Zniszcz Ten Dziennik – kreatywna destrukcja w moim wykonaniu.

Nie tak dawno temu pochwaliłam się Wam tym, jaką wielką niespodziankę zrobiła mi Grupa Wydawnicza K.E. LIEBER podsyłając mi nietypową książkę – „Zniszcz ten dziennik”. Dla tych, którzy nie wiedzą jeszcze, o co chodzi z owym dziennikiem, małe przypomnienie:

To książka inna niż wszystkie, które dotąd widzieliście. To dziennik, który pozwala przekształcić destrukcję w kreację, uruchomić wyobraźnię i wyrazić swoje emocje!

Wykorzystując pomysłowo, lecz osobliwie zilustrowane szablony, uznana artystka Keri Smith zachęca do dokonywania aktów destrukcji i eksperymentów w dzienniku, aby rozbudzić prawdziwy proces tworzenia.

Ideą dziennika jest jego kreatywne „zniszczenie”, „pobrudzenie”, „postarzenie” poprzez dowolną, bardzo osobistą, czasem abstrakcyjną, ale zawsze twórczą interpretację zadań zaproponowanych na jego stronach. Polecenia te mogą wydawać się niekonwencjonalne: dziurawienie stron, malowanie dłońmi, zalewanie kawą, zgniatanie kartek czy zabranie dziennika pod prysznic – nie należy jednak rozumieć ich zbyt dosłownie, ale jedynie jako podpowiedzi mające na celu wykorzystanie własnej wyobraźni i utrwalenia swoich stanów ducha, wrażeń i obserwacji z otaczającego świata. Każdy dziennik jest niepowtarzalnym dziełem jego twórcy oddając jego osobowość i postrzeganie rzeczywistości.

Podpytywaliście mnie, jak obecnie wygląda mój dziennik. Czy poszalałam? Dałam się ponieść wyobraźni? Chciałabym więc choć trochę zaspokoić Waszą ciekawość pokazując Wam kilka z moich prac.

Poniżej możecie zobaczyć, co zrobiłam ze stronami, na których należało rozlać kawę, nakapać nią, chlusnąć, a nawet napluć. Zrobiłam sobie nieco mocniejsza wersję kawy, którą na co dzień pijam – Nescaffe 3in1, a następnie łyżeczką polewałam obie strony. Poczekałam, aż wszystko ładnie wyschło, po czym ślady z kawy obrysowałam czarnym pisakiem, a białe miejsca dookoła pomalowałam temperową pomarańczową farbą. Oczywiście nie mogło zabraknąć kubeczka z kawką 😉

Strona na odciski dłoni lub palców. Oj poszalałam! A moja córka razem ze mną 😉 Bo musicie wiedzieć, że co robi mama, to robi i ona w swoim zeszycie, bądź na kartkach od bloku rysunkowego. Zabawa była przednia. Całe ręce miałam w farbach. Powyżej wspomniałam o temperowych farbach – wolę je o wiele bardziej od wodnych. Lepiej mi się z nimi „pracuje”. Można uzyskać naprawdę fajne kolory.

Tym razem chodziło o to, by strony zapełnić kółkami. W ruch poszły farby, kredki, pisaki. Ten koleś po lewej to efekt obejrzenia przeze mnie nowej wersji Pac Mana z moją córką 😉 Oczka są naklejane i się ruszają. Na czapce ma niebieskie piórko – sięga ono do samej góry kartki, mam nadzieję, że to widać 🙂

Kto śledzi moją stronę na Facebooku bądź Instagramie być może już widział poniższe zdjęcie, gdyż zamieszczałam je na jednym i drugim profilu. Pomysł na tę stronę wziął mi się z bajki „Odlot”, którą uwielbia moja córka. Ta masa kolorowych balonów unoszących piękny domek… Wystarczyło w miejsce domu narysować nasz dziennik i voila! – wszystko wykonane farbami, obrysy czarnym pisakiem.

Muszę przyznać, że poniższa praca to jedna z moich ulubionych. Widziałam gdzieś w sieci podobną na którymś z filmików na yt – inaczej zrobiona, z innym kotem. Spodobał mi się pomysł na wykonanie tego zadania, więc powiedziałam sobie – czemu nie? do dzieła! I tak o to wyszedł kiciuś, który stara się nas przekonać do tego, że to nie on jest odpowiedzialny za te zadrapania 😉 Starałam się narysować słodziaka i mam nadzieję, że mi się to udało 🙂 – wykonane farbami, rysy i łapa z pazurami to efekt cięcia kartki mężowskim nożykiem 😉

Ok. To tyle. Na początek musi Wam wystarczyć 🙂 Zasiadam do mojego Dziennika w wolnych chwilach i staram się za każdym razem coś ciekawego w nim stworzyć. Póki co nie ma tego zbyt dużo, ale przecież nikt mnie nie goni. Mam zajęcie na długie tygodnie 🙂 A jak to wygląda u Was? Zaopatrzyliście się w egzemplarz tego niesamowitego Dziennika? 🙂 Z chęcią zobaczyłabym Wasze małe dzieła 😀

Jeśli chcielibyście, aby w przyszłości pojawiły się kolejne tego typu wpisy – dajcie znać 🙂 Jeśli Was to absolutnie nie interesuje – też dajcie cynk. A tymczasem pozdrawiam Was i do usłyszenia 😀

40 Replies to “Zniszcz Ten Dziennik – kreatywna destrukcja w moim wykonaniu.”

  1. Świetnie Ci to wychodzi 😀 Aż zazdrość bierze 😛 i ochota aby samej zasiąść z dziennikiem i popuścić wodze fantazji 😛 Być może wkrótce się na to skuszę, a chwilowo pozostanie mi podziwianie Twoich dzieł i „wyżywanie się” w zabawach plastycznych z córą 😛

  2. Bardzo fajnie wygląda Twój dziennik, jestem pod względem umijętności 🙂 Myślę, że taki dziennik to bardzo fajny pomysł, chociaż sama się raczej na niego nie skuszę, bo jestem zupełnym beztalenciem rysunkowym 😛

  3. Mam trochę inne wyobrażenie co do niszczenia tego dziennika. 😀 Moim zdaniem ma być piękny w swojej brzydocie. Studiując na wydziale sztuk zostałam odciągnięta od idealnego rysowania i teraz doceniam plamy i 5-minutowe szkice, które bardziej wyrażają człowieka i właśnie chyba nie na tym polega ”kreatywna destrukcja”, bo narysować obrazki z internetu ”może każdy”. 😛 Zauważyłam, że ludzie bardzo skupiają się na tym, żeby to całe niszczenie wyszło im idealnie, a ja mam zamiar po zakupie tej książki zrobić z niej artystycznego flaka. 😀 Już nie mogę doczekać się wyrzucenia jej przez okno z 4 piętra. 😀

    1. Ja mieszkam niestety na parterze, więc wyrzucenie go przez okno wiele by nie dało 😉

      Szczerze przyznam, że ciekawi mnie, jak Ty byś potraktowała ten dziennik, co by Ci wyszło z niego na sam koniec, jakby wyglądał 🙂 Chętnie bym obejrzała Twoje dzieła destrukcji 🙂

  4. Sylwia, do tej pory myślałam, że ten dziennik to… idiotyzm (choć nawet Kornelia mnie o niego zagaduje), ale po Twoim poście i prezentacji Twoich wpisów jestem wręcz oczarowana!
    Ja też chcę!
    Kupię dwa, dla siebie i Kornelii, a co!

    Dzięki!

    P.S. Całe szczęście, że napisałaś o tym w podsumowaniu, bo przeoczyłam ten wpis.

  5. NO nie wiem, czy taka przednia zabawa, skoro auto karze żuć stronę, ale jej nie zjadać. Owszem, kilka pomysłów ciekawych i rozwijających osobowość, ale i wiele… głupich!

  6. No i nie kupiłam… widziałam w ofercie Biedronki, że je mają… ale w moim mieście ich nie ma (i nie było).
    Tak sobie pomyślałam, że to może jakiś znak?!
    Może powinnam sobie sama stworzyć jakiś żurnal* i używać go podobny sposób???
    Mam na myśli scrap-żurnal do własnej ekspresji twórczej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *