„Sherlock – Wielka gra” (recenzja 437, film)

Sherlock to brytyjski kryminalny serial telewizyjny stworzony przez Stevena Moffata i Marka Gatissa. Wyprodukowany został przez Hartswood Films dla BBC. Do tej pory nakręcono trzy serie, z których każda składa się z trzech 90-minutowych odcinków. Serial z miejsca zyskał ogromną popularność i wcale się temu nie dziwię, bo jest po prostu świetny! Po „Studium w szkarłacie” oraz „Niewidomym bankierze” przyszedł czas na ostatni odcinek pierwszego sezonu pt „Wielka gra”. Trzeba przyznać twórcom serialu, że odwalili kawał dobrej roboty, bowiem zakończenie tej części jest po prostu niesamowite! Pozostawia widza z rozdziawioną buzią, szeroko otwartymi oczyma i szeregiem cisnących się na usta pytań – że co? że jak? ale co dalej? W skrócie – WOW!

W „Wielkiej grze” Sherlock Holmes będzie miał okazję stawić czoła swemu największemu wrogowi – Moriarty’emu. Zanim jednak to nastąpi, musi wziąć udział w misternie przygotowanej przez jego przeciwnika tytułowej grze. W skrócie polega ona na tym, iż Sherlock dostaje krótką wskazówkę oraz wyznaczony zostaje mu czas, w którym powinien rozwiązać daną zagadkę. Jeśli zawiedzie, gdzieś w Londynie życie straci niewinna osoba obłożona ładunkiem wybuchowym. Jest to starcie dwóch genialnych umysłów, którego finał jest istnym majstersztykiem!

Ale nie tylko o tym jest ten odcinek. U Sherlocka zjawia się jego brat Mycroft z prośbą, aby ten rozwikłał zagadkową śmierć Cadogana Westa oraz odnalazł skradzione dokumenty – plany Bruce’a Partingtona, które są ważne nie tylko ze względów gospodarczych, ale również wojskowych. Historia ta oparta jest na jednym z opowiadań („Sherlock Holmes i historia sekretnych planów”), które nie tak dawno temu miałam okazję czytać w książce „Przygody Sherlocka Holmesa” Arthura Conana Doyle’a.

Postać Sherlocka Holmes’a jedni pokochają, inni niestety nie. To człowiek o niezwykle  genialnym umyśle, a zarazem trudnym charakterze, przez co często spotyka się z niezrozumieniem ze strony otoczenia. Jednakże sam Sherlock nic sobie z tego nie robi. Gardzi wręcz ludźmi o mniejszym ilorazie inteligencji niż jego, tymi, którzy nie umieją dostrzec najdrobniejszych niuansów otaczającego ich świata i nie potrafią w pełni korzystać z możliwości własnego rozumu. Jest cyniczny, sarkastyczny, bez ogródek mówi każdemu prosto w oczy co o nich myśli. Bywa też diabelnie złośliwy. Do tego jest nieobliczalny. Nigdy nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać (z nudów potrafi strzelać sobie do ściany…). Jednakże wszystkie te wydawałoby się wady jego charakteru czynią z niego postać niezwykłą, nie do podrobienia, jedyną w swoim rodzaju.

A już dziś o 21:10 na TVP 2 pierwszy odcinek drugiego sezonu. Osobiście nie mogę się go doczekać. A Wy?

Moja ocena: 6/6

6 Replies to “„Sherlock – Wielka gra” (recenzja 437, film)”

  1. Ja jak zwykle obejrzałam do godziny 22.00 (bo potem „Kości”) i nie dooglądałam (chyba nie ma takiego słowa;o) na necie.. nie miałam czasu ;o śmieszny koleś gra tego Sherlocka nie mogę się przyzwyczaić ;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *