"Rok na Majorce" – Anna Klara Majewska [recenzja, 258]



Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 2013
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-64142-02-4

Główną bohaterką powieści pani Anny Klary Majewskiej jest Magda. Z zawodu jest architektem, jednak to malarstwo jest jej największą pasją. Magda ma jedną słabość – kocha buty. Jest prawdziwą butoholiczką, a na kolejne pary bucików potrafi wydać ostatnie grosze. Po rozwodzie z mężem Robertem oraz nieudanym związku z Maksem dochodzi do wniosku, że ma już dość obecnego życia. Mimo protestów rodziny, a zwłaszcza matki, wraz z dziesięcioletnim synkiem Michasiem wyprowadza się na Majorkę. Znajduje dom, który co prawda wymaga remontu, ale to jej nie zraża. Już widzi go oczyma wyobraźni takim, jaki może być, a nie tak, jak wygląda obecnie – czyli szaro, buro i beznadziejnie. Zgromadzone na koncie oszczędności pomagają jej jakoś przetrwać początkowy okres na wyspie. Świadoma jest jednak tego, że musi szybko znaleźć jakąś pracę, inaczej zmuszona będzie wracać do Polski, ku uciesze jej matki, która tylko czeka, aby dopiec córce słowami „A nie mówiłam?”. Na całe szczęście Magdzie udaje się znaleźć zatrudnienie u niejakiego Martina pochodzącego z Monachium, który na Majorce planuje wybudować sobie dom. Nasza pani architekt ma nadzorować jego budowę. Wkrótce jednak wychodzą na jaw pewne fakty, których Magda się nie spodziewała…
Na wyspie naszej bohaterce udaje się zawiązać pierwsze znajomości. Oprócz mieszkającej na Majorce wieloletniej koleżanki Rosy, poznaje ekscentrycznego geja Altosa, którego jedynym przyjacielem jest jego pies Wasan oraz seksowną Czeszkę Ivankę, uwielbiającą tipsy i mocno wycięte sukienki ukazujące wszystkie jej wdzięki. Tych troje to prawdziwa mieszanka wybuchowa charakterów. Szykujcie się na dobrą zabawę, bowiem przy nich nie sposób się nudzić!

Pierwsze co przykuło mą uwagę do tej książki to jej okładka – otwarte na oścież drzwi prowadzące na niewielki balkon, a w oddali błękitne morze, w którym odbijają się promienie słońca. Z miejsca pomyślałam, że to idealna pozycja na lato, z którą można zasiąść na leżaku bądź na rozłożonym kocu i zażywając słonecznej kąpieli oddać się lekturze. O tak, to jest to. I nie pomyliłam się. Historia opisana w książce jest ciepła, lekka i zabawna. Przeczytałam ją w ciągu jednego dnia, tak bardzo mnie wciągnęła. Z okładki książki dowiedziałam się, że autorka swego czasu sama mieszkała na tej idyllicznej wyspie, dzięki temu opisana historia była dla mnie bardziej realistyczna, prawdziwsza, gdyż zdawałam sobie sprawę, że pisarka wie, o czym pisze przedstawiając nam warunki życia na wyspie czy zwyczaje jej mieszkańców. Dla mnie jako czytelniczki to bardzo cenna informacja.

Głównej bohaterki nie sposób nie polubić. Jest zorganizowana i ma głowę na karku. Jednocześnie bywa całkiem szalona i pała bezgraniczną miłością do butów, których ma całe mnóstwo poupychane w każdym kącie mieszkania. Nie potrafi dogadać się z własną matką, która zawsze wie wszystko lepiej od córki i przez to dochodzi do wielu nieprzyjemnych sytuacji. Ale co się dziwić, że takie stosunki panują pomiędzy paniami. Matka Magdy nigdy nie miała dla niej czasu. Nie chciała słuchać o problemach dziecka, które w dzieciństwie miało często nastroje depresyjne. Jej głowę zaprzątała praca – wielka pani weterynarz, która ratuje zwierzęta, podczas gdy jej córka nie myśli poważnie o przyszłości, nie szuka porządnego męża i zajmuje się błahymi rzeczami.

Strasznie spodobał mi się Altos. Jego zmienne nastroje, życiowa postawa i wierzenia w Wielkie Moce totalnie mnie rozbrajały i doprowadzały do wybuchu niepohamowanego śmiechu. Niesamowity gość, aż żałuję, że w moim życiu nie ma tak barwnego człowieka. Magda miała wiele szczęścia, że go poznała. Wielokrotnie służy jej wsparciem i jest jej lojalnym przyjacielem.

Dzieło Pani Majewskiej to powieść, która pozwoliła mi oderwać się od rzeczywistości i wybrać się na słoneczną wyspę. Po lekturze sama mam ochotę spakować manatki, zostawić wszystko za sobą i polecieć na Majorkę, aby samej podziwiać tamtejsze widoki, zasmakować w lokalnych przysmakach i urządzić sobie domek marzeń z widokiem na morze. Chciałabym poznać inne książki pisarki. Dzięki informacji zawartej na jednym ze skrzydełek okładki wiem już, że ma ona na swoim koncie jeszcze dwa tytuły: „Jak dobrze wyjść za mąż po czterdziestce” oraz „Sekrety” (książkę tę napisała wspólnie z Hanną Bakułą i Anną Ibisz). Jestem ciekawa, czy są tak samo dobre jak „Rok na Majorce”. Zachęcam Was do sięgnięcia po najnowszą powieść autorki. Mamy lato, a to idealna książka na tę porę roku. Polecam.

Moja ocena: 5/6

Rok na Majorce - CYFROTEKA.PL

Za książkę dziękuję wydawnictwu

15 Replies to “"Rok na Majorce" – Anna Klara Majewska [recenzja, 258]”

  1. A ja pierwszą recenzję tej książki i czytam i przyznam, że w zapowiedziach nie zwróciłam uwagi, bo wyobrażałam ją sobie zupełnie inaczej, a tu taka niespodzianka. Myślałam, że to raczej podróżnicze będzie a nie obyczajówka:) Poszukam.

  2. Genialna. Uwielbiam Hiszpanie, jak byłam dwa lata temu na Costa Bravie to się w niej zakochałam. A Majorka jest mi niezwykle bliska, ponieważ moja mama wiele o niej opowiadała (spędziła tam pół roku – ależ jej zazdroszczę!). Koniecznie muszę ją dorwać. 😀 I świetna recenzja!

  3. Od kiedy ją zobaczyłam mam na nią ochotę. Takie lekkie książki są chyba moimi ulubionymi. Ach i ta Majorka.. jak ja bym chciała znowu tam leżeć na słońcu. Ciekawi mnie czy autorka oddała klimat i wszystko to co jest piękne w tej wyspie? 😀
    Musze to kiedyś sprawdzić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *