„Przegląd Końca Świata. FEED” – Mira Grant (recenzja 511)

„Wszystko jest ‚tylko historią’. Tragedia, komedia, koniec świata, cokolwiek, to tylko historia. Liczy się to, by została usłyszana.” 

Przed dwudziestu laty coś się posypało. Ktoś chciał dobrze, ale nie do końca wyszło tak, jak to sobie wyobrażał. Nikt nie mógł wówczas przypuszczać, że następstwem pewnych wydarzeń będzie śmierć 35% ludności na całym świecie. Ale stało się. Fala powstających z martwych ludzi, zombie, które dotąd znane były ludzkości jedynie dzięki powieściom czy filmom, zalała świat. Śmierć poniosły miliony niewinnych ludzi, a wszyscy pozostali zmuszeni zostali nauczyć się żyć na nowo. I choć na początku ich pojawienie się było jednym z najgorętszym newsów, obecnie nie stanowią już tematu godnym uwagi. Zombie stały się kolejnym elementem krajobrazu, czymś na porządku dziennym, co już w żaden sposób nikogo nie dziwi, nie zaskakuje. Odegrały swoją rolę zmieniając świat nie do poznania. Wirus odpowiedzialny za epidemię, nazwany Kellis-Amerlee, stał się rzeczywistością. „To szum w tle naszego życia”. Nosi go w sobie każdy żyjący człowiek, choć w uśpionej formie, która tylko czeka na odpowiedni moment, by przebudzić się i przejąć pełnię kontroli. A kiedy tak się stanie, nie ma już „was”, tracicie świadomość samego siebie, tego, kim byliście, jesteście, kim chcieliście być. Nie ma ratunku. Nie istnieje żadne lekarstwo. Nie ma wyjątków. Nie istnieją cuda. Dołączacie do martwych, a jedynym dla was wybawieniem jest kulka między oczy. Nic więc dziwnego, że na świecie zapanował wszechobecny Strach. Ludzie boją się wyjść z domu, unikają kontaktu z innymi, omijają szerokim łukiem miejsca większych zgromadzeń. Wszystko z obawy przed zarażeniem. Każdy przecież chce żyć… tak długo, jak to tylko możliwe. Informacje ze świata czerpią dzięki osobom, które ryzykując własne życie opuszczają bezpieczne enklawy, by zdobyć jakiś ciekawy materiał. Papierowa prasa dawno już odeszła do lamusa. W obecnych czasach liczy się szybkość przekazu, bo ta może uratować komuś życie. Zapewnić ją może jedynie Internet. Nic więc dziwnego, że blogerzy zaczęli umacniać swoją pozycję, że zaczęto liczyć się z ich zdaniem i opiniami. A im wyższe osiągają statystyki, tym zajmują zaszczytniejsze miejsce na drabinie popularności, ważności w ich świecie. Dla podwyższenia słupków gotowi są zrobić dosłownie wszystko. Niektórzy nie zawahają się wykorzystać do tego celu własnych dzieci…

Rodzeństwo Georgia oraz Shaun Mason, a także dziewczyna o przezwisku Buffy, prowadzą serwis informacyjny. Pragną głosić prawdę. To jest dla nich najważniejsze. Zwłaszcza dla Georgii. Należy ona do grupy blogerów zwanych Newsie, czyli osób relacjonujących fakty, nie wyrażających własnych opinii. Jej brat kocha ryzyko, skoki adrenaliny, dlatego też jest Irwinem. Nie waha się wyjść na zewnątrz, narażając przy okazji własne życie, by zdobyć materiał, dzięki któremu reszta społeczeństwa będzie mogła poczuć dreszczyk emocji. Z kolei Buffy jest przedstawicielką grupy, której nikt nie rozumie, poza jej członkami. To Fikcyjna. Ona i jej podobni wrzucają do sieci poezję, opowiadania i sny. Razem stanowią doskonały, uzupełniający się zespół. Jak sami o sobie mówią są „wielozadaniowym narkotykiem nowego milenium: relacjonujemy newsy, tworzymy newsy i dajemy ci możliwość ucieczki od nich, kiedy stają się zbyt uciążliwe.” Ich największym marzeniem jest przebicie się na sam szczyt, dołączenie do grona serwisów cieszących się największą popularnością wśród społeczeństwa. I wydaje się, że w końcu ich marzenie ma szansę się spełnić. Oto bowiem otrzymują zaproszenie dołączenia do ekipy prowadzącej kampanię prezydencką człowieka który ma realne szanse na objęcie najwyższego urzędu w Stanach Zjednoczonych. Będą prowadzić relację z jej przebiegu. Początkową radość i entuzjazm związany z tak wielką szansą, szybko zastępuje świadomość tego, że wciągnięci zostali w grę, która może mieć tragiczny finał nie tylko dla nich samych, ale również dla wielu niewinnych ludzi. Czy dalsze głoszenie prawdy warte jest podjęcia takiego ryzyka?

Długo czekałam na możliwość przeczytania pierwszej części trylogii „Przegląd Końca Świata” autorstwa Miry Grant (a właściwie Seanan McGuire, bowiem Mira Grant to pseudonim literacki pisarki). Przez ten czas naczytałam się mnóstwa pochlebnych recenzji na jej temat. Na spory plus, przynajmniej dla mnie, była również rekomendacja samego Jakuba Ćwieka, która znalazła się na okładce powieści. A są to słowa:

„Po lekturze Feed jestem pewien jednej rzeczy: z dziką radością przeczytam drugi tom tej historii. Zainfekowała mnie!”

Nic więc dziwnego, że po tej powieści spodziewałam się naprawdę wiele. Wysoko postawiłam jej poprzeczkę. Miałam nadzieję, że faktycznie będzie tak świetna, wręcz doskonała, jak mnie zapewniano. Niestety nie do końca udało jej się sprostać moim oczekiwaniom. Przyznaję, że autorka miała naprawdę ciekawy, niebanalny pomysł na historię. Zgadzam się, że napisała ją w bardzo inteligentny sposób, przemyślany pod każdym względem. Widać tu jej doskonały warsztat, prawdziwy talent. Nie przeczę również temu, że zakończenie totalnie mnie zaskoczyło, bo naprawdę nie spodziewałam się tego, że tak wyglądać będzie finał pierwszego tomu trylogii.  Jednakże nie do końca mogę przystać na to, że historia jest przerażająca, wbijająca w fotel, bądź niezwykle emocjonująca, o czym mnie wielokrotnie zapewniano. Ja tego nie poczułam. Żadnego wielkiego WOW nie było. Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Bohaterowie są ciekawi, nietuzinkowi, doskonale nakreśleni. Największą sympatią obdarzyłam Shauna, co pewnie tych, którzy czytali tę powieść, wcale to nie zdziwi. Lubię ten typ facetów – zadziornego buntownika, lubiącego ryzyko, a przy tym troskliwego i  nie obawiającego się okazywania uczuć osobom, na których najbardziej mu zależy. Bo taki właśnie jest brat Georgii. Tym mnie ujął. Właśnie dzięki temu wiele zyskał w moich oczach. Oprócz tego w tym nieprzyjaznym dla ludzi świecie nadal potrafi się śmiać i żartować. I to jak! Jest jednym z ciekawszych męskich bohaterów, jakich dane mi było spotkać podczas mej literackiej podróży poprzez kolejne powieści przewijające się przez me dłonie. Chociażby właśnie ze względu na niego warto sięgnąć po tę książkę. Uważam, że ogólnie cała historia godna jest Waszej uwagi. Autorka dość realistycznie nakreśliła to, jak mógłby wyglądać nasz świat, gdyby faktycznie doszło do wybuchu śmiercionośnej epidemii. Wiele z tego, o czym będziecie mieli okazję tu przeczytać, z pewnością nie będzie Wam obce – chociażby walka o władzę, za wszelką cenę. Zawsze bowiem znajdą się tacy, których największym pragnieniem będzie przejęcie kontroli nad innymi, pal licho jakimi metodami, byle dopiąć swego. Może właśnie to zostało uznane w tej powieści za tak przerażające? Że mimo tego, że świat pogrążył się w chaosie, ludzkość tak naprawdę niewiele zdołała się nauczyć? Pozostawiam to już Waszej ocenie. Ciekawi mnie natomiast jedno – o czym traktuje kolejna część tej trylogii? Pytam, bowiem na dobrą sprawę całą historię dałoby się zamknąć w tym jednym tomie. Chyba właśnie z tej ciekawości sięgnę po kontynuację…

Moja ocena: 4/6

Przegląd Końca Świata. 1 Feed [Mira Grant] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: FEED
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2012
Trylogia: Przegląd Końca Świata, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 496
ISBN: 978-83-63248-37-6

SQN


48 Replies to “„Przegląd Końca Świata. FEED” – Mira Grant (recenzja 511)”

  1. Ja się bałam tej książki, bowiem zombie i polityka – ble! zupełnie nie dla mnie. Ale jakie wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że pokochałam twórczość Miry Grant!

  2. Gdyby clue sprawy były wybory prezydenckie, to jeden tom byłby wystarczający, ale intryga sięga dużo głębiej, o czym przekonasz się w drugim tomie (zakończenie 2 miażdży! :))

  3. Sięgnij koniecznie po kontynuację, zapewniam Cię, że Grant ma pomysł na każdą z trzech części i nic się nie powiela, nic nie jest wtórne. A jeśli zaskoczyło Cię zakończenie Feed, to bardzo jestem ciekawa Twojej reakcji po przewróceniu ostatniej kartki Deadline…

    1. Sięgnę, jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja 🙂 Chętnie poznam dalsze losy bohaterów, a zwłaszcza Shauna 😛 I nic mi proszę tu nie mówić na temat zakończenia kolejnego tomu, żadnych spoilerów, wolę niespodzianki 😉

  4. Przeczytałam już całą trylogię – nie, tego się nie da zamknąć w jednym tomie. Nie ma na to najmniejszych szans. Grant nie powiela problemów i pomysłów, każda część traktuje o czym innym i jednocześnie jest zachowany fabularny ciąg. I w sumie „dość realistycznie” to trochę mało powiedziane o świecie Miry Grant – kobita od podstaw stworzyła wszystko, historię medyczną, wątki polityczne, warunki życia codziennego, wszystkie niezbędne procesy…ja ją uwielbiam.

  5. Jedna z moich absolutnie ulubionych trylogii ostatnich czasów 🙂 Shaun w drugim tomie jeszcze zyskuje, o czym mam nadzieję się przekonasz 🙂 Całość to po prostu rewelacja, a Mira Grant jest mistrzynią mistrzowskich końcówek 🙂

  6. Bardzo dużo dobrego słyszałam o tej pozycji, więc ochotę mam. Ale z drugiej strony, nie wiem, czy te całe sprawy polityczne etc. do mnie przemówią

  7. Sama nie wiem, czy ją czytać. Dużo osób właśnie się zachwyca, ale są też tacy, którym kompletnie się nie podoba. Jeśli o mnie chodzi, to opis nie za bardzo mnie do siebie przekonuje, więc chyba jednak sobie ją odpuszczę. 🙂

  8. Strasznie głośno ostatnimi czasu o tej pozycji, a ja często podchodzę dość sceptycznie do takich książek i wolę za nie chwycić, kiedy wszystko się uspokoi.

    1. Akurat o „Feed” to już dość długo jest cicho. Premierę miała przecież 2 lata temu. Teraz jedynie szum jest, gdyż zbliża się premiera ostatniego tomu, więc nagłaśniana jest cała trylogia 🙂

    1. Zmiany, fakt… zdecydować się nie mogę 😉 Ciągle coś mi nie pasuje, albo okazuje się, że u innych jakiś element szablonu wali całość, więc ponownie próbuję znaleźć taki, który zadowoli i mnie, i większość osób, które tu zaglądają (bo wiadomo, że każdemu dogodzić się nie da). Póki co ten. Poza idiotycznym ucinaniem spodu literek podczas pisania komentarzy, nie widzę poważniejszych błędów.

  9. Wchodzę, a tu inny wystrój bloga. Co prawda widziałam już nowy szablon, ale teraz byłam na obozie i zdążyłam już zapomnieć. No ale nieważne… Muszę powiedzieć, że normalnie nie spojrzałahym nawet na tę książkę, ale po Twojej receznji jestem zaintrygowana nią. Co prawda piszesz, że nie jest jakaś super świetna, ale naprawdę jestem jej ciekawa.
    Pozdrawiam 😉

    1. W jakimś sensie jest nawet świetna. Po prostu mnie nie powaliła, gdyż po tylu ochach i achach spodziewałam się prawdziwego WOW. Gdybym się tyle nie naczytała recenzji i podeszła do niej „na świeżo”, pewnie oceniłabym ją wyżej 🙂

  10. Do tej pory dowiadując się, że to historia o zombie od razu przechodziła mi ochota na ten tytuł. Dodatkowo okładka w żaden sposób nie jest zachęcająca. Ale po przeczytaniu Twojej recenzji muszę zmienić zdanie, coś czuję że ta historia mnie wciągnie 🙂

  11. Przyznam, że naczytałam się już wiele o tym cyklu. Mam go w planach. gdyż chcę sprawdzić, czy zrobi na mnie wrażenie. Jak tylko uporam się z zaległościami, na pewno przeczytam pierwszą część.

  12. Przegląd Końca Świata to jedna z najlepszych serii. Jestem po całej trylogii totalnie zmiażdżony. W Feed intryga dopiero się zawiązuje potem dzieje się więcej i jeszcze więcej:)

      1. Mam nadzieje, że Ci się spodoba, choć czuje, że Przegląd Świata to taka seria, w której albo się zakochuje, albo nie:) W moim przypadku zaiskrzyło między mną a książkami:D

  13. O tak, podpisuję się pod poprzednimi komentarzami – druga część jest o niebo lepsza 🙂 Zakończenie jest świetne, a trzecia część to idealne dopełnienie dwóch wcześniejszych. Czekam cierpliwie na recenzję „Deadline” 🙂

  14. Ja również podobnie jak Ty mam problem z tą książką. Dostrzegam wysiłek autorki, pieczołowitość w przygotowaniu w miarę spójnego świata. Starania o racjonalne wyjaśnienie wyglądu społeczeństwa po Powstaniu, ale… I to ale stoi mi niczym kość w gardle. Nie zaskoczyła u mnie historia z zombiakami, które są tylko tłem do ukazania politycznej rozgrywki w tak bardzo amerykańskim wydaniu. Nie powiem książka jest dobrze napisana, końcówka mocno zaskakująca, ale bicia serduszka u mnie nie było. Nie krzyknąłem z zachwytu: to jest to! Może drażniła mnie pretensjonalność głównej bohaterki i narratorki jednocześnie. Zastanawiam się teraz czy czytać dalej…

    1. Powiem krótko: czytaj!
      „Deadline” jest o wiele lepsze, o czym napisałam zresztą w mojej recenzji. Dziś skończyłam „Blackout” i gdybym przerwała lekturę na „Feed” miałabym czego żałować 🙂 Akcja się fajnie rozwija, bohaterowie również, na jak wychodzą takie buty, że głowa mała 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *