"Dotyk ciemności" – Karen Chance [recenzja, 166]


Tytuł oryginalny: Touch the Dark
Tłumaczenie: Marta Kędra
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 2011
Seria: Cassandra Palmer, tom 1
Oprawa: miękka
Ilość stron: 384
ISBN: 978-83-61386-08-7

Cassie Palmer nie miała łatwego życia. Wychowywała się w domu wampira – mafioza, Tony’ego, który zabrał ją do siebie ze względu na jej wyjątkowe zdolności, kiedy była małą dziewczynką. Cassie jest bowiem jasnowidzką. Potrafi również kontaktować się z duszami osób, które odeszły z tego świata. Jednak to nie wszystko, co potrafi. Z czasem przekona się, że jej moc jest znacznie większa.
Dziewczyna przez całe życie była wykorzystywana przez Tony’ego, który korzystał z jej umiejętności dla osiągnięcia własnych celów. Z czasem miała już tego serdecznie dość i któregoś dnia udało jej się zbiec z siedziby swego opiekuna.
Minęło kilka lat, podczas których Cassie odzyskała pozorny spokój i zaczęła wieść w miarę normalne życie. Jednakże nic nie trwa wiecznie. Pewnego dnia dziewczyna zauważa na ekranie swego komputera wyświetlony nekrolog, który ze szczegółami podaje kiedy i w jaki sposób zginie. Cassie domyśla się, że Tony musiał ją odnaleźć, więc czym prędzej postanawia uciec. Wpierw jednak zamierza powiadomić swego współlokatora, Tomasa, że wyjeżdża. Niestety oboje zostają zaskoczeni przez grupę wampirzych zabójców. Udaje im się przetrwać atak, podczas którego na jaw wychodzi, że Tomas nie jest do końca tym, za kogo się podawał. Żeby zachować życie, Cassie musi zwrócić się do Senatu wampirów, jednakże za pomoc będzie trzeba słono zapłacić. Zmuszona zostanie współpracować z jednym z najpotężniejszych wampirów, który poza tym, że jest śmiertelnie niebezpieczny, jest również zabójczo przystojny… Kim tak naprawdę jest Tomas? Czego zażądał Senat w zamian za pomoc dziewczynie? Jak przebiegać będzie współpraca głównej bohaterki w wampirem – mistrzem?

“Dotyk ciemności” należy do gatunku paranormal / urban fantasy i rozpoczyna serię o przygodach jasnowidzki Cassandry Palmer. Cały cykl zajmuje jedne z najbardziej prestiżowych miejsc na listach bestsellerów i został przetłumaczony na kilkanaście języków. Jego autorką jest Karen Chance. Urodzona na Florydzie, później zamieszkiwała w różnych zakątkach świata. Początkowo nauczała historii, jednak z czasem postanowiła na dobre zająć się pisarstwem. I na dobre jej to wyszło. Jej książki pokochały rzesze czytelników na całym świecie.

Cassandra jest dość ciekawą postacią. Z pozoru młoda, niedoświadczona i nieporadna dziewczyna przeistacza się w twardą i przebiegłą osobę, jeśli wymaga tego od niej sytuacja, w której się znalazła. Dorastanie w świecie wampirów nauczyło jej wielu przydatnych rzeczy, z których najważniejsze jest to, aby nikomu do końca nie ufać. Przyjaciele nie rzadko okazują się być o wiele bardziej niebezpieczni, niż ci, których od zawsze uważaliśmy za wrogów. Jej dar jest dla niej prawdziwym przekleństwem. Staje się kartą przetargową w walce o władzę wśród najwyżej postawionych wampirów i istot magicznych. Cassandra bowiem nie zdaje sobie sprawy, kim tak naprawdę jest i że na jasnowidztwie oraz kontaktach z duszami jej “dar” się nie kończy. Na całe szczęście ma u swego boku ducha Billy’ego Joe, który w każdej sytuacji stara się służyć pomocą dziewczynie. Jednak czy to wystarczy, aby podołać temu, co będzie zmuszona zrobić Cassie dla Senatu?

Bardzo spodobał mi się sposób przedstawienia przez autorkę samych wampirów. Nie są to wyidealizowane postaci, jakie ostatnio widujemy w wielu książkach z tego gatunku. Owszem, są zabójczo przystojni i potrafią zakręcić w głowie nie jednej kobiecie. Jednak tak naprawdę są to niebezpieczne bestie skrywane pod płaszczykiem zewnętrznego piękna. Nowością było dla mnie stopniowanie wampirów. Poszczególne stopnie zdobywa się dzięki długości życia oraz zdobytym umiejętnościom i zasługom. Najwyżej stoją wampiry – mistrzowie, z którymi właśnie będzie zmuszona współpracować Cassie. Ciekawostką jest również to, że nie każdy wampir jest w stanie stworzyć nowego nieumarłego (jak to ukazują inne wampiryczne pozycje czy filmy). Umiejętność ta dana jest jedynie wampirom – mistrzom.
Kolejnym ciekawym elementem są również odbywane przez główną bohaterkę podróże w czasie. Dzięki swoim wizjom niejednokrotnie cofa się ona do wydarzeń z przeszłości, które jak się później okaże, będą miały szczególny wpływ na przyszłość wszystkich bohaterów występujących w powieści. A są wśród nich nawet tacy, których znamy z historycznych kart, jak chociażby Rasputin będący tu jedną z kluczowych postaci.
Autorka w interesujący sposób wplotła w historię wątek romantyczny. Fajne jest to, że nie jest on tak sztampowy, jak w innych tego typu historiach, gdzie uczucia łączą śmiertelniczkę z istotą ze świata paranormalnego. Pomiędzy bohaterami rodzi się narastające pożądanie, a emocje buzują z siłą wyładowań elektrycznych. Ich wzajemne relacje nie raz sprawią, że czytelnik dorobi się rumieńców i wstrzyma oddech w oczekiwaniu, jak to dalej się potoczy.
Jedyne, co mi zgrzytało w “Dotyku ciemności” to fakt, że jest ona nieco za bardzo przegadana. Oczekiwałam więcej akcji, niespodziewanych zwrotów wydarzeń, a tymczasem wielokrotnie fabuła była zwalniana poprzez zbyt długie konwersacje toczące się pomiędzy bohaterami powieści. W momencie kiedy działo się coś naprawdę ciekawego i godnego uwagi, zostawało to przerwane na wyjaśnienia i dysputy pomiędzy poszczególnymi osobami. Owszem, dzięki temu czytelnik dowiaduje się wielu istotnych szczegółów dotyczących samej historii, jednakże dla mnie było tego nieco za dużo w porównaniu do właściwej akcji.
Podsumowując “Dotyk ciemności” powinien spodobać się wielu osobom, zarówno tym, lubującym się w czytaniu o istotach paranormalnych, jak i tym, które kochają romanse. Dzieło pani Chance jest ciekawym połączeniem obu tych gatunków, a całość doprawdy dobrze się czyta. Sama chętnie sięgnę po kontynuację, aby dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy głównej bohaterki. A tymczasem zachęcam Was – sięgnijcie po pierwszy tom cyklu o Cassandrze Palmer. Jestem ciekawa Waszych wrażeń 🙂

 

Moja ocena: 4/6
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję wydawnictwu
cała seria prezentuje się następująco

0Shares

14 Replies to “"Dotyk ciemności" – Karen Chance [recenzja, 166]”

  1. W 100% zgadzam się z Tobą co do tego, że ta książka jest przegadana. Pamiętasz może tę scenę z Cassandrą i wampirami, kiedy te miały swój posiłek? Rany, jak ona mi się dłużyła! Przez nią miałam wrażenie, że wszystko stoi w miejscu. Po przeczytaniu tej książki odniosłam wrażenie, że kompletnie nic się w niej nie wydarzyło, a miejsce miały tylko 3, może 4 kluczowe wydarzenia. Masakra.

    A co do tego wątku romantycznego to denerwowało mnie to, że Cassandra w tak nieudolny sposób broniła swojej cnoty. O ile zwykle kompletnie nie zwracam na to uwagi to w tej książce bardzo mnie to irytowało.

    P.S. Czekałam na Twoją recenzję, ciekawa byłam Twojej opinii. 😉 Widać jednak, że Tobie zdecydowanie bardziej się ta książka spodobała. 🙂

    1. Doskonale pamiętam tę scenę. Wszak książkę skończyłam czytać 2 dni temu? 😛 Aż tak słabej pamięci nie mam ;] Właśnie to jedna z tych stanowczo za bardzo przegadanych scen 🙂

      A co do wątku romantycznego… to może nie zdradzajmy szczegółów fabuły 😉

  2. Już dawno miałam sięgnąć po tę książkę, ale jakaś recenzja mnie strasznie zniechęciła. Chyba sama muszę przekonać się na własnej skórze jak to jest z “Dotykiem ciemności”. 🙂

  3. Pozostaję w stałej opozycji, jeżeli chodzi o pozycje, w których pojawiają się wampiry. Pałam miłością do “Kronik Wampirów”, ale przez inne powieści z tymi skądinąd interesującymi stworzeniami nie jestem zazwyczaj w stanie przebrnąć.

  4. Książka rzeczywiście jest typowym tomem wprowadzającym do serii, za dużo to się w niej nie dzieje 😛 Mam nadzieję, że z kolejnymi będzie dużo lepiej 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *