Recenzja: “Akademia Dobra i Zła” – Soman Chainani

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, skąd się biorą baśnie? Albo jakby to było móc stać się jednym z jej bohaterów i przeżyć niezapomnianą przygodę? Co sprawia, że niektórzy z nich są Dobrzy, a inni Źli? I jak to się dzieje, że Dobro zawsze zwycięża Zło? Czy tak właśnie musi być, czy też jest ku temu inny powód?

Mieszkająca na cmentarzu w starej chałupinie wraz ze swą matką oraz kotem Rozpruwaczem dziewczynka o imieniu Agata nigdy nie wierzyła w baśnie. A już na pewno nie w to, że co kilka lat tajemniczy Dyrektor Akademii przybywa do ich Gawaldonu, by zabrać ze sobą dwoje dzieci – jedno piękne i dobre, takie, o jakim marzą wszyscy rodzice, drugie brzydkie i dziwaczne, od urodzenia będące wyrzutkiem – by rozpoczęły naukę w Akademii Dobra i Zła, a następnie trafiły do własnej baśni i przeżyły ją albo jako dobry charakter, albo jako złoczyńca. Co innego jej przyjaciółka Sofia. Od dziecka śliczna, uwielbiająca się stroić i malować, nie tylko wierzy w tę legendę, ale wręcz pragnie zostać porwana przez Dyrektora. Marzy jej się, że pewnego dnia zostanie najprawdziwszą księżniczką, zdobędzie serce przystojnego księcia i będzie wraz z nim żyć długo i szczęśliwie.

W jedną z listopadowych nocy Dyrektor Akademii nie tylko zjawia się w miasteczku, ale też porywa Sofię. Agata, próbując ratować swą przyjaciółkę, trafia wraz z nią do Bezkresnej Puszczy, skąd zabrane zostają do swoich nowych szkół. Ku zaskoczeniu i przerażeniu dziewczynek, Sofia przydzielona zostaje do Akademii Zła, w której zmuszona będzie uczyć się rzucania klątw, szkolenia sługusów i dbania o własną brzydotę; zaś Agata, od zawsze outsiderka, ubierająca się w workowate ciuchy, nieprzykładająca uwagi do swego wyglądu, do Akademii Dobra, by wśród księżniczek i przystojnych książąt pobierać nauki etykiety, pielęgnacji urody, tańca i mowy zwierząt.

“Tutaj, w szklanym zamku pośród puszczy, zgromadził się kwiat młodzieży oddanej Dobru. A wśród nich ona, Panna Skwaszona, oddana cmentarzom i puszczanym bąkom”.

Dlaczego tak się stało? Czyżby Dyrektor Akademii się pomylił? Już wkrótce przed dziewczynkami odkryte zostaną karty ich przeznaczenia, a one nie tylko poznają prawdę o sobie samych, ale też o świecie je otaczającym.

“Wydaje się nam, że wiemy, po której stronie jesteśmy (…) Wydaje nam się, że wiemy, kim jesteśmy. Rozdzielamy życie na Dobro i Zło, piękno i brzydotę, księżniczki i wiedźmy, słuszne i niesłuszne. (…) A jeśli jest coś pomiędzy?.”

Muszę przyznać, że biorąc do ręki książkę nie nastawiałam się na zbyt wiele. Sceptycznie podchodziłam do tych wszystkich pozytywnych opinii na jej temat. Nie chciałam wierzyć, że może być faktycznie tak dobra, jak mówią i że będzie w stanie mnie czymkolwiek zaskoczyć. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że debiutanckie dzieło Somana Chainaniego (absolwenta Harvardu i Columbii, scenarzysty i pisarza) jest nie tylko dobre, ale wręcz iście fantastyczne! Dawno już nie czytałam tak doskonale nakreślonej historii dla młodego czytelnika. Nie skłamię twierdząc, że ma ona realną szansę podbić ich serca równie mocno, jak niegdyś opowieść wykreowana przez J.K Rowling o chłopcu z blizną na czole w kształcie błyskawicy.

Autor stworzył niesamowity świat, nie tylko pełen magii, tajemnic, humoru i fantastycznych stworzeń, ale też intryg, spisków i walk pomiędzy Dobrem a Złem. Dał prawdziwy popis kreatywności i bogactwa swej wyobraźni. Opowiedział przy tym historię, którą pragnie się przeżyć samemu. W świecie jego baśni nic z góry nie jest oczywiste i łatwe do przewidzenia. Co rusz spotykają nas niespodzianki i nieprzewidziane zwroty akcji. Do samego końca nie jesteśmy nawet pewni tego, czy Dobro jest aby dobre, a Zło faktycznie złe. To samo tyczy się jego bohaterów, którzy potrafią naprawdę zaskakiwać. W “Akademii Dobra i Zła” bowiem nie zawsze wiadomo, kto jest kim. Autor skutecznie wodzi nas za nos, podsuwa wiele mylących tropów i kiedy już wydaje nam się, że w końcu wiemy, kto po jakiej stronie stoi, nagle okazuje się, że znów jesteśmy w błędzie.

“Akademia Dobra i Zła” to nie tylko wspaniała baśń o losach dwóch dziewczynek, ale też opowieść o przyjaźni, lojalności, miłości, najskrytszych marzeniach, wierności ideałom, ludzkiej naturze, poszukiwaniu własnego miejsca na świecie oraz prawdy o samym sobie. Autor rzuca chyba przy tym na swego czytelnika jakiś urok, bo kiedy już rozpoczynamy lekturę jego powieści, ta wciąga nas niczym rzeka i sprawia, że zapominamy o otaczającym nas świecie. Opowiedziana przez niego historia pozwala nam nie tylko przeżyć niesamowitą i niezapomnianą przygodę, ale też sprawia, że kiedy docieramy do jej kresu, mamy ochotę na więcej i więcej. Jestem nią absolutnie oczarowana i z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji.

Moja ocena: 6/6

Tytuł oryginalny: School for Good and Evil
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2015
Seria: Akademia Dobra i Zła, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilustracje: Iacopo Bruno
Liczba stron: 496
ISBN: 978-83-7686-350-4

Wyzwanie: “Czytam Fantastykę III”, “Czytam opasłe tomiska”

 

 

 


 

2Shares
2 views

18 Replies to “Recenzja: “Akademia Dobra i Zła” – Soman Chainani”

  1. Bardzo kiepska książka. Nie widziałaś tego całego chaosu? I ci okropni, dziecinni bohaterowie. Jednowątkowa, przeciętna historia.

      1. Mają być nastolatkami, a nie dziećmi które wpadają w histerię jak czegoś nie dostaną. Kompletnie nierealne postaci. A chaos był wszędzie. Autor chciał wszystkiego za dużo dać i przez to ta akcja niby pędzi jak szalona i jesteśmy rzucani od sceny do sceny, a tak naprawdę to panuje w fabule straszny nieporządek. Chciał by się mnóstwo działo, a zapomniał o bohaterach, których znamy praktycznie tylko z imienia i o całym tle. Tylko akcja w jednowątkowej historii się dla niego liczyła. Nic więcej.

        1. Przecież 12-latkowie to dzieci 🙂 A co do histerii, to autor właśnie dobrze pokazał tę dziecinną stronę ich natury, buntowanie się przeciw temu, że czegoś nie otrzymują, kiedy tego zapragną, że nie jest tak, jak sobie tego życzą. Nie doszukuj się realności w baśniowym świecie… bo od kiedy to są one realne? prawdziwe? Autor ma prawo przerysowywać zarówno postaci, jak i samą historię. Poza tym to jego debiut literacki, a Ty oczekujesz nie wiadomo czego 🙂 Jeśli poza imieniem nie dowiedziałaś się niczego o bohaterach, to wybacz, ale chyba nie potrafisz czytać – w dosłownym tego stopnia znaczeniu, a jedynie przeskakujesz z literki na literkę nie wnikając głębiej. Przecież bardzo dobrze przedstawił zarówno Agatę jak i Sofię, ich świat przed tym jak trafiły do Akademii, jak i w trakcie, ich motywy i zmienność. To wszystko tam jest, wystarczy czytać ze zrozumieniem 🙂

          1. Oczekuję dobrej książki, a tego nie dostałam, więc mam prawo wyrażać taką opinię, a nie inną.
            Myśląc o bohaterach miałam na myśli postaci drugoplanowe. Nic o nich nie wiemy. Tylko imiona i praktycznie nic więcej. O samej Akademii też mało. Nie spodobało mi się to niechlujstwo autora, bo skupił się tylko na dwóch irytujących dziewczynach, o których od samego początku było wiadomo jakie są i jak się to potoczy. Nic zaskakującego. Nic specjalnego. Pomysł nawet nawet, ale wykonanie przeciętne.

            1. Co do postaci drugoplanowych to mogłabym się z Tobą zgodzić. Autor mógł te wybrane, często pojawiające się przedstawić nieco dokładniej. Liczę tu na to, że w kolejnym tomie zostanie to w jakiś sposób nadrobione. A że skupił się na głównych postaciach… To nie niechlujstwo, tylko raczej właśnie błąd wynikający ze stawiania pierwszych kroków na drodze do kariery w roli pisarza. Soman Chainani dobrze rokuje na przyszłość. Nikt od początku nie jest idealny, poza nielicznymi wyjątkami od reguły. Dlatego daj mu możliwość udowodnienia, że dalej będzie lepiej. Skoro ta historia zbiera liczne grono fanów, to musi w tym coś być. My dopiero miałyśmy okazję poznać jej początek. Zobaczymy, jak się rozwinie 🙂

              1. Też liczę, że może w kokejnych częściach będzie znacznie lepiej, bo potencjał jest. Ale nie wiem czy po takim rozczarowaniu będę chciała czytać jego kolejne pozycje. Sądzę, że miałam zbyt wygórowanie oczekiwania co do tej książki, liczyłam na coś ekstra. Szkoda, że tego nie dostałam. Ale przeżyję. 🙂

                1. Widzisz, ja się nie nastawiałam na zbyt wiele, o czym zresztą pisałam w recenzji. Nie miałam względem niej żadnych oczekiwań i może dlatego odebrałam ją bardziej pozytywnie niż Ty 🙂

                  I pewnie, że przeżyjesz 🙂 Nie ta, to inna książka. Jest tyle tego, że i tak życia nie starczy, by poznać wszystkie perełki warte przeczytania. Skoro nie wiesz, czy będziesz miała ochotę na dalszą lekturę, to lepiej w sumie odpuścić, bo może być tak, że mając w pamięci minusy części pierwszej będziesz automatycznie nastawiona na “nie” i doszukiwać się będziesz kolejnych wpadek 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *