"Winnie i Dzień Dinozaura" – Valerie Thomas [recenzja, 261]


Tytuł oryginalny: Winnie’s Dinosaur Day
Tłumaczenie: Maria Szarf
Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2013
Seria: Czarownica Winnie
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
ISBN: 978-83-245-9952-3
Grupa wiekowa: 3-5 lat

“Winnie i Dzień Dinozaura” to kolejna pozycja z serii książek o przygodach sympatycznej czarownicy. Seria cieszy się sporym zainteresowaniem, stała się prawdziwym bestsellerem, czego dowodzi fakt, iż sprzedano ponad milion książek wchodzących w jej skład. Wcale się temu nie dziwię. Seria jest po prostu świetna. Jeśli chodzi o mnie, to już moje trzecie spotkanie z Winnie. Dotąd zapoznałam się z takimi tytułami jak “Czarownica Winnie” oraz “Wszystkiego najlepszego, Winnie!”.

Winnie i jej koci przyjaciel Wilbur bardzo lubią odwiedzać muzeum. Uwielbiają wspólnie podziwiać wszystkie zgromadzone tam eksponaty, które zostały wystawione w gablotach ku uciesze odwiedzających. Jednak jest pewna sala, do której Winnie i Wilbur szczególnie lubią zaglądać. Jest to sala dinozaurów, w której można podziwiać szkielety zwierząt żyjących przed tysiącami lat. Czarownica bardzo by chciała spotkać w swoim życiu prawdziwego, żyjącego dinozaura. Wilbur niestety nie jest tak pozytywnie nastawiony do tego pomysłu. Mówiąc krótko – przeraża go wizja stanięcia oko w oko z jednym z tych olbrzymich zwierząt. Któregoś dnia Winnie zauważyła pewne ogłoszenie. Muzeum organizuje Tydzień Dinozaura oraz konkurs, w którym można było wygrać pewną nagrodę. Czarownica uwielbia wyzwania. Postanowiła więc wziąć w nim udział. Zadanie nie było jednak proste. Należało narysować albo zrobić model dinozaura, którego szkielet wystawiono na dziedzińcu muzeum. Jak sobie poradzi Winnie? O tym przeczytacie w książce pt “Winnie i Dzień Dinozaura”.

Czarownica Winnie jest osobą, której nie sposób nie polubić. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to bardzo interesująca i z pewnością ekscentryczna kobieta. Świadczy o tym chociażby jej ubiór. Kolorowa sukienka, pasiaste rajstopy, buty z klamerką na wysokim obcasie, burza włosów na głowie i urocza mała kokardka na ich końcu. Jak to z czarownicami bywa, również Winnie ma czarnego kota, a jest nim Wilbur. Jest on jej wiernym przyjacielem i towarzyszy jej w każdej sytuacji.

Książka zawiera ilustracje, których autorem jest Korky Paul. Nie sposób oderwać od nich oczu. Wyraziste, kolorowe, szczegółowe, bardzo sympatyczne obrazki z miejsca przypadły do gustu mojej córce. To było w sumie pierwsze na co zwróciła uwagę. Książka przeznaczona jest dla dzieci w wieku przedszkolnym, dlatego też została napisana w sposób prosty i w pełni zrozumiały dla dziecka w tym wieku. Historia jest nie za długa i nie za krótka, taka w sam raz, by usiąść z dzieckiem i wspólnie poczytać. Dzieci nie zdążą się znudzić, jak to bywa w przypadku długich, rozwlekłych bajek. Sympatycznym dodatkiem są grafiki zamieszczone po wewnętrznej stronie okładek. Wykonane zostały one w taki sposób, jakby ich autorem było małe dziecko. Książka powinna spodobać się wielu małym czytelnikom, dlatego też ze swojej strony zachęcam rodziców do zakupu. Sprawcie swoim dzieciom niespodziankę i podarujcie im ciekawą książkę, jaką z pewnością jest “Winnie i Dzień Dinozaura”.

Moja ocena: 5/6
Za książkę dziękuję

0Shares

5 Replies to “"Winnie i Dzień Dinozaura" – Valerie Thomas [recenzja, 261]”

  1. Nigdy o tej książeczce nie słyszałam, ale to pozycja zdecydowanie nie dla mnie 🙂 A dzieci niestety nie mam, żeby móc im poczytać…

    Pozdrawiam i zapraszam:

    im-bookworm.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *