"Misiek i fałszerze czekolady" – Anna Gras [recenzja, 268]




Wydawnictwo: Grodkowskie
Rok wydania: 2008
Oprawa: miękka
Liczba stron: 124
ISBN: 978-83-924197-3-6

Kim jest tytułowy Misiek? To jedenastoletni chłopiec o imieniu Michał, który uwielbia przebywać w kuchni, oglądać kulinarne programy oraz samemu smakować nowe potrawy. Uważa siebie samego za prawdziwego smakosza. Potrafi bez problemu rozróżnić potrawy jedynie na podstawie ich zapachu i smaku. Z tego też powodu dyrektor jego szkoły wyznacza go jako reprezentanta ich placówki w międzyszkolnym turnieju, w którym pojawiła się nowa konkurencja pt “szkolny smakosz”. Nikt w szkole poza dyrektorem i jedną z nauczycielek nie wierzy w powodzenie Miśka. W klasie od dawna jest on obiektem kpin z powodu jego zamiłowania do jedzenia.

Nadchodzi dzień turnieju. Misiek doskonale sobie radzi w kolejnych etapach. Przechodzi do finału wraz z reprezentantem szkoły, w której odbywa się tegoroczna zabawa. Dwaj chłopcy mają za zadanie rozpoznać nazwy czekolad, które dane im będzie kosztować. I tu wydarza się coś, czego nikt się nie spodziewał. Po skosztowaniu ostatniej z czekolad Misiek wykrzykuje: “To smakuje… (…) jak przypalony grysik! To oszustwo!” (s. 40). Tymczasem jego przeciwnik odpowiada, że to tabliczka “Mleczne siódme niebo”. Odpowiedź jest prawidłowa, wygrywa konkurent Michała. Tymczasem nasz bohater wykłóca się, że to wcale nie ta czekolada. Nikt mu jednak nie chce wierzyć, a on sam staje się pośmiewiskiem szkoły.
Chcąc ratować swój honor postanawia na własną rękę dojść do prawdy. Chce odnaleźć fałszerzy czekolady. Czy mu się to uda? Czy zdoła oczyścić swoje imię? Z pomocą przychodzi mu wieloletnia koleżanka Elwira. Czym to wszystko się skończy?

“Uważam, że treść książki powinna być ważniejsza od autokreacji autora. Dlatego z założenia pozostaję w cieniu własnych utworów. Niech bronią się same. Nie muszą odnosić oszałamiających sukcesów, wystarczy, że komuś sprawią radość.”

Tak o swoich utworach mówi autorka Anna Gras, absolwentka Uniwersytetu Jagielońskiego, która sama siebie uważa za osobę staroświecką i nie rozumiejącą celebryckiego podejścia do literatury. Czy ma rację? Czy jej książka jest w stanie sama siebie obronić? Czy sprawia radość podczas czytania?

Książkę czyta się niesamowicie szybko. To typowa książka dla młodych czytelników i została napisana odpowiednim dla nich językiem. Jest prosto i zabawnie. Misiek niczym młody Sherlock Holmes krok po kroku prowadzi własne śledztwo, zbiera kolejne dowody, w celu wyjaśnienia sprawy sfałszowanej czekolady. Akcja toczy się szybko, nie ma zbędnych przestojów i opisów odwracających uwagę czytelnika od właściwej historii. I bardzo dobrze. Dzięki temu lektura sprawia czystą przyjemność. Książka powinna przypaść do gustu zwłaszcza młodym chłopcom, którzy uwielbiają rozwiązywać detektywistyczne zagadki.

Co można znaleźć w dziele pani Gras poza czystą rozrywką? Z pewnością zwraca nam ona uwagę na poczucie własnej wartości. Misiek przez swoje zamiłowanie do jedzenia czuje się bardzo samotny. Nie ma przyjaciół, ani nawet dobrych znajomych. Co prawda może zawsze zadzwonić, porozmawiać i spotkać się z Elwirą, jednak sam nie potrafi do końca nazwać relacji, które ich łączą. Ma słabą wolę i szybko ulega impulsowi sięgania po jedzenie, a zwłaszcza po słodkości. Wie, że to złe, gdyż później dręczą go wyrzuty sumienia. Jak sam o sobie mówi “Jestem skompromitowany, nieatrakcyjny i samotny. Do tego jak tak dalej pójdzie, to będę miał nadwagę, co mnie jeszcze bardziej zdołuje w szkolnej hierarchii” (s. 57). Wszyscy doskonale wiemy, jak ciężko bywa w latach szkolnych. Młodzież bywa okrutna w stosunku do jednostek, które w jakiś sposób są słabsze, wyróżniają się na tle reszty. Nic więc dziwnego, że Misiek stał się obiektem ich zainteresowania, kimś, kogo można zaczepiać i wyśmiewać. Pani Gras wyraźnie pokazuje czytelnikowi, jak coś takiego wpływa na psychikę gnębionej przez innych osoby. Spada jej poczucie własnej wartości i zaczyna wierzyć, że być może faktycznie coś jest z nią nie tak, skoro wszyscy zwracają uwagę na to samo. Cieszę się, że autorka zdecydowała się poruszyć ten temat. Być może dzięki temu młode osoby, które sięgną po tę książkę zauważą, że być może oni sami źle postępują, spojrzą na pewne sprawy z innej strony i zmienią swoje, a być może znajomych ze swego otoczenia, zachowanie.

Druga sprawa poruszona w książce, to kwestia zapracowanych rodziców. I znów przykładem dla nas jest rodzina Miśka. Matka pracuje i wielokrotnie wraca do domu zmęczona nie mając czasu nawet na rozmowę z własnym synem. A ojciec? Musiał wyjechać do Ameryki, aby móc zarobić na utrzymanie rodziny, gdyż jego kraj nie zapewnił mu odpowiednich ku temu warunków. Chłopiec nie ma przez to męskiego wsparcia obok siebie, kogoś, kto zrozumiałby jego męski punkt widzenia. Bo nie oszukujmy się, ale kobieta nie zawsze jest w stanie odpowiednio podejść do problemów dręczących chłopców w tym wieku.

“Misiek i fałszerze czekolady” to całkiem ciekawa pozycja dla młodych czytelników. Lekka, przyjemna, niezobowiązująca, a przy tym poruszająca ważne życiowe tematy. Moim zdaniem warto poświęcić jej czas na przeczytanie. Historia Miśka nie kończy się na tym utworze. Dostępna jest kontynuacja pt “Misiek i świąteczne obżarstwo”. Ze swojej strony jestem ciekawa, co tym razem wydarzy się w życiu Michała. A wy?

Moja ocena: 4/6
Za książkę dziękuję

0Shares

7 Replies to “"Misiek i fałszerze czekolady" – Anna Gras [recenzja, 268]”

    1. Moja córka jeszcze jest zbyt mała na tę książkę. A poza tym nie wiem, czy w ogóle ją zainteresuje 😉 Jednak to dziewczynka, a one jednak wolą o czym innym czytać 🙂

  1. Okładka strasznie odpychającą, ale rozumiem, że autorkę nie interesuje komercja i to czy książka będzie biła rekordy popularności. Liczy na to, że obroni się treścią. Możliwe, bo treść mnie zainteresowała (sama książki nie czytałam, mam na myśli to co Ty o niej napisałaś).
    Obawiam się jednak, że język nie jest dostosowany do czytelnika… szczerze to nie wierzę, żeby nawet najbardziej elokwentny uczeń ze szkoły, w której pracuję powiedziałby coś używając takich słów: “Jestem skompromitowany, nieatrakcyjny i samotny. Do tego jak tak dalej pójdzie, to będę miał nadwagę, co mnie jeszcze bardziej zdołuje w szkolnej hierarchii”.

    1. Odnośnie okładki zgadzam się z Tobą w 100%. Niby ma imitować tabliczkę czekolady, ale zbytnio uwagi nie przyciąga. A szkoda, bo książeczka zła nie jest.
      Odnośnie tej wypowiedzi. Wiesz? Ja już spotkałam zaskakująco wygadane dzieciaki, które nie jedną osobę zaskoczyłyby tym, w jaki sposób się wyrażają 🙂 Ale to faktycznie jednostki, nie ogół.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *