszne?

Kolejna opowieść rozpoczyna się z chwilą, w której Adela w tygodniku „Co piszczy w kurniku” znajduje ogłoszenie o domku na kurzej nodze. Zamieszczono tam informację, że jeśli jest się prawdziwą damą, powinno się posiadać taki domek. Adela uznała, że to ogłoszenie skierowane jest do niej, dlatego czym prędzej zamówiła domek. A kiedy tylko otrzymała od dostawcy przesyłkę, zabrała się za budowę domku. Szkoda tylko, że nie doczytała informacji oznaczonej gwiazdką, która zamieszczona była na samym dole reklamy. Może gdyby to zrobiła, nie byłaby zaskoczona, że po zakończonej pracy pojawił się u niej gość, który wprowadził się do jej nowego domku. Kto i dlaczego to zrobił?

Ostatnia historia to przygotowania Adeli do nadchodzącej pory deszczowej. Kurka odkryła, że jej parasol ma dziury i dziurki. Nie zmartwiła się tym faktem. Postanowiła pójść do sklepu parasolnika, aby zakupić nowy kolorowy parasol. Niestety sprzedawca nie miał takiego, o jakim marzyła Adela. Niezrażona kurka kupiła osiem parasoli, każdy w innym kolorze. Przyniosła je do domu i rozpoczęła pracę. Z każdego z nich wycinała różne kształty i przyszywała do czarnego parasola. Czy udało jej się na czas stworzyć wymarzony parasol? Jak wyglądał? Czy zdołał ochronić ją przed deszczem?

Książka skierowana jest głównie do dzieci, które rozpoczynają samodzielną naukę czytania. Już na okładce znajdujemy informację, że historie napisane są bardzo dużymi literami. Ma to ułatwić dzieciom lekturę. Dodatkowo przybliżane są młodemu czytelnikowi literki B, D oraz P. W każdej historii wyszczególnione zostały wyrazy rozpoczynające się na te litery. Pomiędzy historyjkami znajduje się jeszcze dodatek, w którym Adela opowiada o poszczególnych literkach. Bardzo fajnie zostało to pomyślane.

Szkoda tylko, że wraz z córką nie znalazłyśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego kura Adela straciła pióra. Wszystkie historyjki przeczytałyśmy bardzo uważnie i niestety nigdzie nie doszukałyśmy się rozwiązania tej zagadki. Być może znajduje się ono w innej książce z serii o Adeli. Będzie trzeba zatem po nie sięgnąć, aby przekonać się, czy mamy rację.

„Kura Adela. Jak kura zgubiła pióra” to książka bardzo sympatyczna, ciekawa i mądra. Ilustracje wykonane przez Zenona Wiewiurkę (to nie błąd, tak brzmi nazwisko ilustratora) są kolorowe, miłe dla oka, ciepłe. Z pewnością spodobają się każdemu dziecku. Książka będzie idealną lekturą dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz pomoże starszym maluchom rozpocząć naukę samodzielnego czytania. Polecam!

Moja ocena: 5/6
Za książkę dziękuję

17 komentarzy

  • prosperiusz 10 czerwca 2013 at 09:31

    Fajna publikacja 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 11 czerwca 2013 at 21:12

      o tak 🙂
      dziś dla dzieci jest cudowny wybór bajek
      szkoda, że kiedyś tak nie było 🙂 (w sensie, kiedy ja byłam dzieckiem 😛 )

      Reply
  • Paulina Kwiatkowska 10 czerwca 2013 at 10:19

    Cudne są te bajeczki teraz wszystkie 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 11 czerwca 2013 at 21:12

      Masz rację. Aż zazdroszczę córce, że ma takie fajowe książki 😀

      Reply
  • Ola 10 czerwca 2013 at 11:34

    Okładka od razu wpada w oko, świetne ilustracje… Chętnie kupię dla mojego maluszka:)

    Reply
  • alicjamagdalena 10 czerwca 2013 at 12:36

    Faktycznie miła książeczka;)

    Reply
  • mamalgosia 10 czerwca 2013 at 13:17

    Piękne ilustracje. Mój synu ma 5+, ale on już niestety wpadł w potteromanię 😀

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 11 czerwca 2013 at 21:11

      Poważnie? W tym wieku już Potter? Moja jeszcze nie zwraca na niego uwagi. Tzn wie, gdzie mamusia trzyma płyty z filmami, ale jeszcze nie prosi, aby jej je włączać 🙂

      Reply
  • Recenzje Kiti 10 czerwca 2013 at 21:39

    O kurce zawsze przeczytam 😉

    Reply
  • Tala Z 11 czerwca 2013 at 00:49

    Przyznam, że mnie zaciekawiłaś 😀 Ostatnio nawet oglądałam z córeczką tę książeczkę, ale w końcu padło na kucyki 😛 Teraz muszę chyba ponownie się za nią rozejrzeć 😀

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 11 czerwca 2013 at 21:10

      Teraz jest szał na te kucyki… Moja mała zażyczyła sobie ostatnio taką przedłużaną bluzkę, którą można nosić jak sukienkę do rajstopek, właśnie z motywem kucyków.. 😉

      Reply
  • yllla 11 czerwca 2013 at 09:13

    🙂 Zapamiętam na przyszłość 🙂 Jak jedziemy do babci, to moja Wiki z zainteresowaniem obserwuje kurki 🙂 Jak będzie trochę większa z pewnością chętnie posłucha historie jednej takiej kurki … i może faktycznie w końcu, w którejś części odkryjemy jak to było z tymi piórkami 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska 11 czerwca 2013 at 21:09

      Szkoda, że nie mam rodziny na wsi. Chciałabym, aby moja córka też zobaczyła kurki i inne zwierzęta (poza psami i kotami, których w miastach pełno) na żywo 🙂

      Reply
  • Barbara Pelc 12 czerwca 2013 at 14:14

    Ale piękna!!!

    Reply

Leave a Comment