„Dawca” – Lois Lowry

Lois Lowry jest autorką znaną czytelnikom na całym świecie ze swej wszechstronności oraz pomysłowości. W swym dorobku literackim ma ponad trzydzieści książek dla młodzieży, które zostały nie tylko docenione i wyróżnione, ale też nagrodzone – m.in dwa razy Medalem Newbery’ego: pierwszy raz w 1990 roku za powieść „Number the Stars”, drugi trzy lata później za „Dawcę”. Tę ostatnią miałam niedawno przyjemność przeczytać.

Głównym bohaterem jest Jonasz. Wielkimi krokami zbliżają się jego dwunaste urodziny. Dla mieszkańców społeczności, w której żyje, jest to niebywałe przeżycie. Odbywa się wówczas Ceremonia Dwunastolatków, podczas której dzieci oficjalnie kończą okres dzieciństwa i dowiadują się, do jakiej pracy zostają przydzielone.

„To już ostatnia z ceremonii. Po skończeniu dwunastu lat wiek nie jest już taki ważny. (…) Liczy się przygotowanie do dorosłego życia i szkolenie, które odbierzesz na potrzeby swojego przydziału.”

Jonasz na myśl o tym czuje zarówno podniecenie, ale też lęk, gdyż tak naprawdę nie wie, czym chciałby się zajmować w życiu. Kiedy nadchodzi dzień Ceremonii Dwunastolatków, chłopiec nie otrzymuje przydziału. Zamiast tego dowiaduje się, że został wybrany, by szkolić się na następnego Odbiorcę Pamięci.

„Nie wiedział, co oznacza jego wybór. Nie wiedział, kim ma się stać. Ani co się stanie z nim.”

Czas spędzony z tajemniczym starcem, który każe nazywać siebie Dawcą, nie tylko odkryje przed Jonaszem prawdę o świecie, w którym przyszło mu żyć, ale też wystawi go na niebywale ciężką próbę, w której stawką będzie jego własne życie…

Jednakowość – to jedno słowo wystarczy, by oddać kwintesencję rzeczywistości, w której dorastał główny bohater powieści. W tym świecie nie ma różnic. Tu wszyscy są tacy samy i wiodą ściśle kontrolowane życie – począwszy od narodzin, aż do jego kresu, kiedy poddają się procedurze zwolnienia, którą przyjmują z wielką ekscytacją i która staje się dla reszty społeczeństwa powodem do świętowania. Nie ma typowych rodzin – są za to komórki rodzinne, których członkowie dobierani są z niezwykłą starannością. Trzeba ściśle trzymać się zasad – włączając to kontrolę zachowania, doboru słów, czy odbywania społecznych rytuałów. Nie ma kolorów – wszystko jest w tym samym odcieniu.. Ani uczuć – w tym nawet miłości.

„ – Mamo? Tato? (…) Chciałbym wam zadać jedno pytanie.
– O co chodzi Jonaszu? – zapytał ojciec. (…)
– „Czy wy mnie kochacie?
Przez chwilę panowało niezręczne milczenie. Wreszcie ojciec zaśmiał się lekko.
– J o n a s z u, jak słowo daję. Odrobinę precyzji językowej!
– Jak to? – zapytał Jonasz. Rozbawienie nie było tym, czego oczekiwał.
– Ojciec chce powiedzieć, że użyłeś szalenie ogólnikowego słowa, tak pozbawionego treści, że już niemal całkowicie wyszło z użycia – starannie wyjaśniła matka.”

I co najważniejsze – w tym świecie nie ma też swobody wyboru. Odpowiednie służby decydują o tym, czy nowo narodzone dziecko może należeć do społeczności i jak będzie miało na imię, kto będzie naszym małżonkiem, kiedy i jakie otrzymamy dziecko (jeśli w ogóle), do jakiej pracy się nadajemy i kiedy nastąpi nasze zwolnienie. Pełna kontrola – w każdym tego słowa znaczeniu.

„Uzyskaliśmy kontrolę nad wieloma rzeczami. Ale niektóre musieliśmy utracić.”

Jonasz podczas swojego szkolenia u Dawcy stopniowo poznaje prawdę o tym, że świat nie zawsze wyglądał tak jak teraz. Że kiedyś ludzkość wiodła zupełnie inne życie. Krok po kroku doświadcza też nowych uczuć, których inni ludzie zostali pozbawieni. Proces ten nie jest ani lekki, ani przyjemny, a my wraz z nim powoli podążamy ścieżką, która została mu wyznaczona. To wszystko powoduje, że Jonasz coraz bardziej izoluje się od reszty społeczności, gdyż nikt poza nim i Dawcą nie zrozumiałby, przez co przechodzi i czego doświadcza.

„- Jonaszu, kiedyś ludzie mieli uczucia. Wiemy, że kiedyś ludzie czuli dumę, smutek…
– Miłość – dorzucił Jonasz – I ból.
– Nie ból jest najgorszy w posiadaniu wspomnień, ale samotność.”

I ta samotność w miarę posuwania się historii staje się coraz wyraźniejsza i coraz mocniej odczuwalna. Cała książka zmusza czytelnika do refleksji, zastanowienia się nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, do której zmierza ludzkość. A także podkreśla wagę wspomnień, tego, jak ważne są w życiu każdego człowieka.

„Bez wspomnień wszystko to jest pozbawione znaczenia.”

Zakończenie historii nie jest jednoznaczne. Autorka dała swym czytelnikom coś, co zostało odebrane ludziom z jej powieści – możliwość podjęcia decyzji, wolność wyboru. Tylko od nas zależy, czy finał opowieści zakończy się happy endem, czy wręcz przeciwnie. Gorąco polecam!

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: The Giver
Tłumaczenie: Piotr Szymczak
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2014
Seria: Dawca, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 296
ISBN: 978-83-64297-29-8

bookmaster

5 komentarzy

  • Tetiana 28 grudnia 2015 at 19:37

    Czytałam. Świetna książka. 🙂
    http://kochamczytack.blogspot.com

    Reply
  • Artemis 28 grudnia 2015 at 22:08

    Znam już trzy tomy, teraz czekam na okazję by przeczytać czwarty. Osobiście uwielbiam serię. Szczególnie różnorodność historii, które i tak w końcu się ze sobą łączą.

    Reply
  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie 28 grudnia 2015 at 22:49

    Nie znamy jeszcze ,,Dawcy”, aczkolwiek mogłybyśmy to zmienić, skoro jesteś taka zachwycona.

    Reply
  • Anne 18 29 grudnia 2015 at 08:26

    Ja nie na temat dostałaś mojego e- maila z zaproszeniem do kolejnego projektu ? Jeden wysłałam na początku grudnia tj. 7 drugi przed świętami 21. Pytam, bo na żaden nie dostałam odpowiedzi i nie wiem czy weźmiesz udział czy po raz kolejny odmówisz .

    Reply
  • chiyome 30 grudnia 2015 at 22:17

    Zaciekawiłaś mnie tą książką.

    Reply

Leave a Comment