„Kobra” – Katarzyna Wasilkowska

Dobierając książki na półkę mojego dziecka, staram się wybierać takie tytuły, które nie tylko mogły by je zaciekawić, ale też czegoś pożytecznego nauczyć. Czasem trudno jednak znaleźć pozycję spełniającą oba te kryteria. Albo książki pisane są tylko i wyłącznie dla czystej rozrywki, niczego więcej nie oferując. Albo też przeładowane informacjami, topornie napisane i po prostu nudne, przez co dziecko rzuca książką w kąt nie doczytawszy jej do końca.

Ale wiecie co? Ostatnimi czasy w me ręce trafił tytuł, który nie tylko zadowolił mnie, jako rodzica, ale też z miejsca przypadł do gustu mojemu dziecku. Mowa o „Kobrze” Katarzyny Wasilkowskiej (autorki książek dla dzieci młodszych i nieco starszych m.in „Jowanka i gang spod Gilotyny”, „Mleczak”, „Królestwo jakich wiele”), która we wrześniu tego roku nakładem wydawnictwa Literatura trafiła do księgarń. Tytuł ten należy do serii wydawniczej pt „Klub Łowców Przygód”, tak samo zresztą jak omawiana jakiś czas temu przeze mnie powieść Joanny Olech „Tarantula, Klops i Herkules”.

Głównym bohaterem „Kobry” jest jedenastoletni Tomek, który wraz z mamą i młodszą siostrzyczką mieszka na jednym z gdańskich osiedli. Tatę stracił w wypadku, w którym i on uczestniczył, a z którego wyszedł jako kaleka. Jednak mimo tego, co go spotkało, chłopiec się nie załamał. Wręcz przeciwnie. Otoczony jest wiernymi przyjaciółmi, wyczynowo trenuje pływanie, a ostatnio zainteresował się aikido. Niestety tego samego nie można powiedzieć o jego mamie… Ona stała się cieniem samej siebie i wyraźnie nie radzi sobie w rzeczywistości, w której zabrakło jej męża.

Pewnego dnia w ich mieszkaniu zjawia się obca starsza pani, która ku zaskoczeniu Tomka okazuje się być jego babcią. Dotąd nawet nie zdawał sobie sprawy z jej istnienia. I nagle życie chłopca z dnia na dzień wywraca się do góry nogami. Jedzie na wieś, gdzie ma spędzić wakacje – w domu kobiety, której w ogóle nie zna, bez telewizji oraz swoich kolegów, w miejscu, w którym największym wydarzeniem jest remont jednego ze sklepów…

Szybko jednak okazuje się, że te wakacje nie będą wcale takie nudne, jak się z początku wydawały! Oto bowiem przed Tomkiem będzie kilka zagadek do rozwiązania! Jak to się stało, że nie wiedział o istnieniu własnej babci? Dlaczego dziwna staruszka ze wsi nazywa go czarcim pomiotem? Kim jest Sebastian, który tak często zagląda do babcinego domu? Co kombinują miejscowy sołtys, potentat finansowy oraz organista? Jaki sekret kryje się na strychu domu babci? Czy po lesie krąży wariat? Dlaczego jedna z tutejszych dziewczynek praktycznie w ogóle się nie odzywa, poza szeptaniem do swoich psów? I najważniejsze: kim jest zamaskowany człowiek, którego tutejsi zwą Kobrą, samotnie walczący o to, by we wsi panował należyty porządek?

Czy Tomkowi uda się znaleźć odpowiedzi na wszystkie te pytania? Jakie jeszcze tajemnice po drodze odkryje?

Dlaczego warto zwrócić uwagę na powieść Katarzyny Wasilkowskiej i zaproponować ją jako lekturę waszemu dziecku? Z kilku powodów. Po pierwsze: kreacja głównego bohatera. Mimo swego kalectwa Tomek jest taki jak inne dzieci i gdyby od czasu do czasu nie było wzmianki o jego protezie, można by w ogóle zapomnieć, iż różni się on czymkolwiek od reszty swych towarzyszy. To ciekawy świata, dociekliwy i odważny chłopiec, który doświadcza zarówno radości, jak i trosk życia codziennego. Dziecko może się z nim łatwo utożsamić, znajdując pomiędzy nim a sobą podobieństwa, przez co nie tylko stanie się on dla niego bliższy i prawdziwszy jako bohater, ale też chętniej będzie śledzić jego losy.

Po drugie: autorka nie boi się poruszać trudnych bądź wzbudzających powszechną dyskusję tematów. Prócz wspomnianej prędzej niepełnosprawności chłopca, mamy też kwestię zmagania się z traumą po stracie kogoś bliskiego. Ale to nie wszystko. Pojawia się również temat zaniedbywania zwierząt, wręcz karygodnego ich traktowania, a także problematyka związana z zanieczyszczaniem środowiska czy powszechną korupcją i przestępczością zorganizowaną na różnych szczeblach władzy. Wszystkie te kwestie są trudne, jednak Katarzyna Wasilkowska porusza te tematy w taki sposób, że zawiłe kwestie nagle stają się o wiele prostsze do zrozumienia nawet dla młodego czytelnika.

Po trzecie: humor, którego nie poskąpiła autorka na stronicach swej powieści. Najbardziej przejawia się on wówczas, kiedy na scenę wchodzą dwaj mieszkańcy wsi – panowie Józuś i Miecio, nie stroniący od butelki, prości ludzie zaciągający miejscową gwarą.

„Józuś zsunął na tył głowy przybrudzoną bejsbolówkę i otarł czoło rękawem.
– Organista powiadał, zie to sam diabeł – zaśmiał się gardłowo krępy osobnik, odsłaniając samotny ząb na przedzie. Siedział obok pana Józusia i pił z takiej samej butelki. Miał robocze ubranie ubrudzone białą farbą i za duży kaszkiet, mimo upału naciągnięty głęboko na uszy. (…)
– O organiście mi tu bajerów nie wstawiaj, ten to wszędzie szatana widzi.
– Powiadał, zie od probościa słysiał – spoważniał Miecio i schował ząb. – Zie mu powiadali te, co tu psiez całę zimę motokrosy po lesie jeździli. A juś każdy gadał, zie na nich tylko diabła nasłać, jak ani policja rady nie dali. Aż tu oni same przyśli do probościa i mówią, zie diabeł się im ujawnił pośrodku lasu i zabronił jeździć. I jeście im kazał do probościa się stawić, zieby pokazał, jakie groby mają pośprzątać.” (s. 33-34)

Ale nie tylko. Zabawnych sytuacji dostarczają również m.in miejscowy organista, jak i młodsza siostrzyczka Tomka, która z uwagi na swój wiek wiele rzeczy śmiesznie przekręca, co prowadzi do tego, że nie raz uśmiechniemy się pod nosem podczas lektury tej książki.

Po czwarte: spotkanie z historią. Choć opowieść o losach Tomka, a także istnienie wsi, do której pojechał on na wakacje, są całkowitym wymysłem autorki, to jednak na kartach jej powieści znalazły się pewne informacje związane z naszą – polską – historią, jak np opowieść o zamordowanym w czasie II wojny światowej chłopcu, pochowanym w bezimiennym grobie, którego tożsamość została odkryta w późniejszych latach czy też historia ostrzelania pociągu „Piłsudczyk” na stacji Dębe Wielkie oraz zawiązania się oddziału Hubala w Krubkach-Górkach.

I w końcu po piąte: jedna wielka przygoda! Bo tym właśnie jest lektura tej powieści. Jedną wielką przygodą, w której młody czytelnik na pewien czas przywdzieje czapkę i fajkę Sherlocka Holmesa, aby u boku Tomka wyruszyć tropem Kobry oraz rozwiązać pozostałe tajemnice ukryte po drodze, które tylko czekają na to, aż ktoś zechce je odkryć.

A i to w sumie nie wszystko! Bowiem „Kobra” jest też książką o… książkach. Nie jeden znany i lubiany tytuł pojawia się bowiem na jej stronicach, a wszystko to za sprawą pewnej dość osobliwej dziewczynki, która – jak sama mówi – czytuje książki pasjami, i której od pierwszego z nią spotkania nie sposób nie polubić.

Jak widzicie „Kobra” Wasilkowskiej to książka, po którą naprawdę warto sięgnąć, do czego też gorąco was zachęcam. Wierzcie mi – wasze dzieciaki będą nią zachwycone. Zresztą, co ja mówię – wy również!

„Kobrze” Katarzyny Wasilkowskiej patronuję medialnie.
Dlatego też jeszcze raz zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł <3

Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2018
Seria/Cykl: Klub Łowców Przygód
Oprawa: twarda
Ikustracje: Katarzyna Kołodziej
Liczba stron: 232
ISBN: 978-83-7672-645-8
Grupa wiekowa: 8+


51Shares