„Skrawki błękitu” – Lois Lowry

Lois Lowry jest autorką znaną czytelnikom na całym świecie ze swej wszechstronności oraz pomysłowości. W swym dorobku literackim ma ponad trzydzieści książek dla młodzieży, które zostały nie tylko docenione i wyróżnione, ale też nagrodzone – m.in dwa razy Medalem Newbery’ego: pierwszy raz w 1990 roku za powieść „Number the Stars”, drugi trzy lata później za „Dawcę”, który to zrobił na mnie nie małe wrażenie, w konsekwencji czego postanowiłam sięgnąć po kolejną część cyklu, czyli „Skrawki błękitu”.

Rzecz dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w świecie po Ruinie. Główną bohaterką jest Kira, kaleka dziewczynka dotąd mieszkająca z matką. Niestety ta po nieoczekiwanej chorobie umiera, a los jej córki staje pod znakiem zapytania. W wiosce nie ma bowiem miejsca dla tych, którzy nie dają rady pracować jak inni. Wysyła się ich na Pole, skąd pod osłoną nocy zabierają ich bestie żyjące w okolicznych lasach… Ich ofiarą padł również ojciec Kiry, który przed jej narodzinami wybrał się na łowy z innymi mężczyznami, z których nigdy nie powrócił.

Tymczasem przed niechybną śmiercią Kirę ratuje decyzja Rady Opiekunów, która pragnie wykorzystać wrodzony talent dziewczyny do pracy nad odnowieniem tzw szaty śpiewaka, odświętnego stroju o niebywałym znaczeniu dla mieszkańców wioski, który raz do roku przywdziewa Śpiewak, by na specjalnym zgromadzeniu przypomnieć ludziom losy ich przodków – całą historię, dzieje ich nieszczęść, klęsk i błędów, a także nowych prób i nadziei.

„Dopiero teraz Kira zaczęła dostrzegać ogrom, z którego śpiewak tworzył swoją pieśń. Na obfitych fałdach szaty przedstawiono całe dzieje ludzi, zwieńczone przerażającą historią Ruiny, oddaną w niewiarygodnie misternych szczegółach.”

Z biegiem czasu Kira odkrywa mroczne sekrety swojego świata i zaczyna rozumieć, że praca, którą jej przydzielono, niekoniecznie jest tak wspaniała jak jej się wydawało i że wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. A także że ma drugie dno…

Mimo iż „Skrawki błękitu” są drugim tomem cyklu „Dawca”, z poprzednią częścią mają niewiele wspólnego. Występuje jedynie podobieństwo odnośnie wyjątkowości głównego bohatera, jak też tego, że historia rozgrywa się w czasach po pewnej apokalipsie, w wiosce rządzącej się własnymi prawami, odgrodzonej od świata zewnętrznego. I o ile to, co autorka wykreowała w „Dawcy” potrafiło prawdziwie fascynować (świat bez kolorów, uczuć, bólu, z niesamowitą postacią Dawcy), o tyle tutaj niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ot mamy do czynienia z opowieścią o dziewczynce, której przyszło żyć w świecie rządzącym się przyziemnymi, często zwierzęcymi potrzebami; w społeczeństwie, dla którego najważniejsza jest siła, gdzie kłamstwo i oszustwo jest czymś normalnym, a słabe i kalekie jednostki nie mają szans na przeżycie i akceptację ogółu. Od dnia narodzin Kira jest więc postacią niejako tragiczną, która każdego dnia zmuszona jest stawiać czoło nieprzychylności i szyderstwom ze strony innych.

„Bądź dumna ze swego bólu – powiedziała matka – Jesteś silniejsza od tych, którzy go nie zaznali.”

Zatem skoro pod względem pomysłu nie ma w tej historii nic zaskakującego, to czy warto sięgać w ogóle po tę część cyklu? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Choćby z uwagi na pojawiającą się na jej kartach postać Matta – chłopca z Moczar (biedna część wioski), odznaczającego się ogromnym sprytem i pomysłowością, zabawnie przekręcającego słownictwo z uwagi na swoje pochodzenie, którego nieodłącznym towarzyszem jest Patyk – uratowany niegdyś pies o krzywym ogonie. Chłopca, który z czasem staje się prawdziwym przyjacielem Kiry, który odegra w jej życiu ważną rolę i który to w końcu pojawia się w kolejnym tomie – „Posłańcu” jako jego główny bohater.

Mimo tego, iż na kartach powieści w zasadzie niewiele się dzieje, a sama akcja jest niespieszna, „Skrawki błękitu”, podobnie jak uprzednio „Dawcę”, czyta się niebywale szybko i przyjemnie. Zawdzięczamy to lekkiemu pióru autorki, jak i jej dobremu stylowi. Poza tym jej opowieści mają w sobie coś takiego, co sprawia, że sięga się po książkę i czyta dopóty, dopóki nie dotrze się do jej końca. Bez problemu potrafią wciągnąć czytelnika i sprawić, że po dotarciu do zakończenia historii ma się ochotę na więcej. Tak też było ze mną. Nie mogę doczekać się chwili, w której rozpocznę lekturę „Posłańca”, by dowiedzieć się, jak dalej potoczą się losy bohaterów poznanych w tym tomie.

Moja ocena: 5/6

Tytuł oryginalny: Gathering Blue
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2014
Cykl: Dawca, tom 2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 294
ISBN: 978-83-64297-37-3

bookmaster

3 komentarze

  • Layla A. Marzec 15, 2016 at 17:08

    Bardzo mnie zaciekawiłaś i nie tyle „Skrawkiem błękitu” co „Dawcą”. No ale chyba to lepiej bo powinnam zacząć od pierwszego tomu. Będę się rozglądać za tą serią gdyż bardzo mnie zaciekawiła i mam nadzieję że niebawem uda mi się ją przeczytać.
    Poza tym cudowna recenzja i przyjemnie się czyta.

    Reply
  • Anastazja Marzec 15, 2016 at 21:19

    Będę musiała się bliżej przyjrzeć pierwszej części, zdecydowanie 🙂

    Reply
  • Irena (Bujaczek) Bujak Marzec 15, 2016 at 21:32

    Dużo dobrego naczytałam się o tej serii i mam ją w planach. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu. 😉

    Reply

Leave a Comment