Pytanie do WAS !!!

W dniu dzisiejszym będzie niecodzienna notka – bowiem będzie to pytanie skierowane do Was, na które liczę, że będziecie mi odpowiadać zgodnie z prawdą w komentarzach poniżej. A o co chodzi? Już tłumaczę – tylko spokojnie, to nic strasznego 🙂
Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy nie urządzić na moim blogu konkursu / wygrywajki / candy – czy jak to różnie jest nazywane na Waszych blogach. Na moich półkach znajdują się bowiem książki, które przeczytałam i wiem, że już pewnie po raz drugi po nie nie sięgnę, a chciałabym zrobić ewentualne miejsce na nowe pozycje, gdyż dostępne wolne miejsce kurczy się w zastraszającym tempie. Poza tym nie chcę być jedynie tą, która bierze udział w konkursach u innych, a sama niczego nie organizuje. I tu właśnie zaczyna się przechodzenie do konkretów tej notki.
Odkąd sięgam pamięcią mam pewną manię, przyzwyczajenie, którego nie potrafię się pozbyć. Chodzi mi o to, że podpisuję swoje książki [dane osobowe + informacja, kiedy książka została zakupiona] na wewnętrznej stronie okładki [z przodu bądź z tyłu].
I teraz przejdziemy do pytania…


Czy brałybyście udział w konkursie dotyczącym podpisanej książki? Czy to Wam jakoś szczególnie może przeszkadza i nie chciałybyście raczej takiej książki?

Dodam, że wszystkie posiadane przeze mnie książki, które ewentualnie byłyby przeznaczone na poczet przyszłych konkursów są w stanie bardzo dobrym, bądź wręcz idealnym – jak nówki ze sklepu [poza podpisem oczywiście]. Zatem oczekuję pod tą notką komentarzy z odpowiedzią na to pytanie…

Notka pozostanie aktywna do odwołania. Umieszczę odnośnik do niej z boku mojego bloga w widocznym miejscu. Chciałabym zebrać możliwie jak najwięcej odpowiedzi, aby mieć jak najlepszy wgląd na w/w temat. Dopiero kiedy będę usatysfakcjonowana ilością odpowiedzi, zdejmę tę notkę „z tapety”.
Zatem… komentujcie!

34 komentarze

  • Megajra 3 maja 2012 at 00:46

    Mi osobiście by to nie przeszkadzało, ale znając moje szczęście w wygrywaniu konkursów, a raczej jego brak to są marne szanse. xD Ale odpowiedź brzmi nie, nie przeszkadza. 🙂

    Reply
  • alison2 3 maja 2012 at 06:46

    Naleze do osob, ktore obchodza sie z ksiazka jak z jajkiem – nic nie zaginam, jeszcze obkladam zeby przy czytaniu sie nie brudzila, chce by wygladala jakbym dopiero ja kupila. jesli bardzo interesowalaby mnie tresc ksiazki przebolalabym podpis (lepiej z tylu) o ile ksiazka bylaby w bardzo dobrym stanie. gorzj gdyby np miala zlamanie na grzbiecie – juz mi sie zdarzylo ze ksiazke komus pozyczylam a gdy wrocila z takim zlamaniem, kupilam nowy egzemplarz 😉

    Reply
  • Trinity801 3 maja 2012 at 07:54

    Mam podobnie do Alison – ja sama szanuję swoje książki, nie ma na nich żadnych załamań ani podpisów, nawet ołówkiem, bo czegoś takiego nie lubię na własnych książkach – oczywiście jak coś tam się stanie, ktoś mi pomarze (Chrześniak :P) albo okładka pogniecie się (w torebce np) to nie panikuję… A jeśli chodzi o Twoje pytanie to chyba nie, nie przeszkadzałoby mi to – sama lubię pożyczać książki, pod warunkiem że nie wrócą zniszczone. Heh, przebolałabym ten podpis, raczej by mi to nie przeszkodziło. A nad wygrywajką sama się zastanawiam, chociaż sama bardzo ciężko rozstaję się ze swoimi książkami 🙂

    Reply
  • malcziki 3 maja 2012 at 09:11

    Osobiście mi by to nie przeszkadzało, byleby książka była ciekawa;)
    Sama ze swoimi książkami obchodzę się jak z jajkiem,choć wiadomo czasami siła wyższa i róg się zagnie, ale cóż takie życie;)
    Pierwszy raz spotykam się z podpisywaniem ksiażek;) I wiem że skierowałaś pytanie do nas, ale mnie po prostu korci: Czy to podpisywanie ma coś szczególnego na celu?

    Reply
    • Miłośniczka Książek 3 maja 2012 at 10:05

      Swego czasu miało. Obecnie książek już nie podpisuję. Bynajmniej większość te podpisy jednak ma. A co miało na celu? Hmmm… książki często pożyczam, zdarzały mi się sytuacje, że ktoś tam nie wierzył, że pożyczyłam mu/jej tę książkę i zapierała się ta osoba, że to jej… Podpis odręczny jasno daje do zrozumienia, czyja to własność. Potem weszło mi to w nawyk…
      Teraz się z tego „wyleczyłam” i już podpisów nie składam -> chyba że na książkach, które wiem, że za nic ich nie wydam.

      Reply
    • Anne18 3 maja 2012 at 11:58

      zależy od tego jaka ksiązka(tematyka) mi by to przeszkadzało ponieważ jeśli się podpisujesz to książka jest Twoją własnością. No chyba, że ten podpis jest np ołówkiem to zawsze można zmazać.
      Chętnie wziełabym udział w konkursie może w końcu by mi się coś udało wygrać tylko szkoda, że są podpisane .

      Reply
    • Anne18 3 maja 2012 at 12:00

      ale jeśli będzie z tytłu to jakoś przeżyje

      Reply
    • Anne18 3 maja 2012 at 12:03

      w sensie podpis z tyłu

      Reply
    • malcziki 5 maja 2012 at 11:02

      hehe;) A to źli znajomi jak się zapierali że książka jej;)Osobiście wyuczyłam się na studiach innego sposobu;) Jak pożyczam to ta osoba mi w moim małym notatniku pisze że w dniu takim i takim pożyczyła książkę i zobowiązuję się ją oddać do tego i tego oraz jej podpis;)
      Tak nauczył mnie pewien mój wykładowca który też uwielbiał czytać wszystko co wpadło mu w ręcę i najczęściej z nim wymieniałam się książkami:) Jego sposób tak mi wszedł w nawyk że i u siebie zastosowałam;)

      Reply
  • Scathach 3 maja 2012 at 09:13

    Jeśli idzie o mnie – nie przeszkadzałoby mi to;)))
    Najważniejsza jest treść!:)

    Reply
  • Isadora 3 maja 2012 at 09:22

    Mnie to również nie przeszkadza, zawsze przecież można użyć korektora xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    Reply
  • Tirindeth 3 maja 2012 at 09:31

    Ja pewnie zamazałabym te informacje, jeśli rażąco rzucałyby sie w oczy choćby dlatego, że wszystkie moje książki mają mój podpis – Tirindeth. Ale to tylko te egzemplarze, których napewno nie zamierzam się pozbyać. Dzięki temu książki, których nie chcę, mogę łatwo przekazac dalej, bo nie mają podpisów. Ogólnie cięzko stwierdzić, czy mi przeszkadza, czy nie – kiedyś kupiłam jedną książkę w antykwariacie z jakąś dedykacją – niezauważyłam tego, nie wiem jak to możliwe – i się nieźle wkurzyłam. Ale innym razem odkupiłam od jednej dziewczyny książkę, która też była z podpisem i machnęłam na to ręką. Zatem przyjmę, że by to nie przeszkadzało, w sumie to tylko podpis, a w książce jest iostotna treść powieści a nie wewnętrzna strona okładki 😉

    Reply
  • mamalgosia 3 maja 2012 at 09:46

    O ile podpisy nie są zrobione na tekście, to przecież nie przeszkadzają :)Ale przyznaję, że nie rozumiem też potrzeby podpisywania książek. Zdumiewające są ludzkie obyczaje 😉

    Reply
  • Anonymous 3 maja 2012 at 09:58

    Oczywiście nikt nie weźmie moich słów pod uwagę,gdyż nie mam bloga i jestem „anonimowa”. Ale mi to by w pewnym sensie denerwowało. Bo albo moja książka albo czyjaś. Mi natomiast nie przeszkadzają tzn.”ślady użycia” ponieważ wiadomo,że książka jest po to żeby ją czytać a nie oglądać okładkę.
    Pozdrawiam

    Reply
  • little.decoy7 3 maja 2012 at 10:09

    Zupełnie nie przeszkadzałby mi podpis, choć i tak nie liczę na wygraną – takiego już mam pecha.
    Pozdrawiam!

    Reply
  • zajaczek 3 maja 2012 at 10:46

    Mnie to nie przeszkadza. Czasami tez mam taka myśl żeby moje podpisać. Zdarza się tak , ze komuś pożyczę i niby napisze sobie to na kartce, ale kartka później ginie a ja myślę co i jak. No i na bibliotekę w tym momencie tez bym musiała się obrazić 😉 W końcu oni tez podpisują i pieczątkują. Pozdrawiam 😉

    Reply
  • kasandra_85 3 maja 2012 at 11:07

    Osobiście zupełnie mi to nie przeszkadza i nie widzę w podpisaniu książki jakiegoś problemu. Może to i nawet lepiej, ponieważ taka lektura nabiera wtedy większego znaczenia, jej wartość rośnie. Dlaczego? Otóż ktoś ją czytał, przeglądał kartki, płakał lub śmiał się nad nią, robił plany, zmieniał swój punkt widzenia po jej przeczytaniu. To wiele znaczy i z pewnością nie jest wadą:)
    Oczywiście nie mam tu na myśli książki z biblioteki, którą wertowało tysiące osób. Wtedy niestety taka pozycja niejako traci gdzieś po drodze duszę, wewnętrzne piękno.
    Pozdrawiam!!

    Reply
  • toska82 3 maja 2012 at 11:41

    Nie, nie przeszkadzałoby mi to. Ja sama czasem ogłaszam konkursy z książkami, które były już czytane i po prostu przy takim candy, zaznaczam, że książka nie jest nowa. Jeśli ktoś się decyduje na udział, to jest świadomy, że książka nie wygląda jak z księgarni, tylko widać delikatne ślady użytkowania. Myślę, że jak wystawisz książkę i zaznaczysz że jest ona podpisana, to i tak wiele osób się po nią zgłosi, a przynajmniej będzie wiadomo, skąd się ja wygrało 🙂 No w każdym bądź razie mi to by nie przeszkadzało :))))

    Reply
  • Silencie 3 maja 2012 at 12:23

    Mi również by to nie przeszkadzało, w końcu najważniejsza jest jej treść 😉

    Reply
  • Fonin 3 maja 2012 at 12:58

    Mi osobiście by to pewnie raczej nie przeszkadzało. Kiedyś tez podpisywałam książki, ale skończyło się tylko na kilku egzemplarzach. Moja siostra też tak robiła. Miała taki swój własny podpis, który starałam się przerobić zmieniając literkę, ale wyszła z tego taka parodia więc to zarzuciłam :D.

    Reply
  • Ciarolka 3 maja 2012 at 13:18

    Mnie coś takiego by nie przeszkadzało. Ale i tak raczej nie mam szansy na wygranie, bo brałam już udział w tyyylu konkursach, że nie zliczę, a i tak nigdy nie wygrałam.
    Ale myślę, że większości by to nie przeszkadzało. Myślę, że gdy będziesz wstawiać notkę o konkursie, to zaznacz jeszcze raz, że książka jest podpisana i żeby nie zgłaszały się do udziału w konkursie osoby, którym do nie odpowiada.
    Pozdrawiam:)

    Reply
  • K.Ma 3 maja 2012 at 13:59

    Jak komuś sie nie podiba nie msui btrac udziału 😀

    Reply
  • marichetti 3 maja 2012 at 14:08

    Ja wręcz bardziej bym się ucieszyła 😉

    Reply
  • Juliette 3 maja 2012 at 17:24

    Mnie to nie przeszkadza. Każda książka jest dobra, nawet ta podpisana. :))

    Reply
  • Jarka 3 maja 2012 at 17:47

    W ogóle mi to nie przeszkadza :))

    Reply
  • Blueberry 3 maja 2012 at 19:18

    Absolutnie mi to nie przeszkadza 🙂

    Reply
  • Klaudyna 3 maja 2012 at 21:27

    Myślę, że podpis nie byłby żadną przeszkodą. Sama podpisuję swoje pozycje i także z datą. 😉

    Reply
  • Viconia 4 maja 2012 at 10:50

    Jak dla mnie podpisy są bez znaczenia. Przecież to treść jest ważna, także dopóki nie wyrywasz kartek z zakończeniem – nie ma problemu 😛

    Reply
  • Mery 4 maja 2012 at 18:37

    Ja również zgadzam się z większością – nie mam nic przeciwko podpisanym książkom.

    Reply
  • Marcepankowa 5 maja 2012 at 09:38

    Ja nie mam nic przeciwko 🙂

    Reply
  • Ruczek 5 maja 2012 at 12:24

    Również podpis by mi nie przeszkadzał 🙂

    Reply
  • MalaEmily 5 maja 2012 at 16:46

    Mi podpisana książa nie przeszkadza, przecież nie przeszkadza ona w czytaniu:) takie jest moje zdanie. Poza tym nigdy nie zagdaam na pierwszą strone książki także nawet bym nie zauważyła. Ostatnio biore do ręki książkę, którą kupiłam prawie miesiąc temu. Nie przeczytałam jej jeszcze ale kilka razy ją miałam w dłoni i nie zauważyłambym, że była wsadzona ulotka w nia dopóki by sama nie wypadła na podłoge:) także ja nie mam nic przeciwko:)

    Reply
  • Ruda 6 maja 2012 at 19:07

    asolutnie by mi to nie przeszkadzało, a wręcz podpisana książka miałaby swój urok 🙂 podpisałabym ją swoim imieniem i puściła dalej w świat… 😀

    Reply
    • Miłośniczka Książek 6 maja 2012 at 20:13

      podobną sytuację masz w akcji „Włóczykijka” [link po lewej]; tam również krążą książki pomiędzy czytelnikami i każdy ma prawo pozostawić w książce ślad po tym, że miał ją w łapkach 🙂

      Reply

Leave a Comment