„Gra o tron” – George R.R. Martin [recenzja 403]

Sięgając po „Grę o tron” tak naprawdę wiedziałam o książce nie wiele więcej ponad to, że jest to początek wielotomowej sagi pt „Pieśń Lodu i Ognia” autorstwa George’a R.R. Martina, która podbiła serca czytelników na całym świecie do tego stopnia, że postanowiono ją zekranizować. Powstał serial produkcji HBO, który cieszy się stale rosnącą popularnością; na którego kolejne sezony widzowie wyczekują z ogromną niecierpliwością. Widywałam jego trailery w telewizji, jednak nie do końca czułam się przekonana do tego, aby zdecydować się na lekturę powieści, na podstawie których go nakręcono. Aż przyszedł taki dzień, w którym powiedziałam sobie: „dość! muszę zrozumieć, co też takiego kryją w sobie karty tej historii, o czym dokładnie ona opowiada i co sprawia, że jest ona w stanie podbić tyleż czytelniczych serc”. W me ręce trafiła powieść „Gra o tron”, a ja rozpoczęłam jej niespieszną lekturę (wszak to prawdziwe tomiszcze! ponad 800 stron, których ciężar dość mocno daje o sobie znać podczas czytania).

„Kiedy spada śnieg i wieje biały wiatr, samotny wilk umiera, ale stado przeżyje. Latem jest pora na kłótnie. Zimą natomiast musimy chronić się nawzajem, ogrzewać, dzielić myślami. Dlatego jeśli już musisz nienawidzić, to nienawidź tych, którzy naprawdę mogą nas skrzywdzić.”

Wydawać by się mogło, że odkąd obalono Aerysa Targaryena, zwanego Smoczym Królem, a na Żelaznym Tronie zasiadł Robert Baratheon, w Zachodnich Krainach zapanuje spokój. Jednakże nic bardziej mylnego. Nawet w czasach pokoju znajdą się tacy, którzy po cichu spiskować będą za plecami monarchy, aby przejąć dla siebie władzę. Najgorszym i najbardziej niebezpiecznym spośród nich jest ród Lannisterów, na czele których stoi lord Tywin Lannister, a którego córka Cersei jest żoną Króla Roberta. Sytuacja zaognia się w momencie, kiedy monarcha sprowadza z Winterfell, ziem położonych na dalekiej północy od Królewskiej Przystani, swego przyjaciela Eddarda Starka (zwanego krótko Nedem) i mianuje go swoim Namiestnikiem. Ned nie należy do osób, którymi da się łatwo manipulować, przez co jest niezbyt wygodny dla reszty królewskiej Rady. Poza tym jest dociekliwy, przez co trafia na trop pewnej sprawy, przez którą być może zginął poprzedni Namiestnik (choć oczywiście oficjalnie nie stwierdzono żadnego zabójstwa). Nadchodzi zima, a możnowładcy rozpoczynają grę o tron…

„W grze o tron zwycięża się albo umiera. Nie ma ziemi niczyjej.”

„Gra o tron” to powieść wielowątkowa rozgrywająca się na kilku płaszczyznach. W głównej mierze dotyczy rodu Starków, a zwłaszcza Eddarda starającego się jak najlepiej wypełniać rolę Namiestnika, choć wcale nie prosił się o ten urząd. Jednak nie tylko na nim skupia się historia jego rodu. Poznajemy bliżej jego nieślubnego syna Jona Snow, który po wyjeździe swego ojca z Winterfell zostaje wysłany na Mur, aby tam złożyć przysięgę, przywdziać czarne szaty i do końca życia służyć w Nocnej Straży. Śledzimy także dzieje lady Catelyn Stark oraz jej dzieci – synów: Robba (który po powołaniu jego ojca na stanowisko Namiestnika musiał przejąć rządy w Winterfell jako młody lord), Brana, Rickona, i córek: Sansy (delikatnej, łaknącej królewskiego przepychu, zamierzającej w przyszłości wyjść za mąż za syna Króla – Joffreya) oraz Aryi (wolnego ducha kochającego przygody i wymachiwanie bronią, która za nic ma jedwabie i uwielbienie ze strony książąt). Po drugiej stronie barykady przyglądamy się poszczególnym przedstawicielom rodu Lannisterów, z dużym naciskiem na działania Królowej widzącej swego syna na królewskim tronie, oraz jednego z jej braci – Tyriona, zwanego Krasnalem ze względu na to, iż przyszedł na świat jako karzeł. A gdzieś tam daleko, poza granicami Królestwa, pozostają przy życiu ostatni potomkowie Smoków – Viserys oraz jego siostra Daenerys Targaryenowie, których los związał z ludźmi khala Drogo, przywódcą Dothraków.

„Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.”

Postaci występujących w powieści jest doprawdy sporo. Wydawać się może, że prowadzi to do jednego wielkiego chaosu, pogubienia się w tym kto kim jest i jakiż cel mu przyświeca. Jednakże nic bardziej mylnego. Autor każdemu ze swoich bohaterów nadał indywidualne cechy charakteru oraz wyglądu. Każdy z nich jest inny, niepowtarzalny i wyjątkowy. Poza tym fabuła prowadzona jest w taki sposób, że płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego, od bohatera do bohatera, jedno wydarzenie wynika z drugiego, a wszystko razem stanowi jedną spójną całość. Jeśli miałabym wybrać spośród wszystkich postaci występujących na kartach powieści Martina te, których losy śledziłam z większą uwagą i zainteresowaniem niż pozostałych, to byliby to Jon Snow, Tyrion Lannister oraz Daenerys Targaryen. Każde z nich wyróżnia się na tle pozostałych bohaterów. Wszyscy zostali mocno doświadczeni przez los – królewski bękart nie mający przed sobą świetlanej przyszłości, karzeł wyszydzany na każdym kroku, mimo tego że jego ojciec jest głową znamienitego rodu Lannisterów, oraz młoda kobieta, praktycznie jeszcze dziewczynka, traktowana przez brata jako karta przetargowa na drodze do pomszczenia przez niego śmierci ojca i odzyskania panowania w Siedmiu Królestwach.

Niektórzy narzekają, że autor w swym dziele zamieścił stanowczo za dużo opisów strojów, wyglądu poszczególnych pomieszczeń, podawanych na stołach dań, panujących obyczajów czy też potyczek wojsk na polu bitewnym. Osobiście nie rozumiem tych osób. Jak dla mnie jest to jeden z najważniejszych atutów tej powieści. Dzięki temu możemy dokładnie sobie wszystko wyobrazić. Poczuć, jakbyśmy sami uczestniczyli w tej historii i na własne oczy śledzili poszczególne wydarzenia. George R.R. Martin stworzył niepowtarzalny klimat w swej powieści. Gdyby zabrakło tych wszystkich opisów, szczegółowości każdego z elementów historii, ta książka nie byłaby już taka sama. I szczerze wątpię czy wówczas cieszyłaby się taką popularnością jak obecnie.

„Gra o tron” to powieść wyjątkowa. Nie sądziłam, że tak bardzo spodoba mi się historia dotycząca walk o przejęcie tronu, gdzie pełno jest intryg i knowań za plecami drugich osób, oraz w której słychać szczęk oręża, a także jęki poległych na bitewnych polach. Spytacie, gdzie tu w ogóle jest coś z fantastyki? Bo wszak powieść Martina zaliczana jest właśnie do tego gatunku. Fantastycznych odniesień jest całkiem sporo, jak się sami przekonacie sięgając po lekturę. Mamy tu niesamowite zwierzęta, jak chociażby wilkory znajdujące się w herbie rodowym Starków. Są też Inni, o których krążą niezliczone historie przekazywane przez niańki kolejnym pokoleniom. Za Murem, na dalekiej północy, nadal żyją istoty oraz stworzenia, które napawają lękiem mieszkańców Siedmiu Królestw. Jako miłośniczka fantastyki jestem w pełni usatysfakcjonowana tym, co odnalazłam na kartach powieści. Chętnie sięgnę po kolejny tom tej niezwykłej sagi, aby przekonać się, jak dalej potoczą się losy poszczególnych bohaterów. Tymczasem rozstaję się z nimi, a Wam, jeśli dotąd nie mieliście okazji czytać „Gry o tron”, dobrze radzę – nadróbcie zaległości.

 

Moja ocena: 6/6

Pieśń Lodu i Ognia.: Gra o tron [George R.R. Martin]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Zysk i S-ka

Tytuł oryginalny: A Game of Thrones
Tłumaczenie: Paweł Kruk
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2011
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia, tom I
Oprawa: twarda, filmowa
Liczba stron: 842
ISBN: 978-83-7506-358-5

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: „Czytam Fantastykę II” ; „Book Lovers”

21 Replies to “„Gra o tron” – George R.R. Martin [recenzja 403]”

    1. Teraz tylko muszę jakoś dorwać kolejne tomy (właściwie tomiszcza!) i znaleźć czas na przeczytanie ich. A z tym może być gorzej 😛 Ale nic, postaram się!

  1. Rozpoczęłam czytanie tej książki dawno temu, lecz doszłam tylko do połowy, jak dla mnie za bardzo serial jest podobny do tej pozycji i nie czerpałam takiej przyjemności z czytania jakiej powinnam. Jednak myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tej książki i przeczytam ją całą.

    1. Ja podeszłam do niej bez znajomości tematu. Serialu nie oglądałam, więc nie miałam żadnego odniesienia. Z pewnością to ułatwiło mi odbiór lektury 🙂

  2. Jeden z najgłośniejszych tytułów ostatnich lat. Ponoć świetny, podobnie jak serial. Kiedyś zamierzam spróbować, więc cieszę się, że ci się spodobała ta książka – to obiecujące 🙂

    1. Oj tak, wszędzie głośno o nim, zwłaszcza właśnie z powodu serialu cieszącego się taką popularnością 🙂

  3. Zachęciłaś mnie i to jak! Jako miłośniczka historii, ciągnie mnie do powieści, w których znajdę trochę o życiu dworskim, władzy itp. Sięgnęłam już po jedną z powieści Gregory, jednak wciąż pozostaję oddana fantastyce, więc nie bardzo miałam w niej czego szukać. „Gra o Tron” wydaje mi się idealna. Opisy wnętrz, sukni i dań zdecydowanie przemawiają za tą książką. Od teraz zaczynam jej szukać w bibliotece!

    1. Oj tu znajdziesz sporo z dworskiego blichtru 🙂 Masz nawet pojedynki rycerzy – konie, piki, błyszczące zbroje i damy obdarowujące wybranków wstążkami 🙂

  4. Moje koleżanki zachwycały się tą książką, ale jakoś nie mogę się zdobyć, żeby ją przeczytać. Teraz jednak wiem, że muszę jak najszybciej wypożyczyć ją z biblioteki, bo o dziwo tam jest ^o^

  5. Nie sądzę, abym wytrzymała 850 stron jednego tomu w dużym odstępie czasu, nie wspominając o kolejnych, a na razie nie mam czasu na to, żeby czytać szybko i raz za razem tą serię. Myślę, że szybciej znajdę czas na serial, który też podobno jest ciekawy.

  6. Książkę już mam na swojej półce, jak i wszystkie pozostałe tomy, jednak nadal czekam na chwilę wytchnienia, żeby móc w spokoju zabrać się do czytania takiego tomiszcza. 😉 Nie mam zamiaru czytać jej na raty, a obecnie jestem zbyt zajęta, żeby wziąć się za tak obiecującą pozycję, narażając się na chęć na więcej, szczególnie, że nie miałabym utrudnionego dostępu do kolejnych części… 😉
    Pozostaje mi zatem cierpliwie czekać i podsycać własne zainteresowanie tą książką, czytając tak pozytywne recenzje, jak Twoja. 🙂

  7. Czułam, że przypadnie Ci do gustu! 😉
    Sama byłam pod wielkim wrażeniem talentu Martina do budowanie akcji, ciekawej fabuły i tylu bohaterów, tak różnorodnych i wyjątkowych! Nie przypuszczałam, że spodoba mi się taka fabuła. A jednak. Też dałam najwyższą notę. Czas przejść do drugiego tomu!

  8. Serial kocham całym sercem, książkę kupiłam już w wakacje, w lipcu. W październiku zaczęłam ją czytać i podobała mi się, ale nie miałam czasu, żeby głębiej w nią „wniknąć”, więc stwierdziłam, że zacznę ją od początku, jak będę miała więcej wolnego czasu. Do tej pory się to nie zdarzyło, ale niedługo rusza nowy sezon GoT, więc książkę obowiązkowo muszę w końcu przeczytać!

  9. To teraz droga Miłośniczko Książek szybciutko bierz się za pozostałe tomy Pieśni Lodu i Ognia i rozkoszuj się nimi 😀 a także łap za głowę, bo co ten Martin tam wyprawia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *