„TO” (IT, 2017)

„Już od wczesnego dzieciństwa wpaja się nam, że kiedy w głębokim, mrocznym lesie napada cię potwór, to rzecz jasna, po to, aby cię pożreć. Być może to ostatnia rzecz, jaką potrafimy sobie wyobrazić. A czyż potwory nie żywią się tak naprawdę naszą wiarą? (…) A któż wierzy bardziej niezachwianie aniżeli małe dziecko?.”

Co 27 lat w niewielkim miasteczku Derry w stanie Maine ZŁO budzi się do życia, aby napawać się i karmić strachem kolejnych swoich ofiar. Jedną z nich jest mały chłopczyk o imieniu George, który bawiąc się papierową łódką zrobioną dla niego przez starszego brata Billy’ego wpada w ręce Pennywise’a, Tańczącego Klauna. Nie zaspokaja on jednak odwiecznego głodu Tego, który obiera sobie za cel Billy’ego oraz grupkę jego przyjaciół tworzących tzw Klub Frajerów. Już wkrótce jego członkowie będą musieli stawić czoła nie tylko swoim największym lękom, ale też zmierzyć się z TO. Czy uda im się jednak wyjść z tej walki zwycięsko?

Film pt „TO” w reżyserii Andy’ego Muschietti powstał na podstawie bezapelacyjnie bestsellerowej powieści o tym samym tytule autorstwa Mistrza grozy – Stephena Kinga. Miałam okazję przeczytać ją kilka miesięcy temu i przyznam szczerze, że na wieść o nadchodzącej premierze filmu, niecierpliwie jej wyglądałam. Z uwagi jednak na to, iż w moim miasteczku zamknięto kino, zmuszona byłam czekać, aż film ten ukaże się na DVD, by móc go obejrzeć. Ciekawa byłam, jak jego twórcy podeszli do tej historii – czy okaże się ona możliwie wiernym odbiciem tego, co dzieje się na kartach jej papierowego pierwowzoru, czy też zupełnie luźną opowieścią bazującą jedynie na wątkach pochodzących z powieści.

Od razu daje się zauważyć różnica dotycząca lat, w których rozgrywa się opowiadana historia. W powieści rozpoczyna się ona u schyłku lat 60 XX wieku, tu dopiero pod koniec lat 80-tych. Ci, co mają za sobą lekturę powieści, wiedzą, iż tam teraźniejsze wypadki dotyczące dorosłych już bohaterów, przeplatane są licznymi retrospekcjami, które razem wzięte prowadzą do wielkiego finału. Twórcy filmu zdecydowali się jednak pójść zupełnie inną drogą i z uwagi na to, iż składać się on będzie w sumie z dwóch części, w pierwszej z nich postanowili przybliżyć nam jedynie wydarzenia mające miejsce w dzieciństwie głównych bohaterów.

Tym też sposobem poznajemy poszczególnych członków Klubu Frajerów, a więc stale jąkającego się Billy’ego Denbrough (Jaeden Lieberher) zmagającego się z traumą i bólem po stracie młodszego brata, Stana Urisa (Wyatt Oleff) o żydowskich korzeniach, grubego niczym Moby Dick Bena Hanscoma (Jeremy Ray Taylor), Beverly Marsh (Sophia Lillis), o której krążą w miasteczku niepochlebne opinie i którą przeraża własny ojciec, czarnoskórego sierotę Mike’a Hanlona (Chosen Jacobs), okularnika i cwaniaczka z niewyparzoną gębą Richie’go Toziera (Finn Wolfhard) oraz słabowitego hipochondryka Eddie’go Kaspbraka (Jack Grazer) pozostającego pod kontrolą nadopiekuńczej matki.

Ich antagonistami są banda Henry’ego Bowersa (Nicholas Hamilton) prześladująca słabsze dzieciaki w miasteczku oraz TO, czyli klaun Pennywise, w którego wcielił się Bill Skarsgård idealnie odnajdujący się w skórze potwora dręczącego mieszkańców miasteczka Derry. Rola Pennywise’a zdała się być dla niego dosłownie stworzona, jakby szyta na jego miarę. Zresztą nie tylko jego gra wzbudziła mój podziw, ale również talent młodych aktorów, zwłaszcza Jaedena Lieberhera – odtwórcy roli Billy’ego, czy Finna Wolfharda (Richie) i Jacka Grazera (Eddie). Przekonująco zagrała także odtwórczyni roli Beverly, czyli Sophia Lillis. Natomiast zupełnie nie porwała mnie gra Wyatta Oleffa (Stan) oraz Chosena Jacobsa (Mike). Tak jak inni młodzi aktorzy potrafili wzbudzić we mnie gamę najprzeróżniejszych emocji, tak ci dwaj wydali mi się sztuczni, wypruci z jakichkolwiek głębszych uczuć, niepotrafiący przekazać widzowi tego, co targało bohaterami, w których rolę się wcielali.

„TO” jako horror sprawuje się naprawdę dobrze, potrafi bowiem całkiem nieźle przestraszyć widza. Jest tu kilka scen, podczas których można nabawić się gęsiej skórki i odczuć niepokój – jak np w scenie mającej miejsce w piwnicy Billy’ego, czy też tej w garażu podczas oglądania slajdów na projektorze. Chung-hoon Chung odpowiedzialny za zdjęcia spisał się naprawdę wyśmienicie. Stworzył mroczne, tajemnicze, momentami naprawdę przerażające obrazy, czyli takie, jakimi powinien odznaczać się rasowy horror. Do tego dochodzi muzyka będąca dziełem Benjamina Wallfischa, która w odpowiednich momentach to zwalnia, to przyspiesza tempo poszczególnym wydarzeniom budując ich szczególny, niepowtarzalny klimat.

Jednak dzieło Andy’ego Muschietti to nie tylko interesujące kino grozy, ale również bardzo dobrze opowiedziany dramat ukazujący problemy, z którymi zmuszeni są mierzyć się na co dzień wszyscy bohaterowie, a więc z traumą po stracie bliskiej osoby, nietolerancją religijną czy rasową, problemem otyłości, molestowaniem w rodzinie, nadopiekuńczością bądź poniżaniem przez rodzica, czy też z osieroceniem. A wszystko to w obliczu stopniowego wkraczania w dorosłość i stawania przed niewiadomą, jaką przyniesie im przyszłość.

Ale najważniejsze, co płynie z tej historii, to to, byśmy zdali sobie sprawę z tego, jaką moc ma w sobie prawdziwa przyjaźń. Samotny człowiek tak naprawdę niewiele zdziała w obliczu czegoś nieznanego i przerażającego. Jednak w grupie, gdy połączymy nasze siły i gotowi jesteśmy do nawet największych poświęceń w imię przyjaźni, zdolni jesteśmy przenosić przysłowiowe góry.

Premiera drugiej części „TO” przewidywana jest na 2019 rok. Ciekawa jestem, którzy aktorzy wcielą się w dorosłe role poszczególnych bohaterów i w jaki sposób twórcy filmu pokierują dalszym ciągiem tej niezapomnianej historii. W pierwszej bowiem jej części, czego w sumie można się było przecież spodziewać, niektóre elementy opowieści zostały częściowo lub całkowicie zmienione, inne zupełnie pominięte. Być może będą one wykorzystane jeszcze w kontynuacji, albo też zostaną w ogóle zapomniane. No cóż, czas pokaże. Jedyne, co możemy teraz zrobić, to uzbroić się w cierpliwość i wyczekiwać premiery drugiej części „TO”, co po obejrzeniu pierwszej odsłony filmu będzie naprawdę trudnym wyzwaniem!



 

„TO” na DVD

Wytwórnia: WB / Gatunek: horror / Czas: 129 min / Produkcja: USA, Kanada / Rok produkcji: 2017 / Reżyseria: Andy Muschietti / Scenariusz: Chase Palmer, Cary Fukunaga, Gary Dauberman / Na podstawie: bestsellerowej powieści Stephena Kinga pt „TO” / Muzyka: Benjamin Wallfisch / Obsada: Bill Skarsgård, Jaeden Lieberher, Jeremy Ray Taylor, Sophia Lillis, Finn Wolfhard, Chosen Jacobs, Jack Grazer, Wyatt Oleff / Dodatki na płycie: sceny niewykorzystane

Premiera kinowa: 8 września 2017 (Polska) 5 września 2017 (świat)

Premiera na DVD: 17 styczeń 2018

1Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *