Z wizytą w…

… Wydawnictwie Papierowy Księżyc. Jak większość z Was wie prawie że od początku istnienia Magicznego Świata Książki współpracuję z tym Wydawnictwem. Jako jedni z pierwszych obdarzyli mnie zaufaniem zgadzając się na to, abym była ich recenzentką. I tak nasza współpraca trwa po dziś dzień, a ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa 😀 W swej ofercie mają wiele interesujących tytułów, głównie z gatunku fantastyki, ale znajdą się też bardziej życiowe powieści. Moim zdaniem każdy wśród wydanych przez nich książek znajdzie coś dla siebie. Jeśli chodzi o mnie, to jeszcze żadna z ich powieści mnie nie zawiodła, o czym możecie przekonać się przeglądając moje recenzje. Do czego w ogóle zmierzam? Nadeszła jesień, która zaskakuje nas w tym roku wieloma cudownymi premierami książkowymi. Chciałam Wam dziś zaprezentować, jakie tytuły przygotowało dla swoich czytelników Wydawnictwo Papierowy Księżyc 🙂

decorative

Na początek dobra informacja dla wszystkich tych, którzy czekają na ostatni tom trylogii Carrie Ryan „Las Zębów i Rąk”. Tej jesieni pojawi się on w księgarniach! W końcu poznamy zakończenie całej historii! Osobiście nie mogę się doczekać, kiedy część trzecia trafi do moich rąk. Poprzednie dwa tomy bardzo mi się podobały, o czym możecie się przekonać zapoznając się z ich recenzjami: „Las Zębów i Rąk” oraz „Śmiercionośne fale”A tak oto prezentuje się ostatni tom trylogii:

Miejsca ciemne i puste

Jest wiele rzeczy, o których Annah chciałaby zapomnieć: wyraz twarzy siostry, gdy Annah zostawiła ją w Lesie Zębów i Rąk, jej pierwsze spojrzenie na Hordę na ulicach Mrocznego Miasta, wpijający się w nią drut kolczasty, który zostawił jej blizny na resztę życia. Ale przede wszystkim Annah chciałaby zapomnieć o dniu, w którym Elias zostawił ją, by dołączyć do Rekrutów.

Świat Annah zatrzymał się i od tamtej pory dziewczyna wciąż czeka na powrót Eliasa. Bez niego nie czuje się bardziej żywa od zmarłych, włóczących się po otaczających ją ruinach. Aż pewnego dnia poznaje Catchera i jej serce znowu zaczyna bić szybciej.

Ale Catcher skrywa swoje własne tajemnice. Mroczne, przerażające prawdy łączące go z przeszłością, o której Annah tak bardzo chciała zapomnieć, a także przyszłością, o której bała się myśleć. Wszystko leży w jej rękach: czy będzie w stanie dalej żyć w świecie pokrytym krwią żywych? Czy może jedyną ucieczką przed potwornością Powrotu okaże się dla niej śmierć? (źródło)

decorative

Na początku kwietnia tego roku miałam przyjemność przeczytać pewną książkę. Początkowo przeraziła mnie jej objętość – 652 strony. Na całe szczęście okazało się, że opisana w niej historia jest tak magiczna, tak absorbująca uwagę czytelnika, że grubość powieści nie była jej minusem, a wielkim jej atutem – dzięki temu mogłam dłużej przebywać w świecie pewnego małego chłopca – Cory’ego Mackensona. Część z Was pewnie domyśla się, o którą książkę mi chodzi. Dla tych, którym postać głównego bohatera nic nie mówi, spieszę z wyjaśnieniami. Chodzi o powieść „Magiczne lata” Roberta McCammona. Historia jest niesamowita i polecam ją każdemu, kto ceni sobie niebanalne opowieści z głębszym życiowym przesłaniem. Tegoroczna jesień pełna jest niespodzianek. Wydawnictwo Papierowy Księżyc postanowiło wydać ponownie coś pióra McCammona. Ku mojej uciesze pojawią się dwie pierwsze księgi cyklu „Łabędzi śpiew”, o których możecie poczytać poniżej. Przyznaję, że jestem niesamowicie zainteresowana tymi tytułami. A Wy? (PS. Jestem pod wrażeniem okładek do poniższych książek. Są niesamowite!)

Łabędzi śpiew - księga I

Siostra, która w gruzach Manhattanu znajduje dziwny szklany artefakt, będący katalizatorem przemian… Joshua Hutchins, były zapaśnik, który chroni się przed opadem promieniotwórczym na stacji benzynowej w Nebrasce… I ona, dziewczynka obdarzona szczególnym darem, która wędruje wraz z Joshem do miasta w Missouri, gdzie zacznie uzdrawiać.

Lecz przedwieczna moc, która zniszczyła Ziemię, wciąż zaciąga rekrutów do swej nieznużonej armii. Nie zawaha się sięgnąć po uzdrowicielkę…

„Łabędzi śpiew” to arcydzieło literatury postapokaliptycznej i niezwykła epopeja grozy, swoim rozmachem przypominająca słynny „Bastion” Stephena Kinga.

„Łabędzi śpiew” uznawany jest za jedną z najlepszych powieści o zagładzie ludzkości w historii literatury. Powieść poraża rozmachem i barwną paletą niezwykle wnikliwie nakreślonych postaci, co sprawia, że jest lekturą obowiązkową dla każdego miłośnika literatury postapokaliptycznej na najwyższym poziomie.

Powieść została uhonorowana prestiżową nagrodą World Fantasy Award dla najlepszej powieści roku i jest uznawana za najlepszą powieść w dorobku Roberta McCammona, amerykańskiego mistrza grozy, znanego polskim czytelnikom z niezwykłej powieści „Magiczne lata”. (źródło)

Łabędzi świew - księga IIW odpowiedzi na bezprecedensowo wrogi atak rząd decyduje się użyć broni atomowej. Ameryka, jaką znaliśmy, przestaje istnieć. Teraz wszyscy, od prezydenta USA po nowojorskich bezdomnych, będą walczyć o pozostanie przy życiu.

Na pustyni rządzonej przez strach i agresję, zaludnionej przez potwory i samozwańcze armie, każdy z tych, którzy przeżyli Apokalipsę, zostanie uczestnikiem ostatniej bitwy między dobrem a złem – bitwy która zadecyduje o losach ludzkości. Siostra, która w gruzach Manhattanu znajduje dziwny szklany artefakt, będący katalizatorem przemian… Joshua Hutchins, były zapaśnik, który chroni się przed opadem promieniotwórczym na stacji benzynowej w Nebrasce… I ona, dziewczynka obdarzona szczególnym darem, która wędruje wraz z Joshem do miasta w Missouri, gdzie zacznie uzdrawiać. Jednak przedwieczna moc, która zniszczyła Ziemię, wciąż zaciąga rekrutów do swej nieznużonej armii. (źródło)

 

decorative

Przyznajcie sami – jak ich nie kocha, kiedy dla swoich czytelników przygotowują takie cuda? 😀

A jak to jest z Wami. Czytujecie powieści z oferty Papierowego Księżyca? Co ciekawego od nich przeczytaliście? Sięgniecie po którąś z powyżej zaprezentowanych książek? 🙂

decorative

23 Replies to “Z wizytą w…”

      1. Taką możliwość daje Disqus. Miałam go wgranego przez jakiś czas, to większość osób „płakała”, że mam to cofnąć, bo im nie odpowiada nowy sposób komentowania. Poza tym, do dziś nie wiem dlaczego, ale komentarze dodane w czasie włączonego Disqusa na mojej stronie zniknęły po usunięciu tej wtyczki i powrocie do domyślnego szablonu komentowania…

    1. „Chłopca w walizce” też mam za sobą. Ciekawa jestem, czy wypuszczą następne części z tej serii, bo to był pierwszy tom przygód tej pielęgniarki.

    1. To może warto to zmienić? Do fantastyki nie namawiam, bo nie jesteś jej miłośniczką. Ale powieści typu „Motyl” czy „Moja siostra mieszka na kominku” ? Takie prawdziwie życiowe historie 🙂

    1. Oj tak! Świetna lektura. Druga część także. Jestem strasznie ciekawa, jak zakończy się ta historia 😀 Bo przecież… DRESZCZ jest dobry 😉

    1. Walczę ze spamem kochana. Póki co bezskutecznie. Dzień w dzień napływa mi około 100tki+ bezwartościowych komentarzy, które muszę ręcznie usuwać. Nie wiem, jakim cudem przechodzą przez dotychczasowe zabezpieczenia. Będę musiała chyba popróbować zestawienia innych wtyczek do walki ze spamem. Wiem, że to może być uciążliwe dla komentujących, dodatkowe zaznaczanie czegoś, ale pomyśl, ile roboty mam podczas ręcznego usuwania masowej ilości takich komentów… Dla osoby komentującej zaznaczenie czegoś to chwilka, a dla mnie usuwanie…. to już dłuższa jazda 🙁

        1. No niestety wygląda to tak a nie inaczej. Obecnie, przy wgranej kombinacji wtyczek, jest dobrze. Cały spam przechodzi w odpowiednią szufladkę, którą tylko opróżniam przyciśnięciem jednego butonu. Jeśli tak dalej będzie, to będę w siódmym niebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *