„Miasto Upadłych Aniołów” – Cassandra Clare [recenzja 346]

„Miasto Upadłych Aniołów” – Cassandra Clare [recenzja 346]
  • Miasto Upadłych Aniołów
  • Tytuł oryginalny: City of Fallen Angels
  • Tłumaczenie: Anna Reszka
  • Wydawnictwo: MAG
  • Rok wydania: 2013, wydanie III
  • Seria: Dary Anioła, tom 4
  • Oprawa: miękka
  • Liczba stron: 488
  • ISBN: 978-83-7480-390-8

 

Śmierć Valentine’a przyniosła upragniony pokój pomiędzy Nocnymi Łowcami a Podziemnymi. Clary i reszta jej przyjaciół mogą w końcu odetchnąć z ulgą. Ona sama podejmuje decyzję o przerwaniu nauki w szkole dla ludzi i rozpoczęciu szkolenia na Nocnego Łowcę. W treningach pomaga jej Jace. Nareszcie są razem, szczęśliwi, a ona może nazywać go swoim chłopakiem. Ale z czasem coś złego dzieje się z jej ukochanym. Zaczyna stopniowo wycofywać się z ich związku, odsuwać Clary na bok, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie zamierza nikomu wyjaśnić powodu swego postępowania. Jednak jego dziewczyna nie spocznie, póki nie pozna powodu dziwnego zachowania Jace’a. Prawda okaże się być okrutna… Zwłaszcza, kiedy dowie się, że to ona dała początek pewnym koszmarnym wydarzeniom, które teraz zbierają swoje żniwo. Tym czasem w mieście zaczynają ginąć Nocni Łowcy. Czyżby ktoś chciał, aby na nowo rozgorzała wojna pomiędzy Podziemnymi a Nefilim? I co z tym wspólnego ma Simon, najlepszy przyjaciel Clary? Dlaczego wszyscy dookoła nagle postanowili przeciągnąć go na swoją stronę? Czy to dlatego, że nosi Znak Kaina?

Kiedy skończyłam czytać trzeci tom cyklu „Dary Anioła” autorstwa Cassandry Clare uznałam, że właściwie cała historia mogłaby już zakończyć się w tym miejscu. Valentine i Sebastian nie żyją, Clary i Jace w końcu są razem, a Simon stał się nietykalnym wampirem ze względu na noszony przez niego Znak Kaina. Krótko mówiąc wszystko zakończyło się jednym wielkim happy endem. Nie bez powodu pierwsze trzy tomy „Darów Anioła” noszą miano trylogii. Jednak czy to na prośbę czytelników, czy też z innego powodu, autorka napisała ciąg dalszy przygód o Clary i Nocnych Łowcach. Tym sposobem powstała powieść „Miasto Upadłych Aniołów”. Obecnie w sprzedaży dostępnych jest pięć tomów cyklu, a nad ostatnią częścią pani Clare nadal pracuje. Przyznam szczerze, że byłam strasznie ciekawa, co też autorka przygotowała dla swoich fanów w czwartym tomie. Nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu dane mi będzie wziąć go do ręki i oddać się lekturze.

„Miasto Upadłych Aniołów” otwiera przed nami kolejny wątek. Na scenie pojawiają się nowe postaci, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Wśród nich znajduje się doprawdy potężna istota, z którą nasi bohaterowie będą musieli się zmierzyć. Simon w końcu mówi matce prawdę o tym, że jest wampirem. Niestety z tego powodu będzie musiał opuścić dom rodzinny i szukać miejsca, w którym mógłby się zatrzymać. Ku zaskoczeniu czytelników, nasz nieśmiały dotąd chłopak, a obecnie wampir, spotyka się równocześnie z dwiema dziewczynami i nie potrafi dokonać wyboru, której z nich zamierza oddać swe serce. Oczywiście żadna z nich nie ma pojęcia o tym, że za ich plecami Simon spotyka się z tą drugą. W dodatku wydarzy się coś, co sprawi, że chłopak zacznie poważnie zastanawiać się nad swoją prawdziwą naturą. Tymczasem Jace zmieni się nie do poznania, zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. Niestety od zawsze był skryty i tłumił wszystko w sobie, przez co i tym razem trudno będzie dojść jego bliskim prawdziwego powodu jego obecnego stanu. Z czasem wyjdą na jaw fakty, które rzucą nowe światło na pewne sprawy, a przyszłość jawić się będzie w czarnych barwach. Przyznam, że byłam zaskoczona tym, co dla Jace przygotowała autorka. Czegoś takiego się nie spodziewałam i przez to tym bardziej pragnę jak najszybciej sięgnąć po kontynuację, „Miasto Zagubionych Dusz”, aby dowiedzieć się, co też dalej się wydarzy.

Lektura czwartego tomu „Darów Anioła” wzbudziła we mnie burzę emocji. Czułam radość, wzruszenie, współczucie, ale również smutek, dogłębny żal, a niekiedy wściekłość. Kibicowałam jak mogłam ulubionym bohaterom, zwłaszcza wówczas, kiedy w ich życiu źle się działo. A w tej części niestety sporo jest tego typu sytuacji. Autorka nie oszczędza nikogo. Każdy z bohaterów przeżywa prawdziwy koszmar, choć każdy z nich na swój sposób i z różnymi skutkami. Uwielbiam emocjonujące lektury, a ta powieść z pewnością do takich się zalicza. Ciągle coś się dzieje, tajemnica goni tajemnicę, na jaw wychodzą straszne rzeczy, o których nie będzie tak łatwo zapomnieć. Autorka doskonale zbudowała napięcie, które stopniowo wzrasta, aż dochodzi do punktu kulminacyjnego, który jednak niczego nie rozwiązuje, a jedynie pozostawia czytelnika z kolejnymi pytaniami i pragnieniem jak najszybszego sięgnięcia po kontynuację.

Obawiałam się, że kolejna część cyklu „Dary Anioła” będzie naciąganą historią, pisaną na siłę, która nie dorówna poprzednim częściom. Na całe szczęście okazało się wręcz odwrotnie. „Miasto Upadłych Aniołów” niczym nie ustępuje poprzednim tomom. Jest doskonałą kontynuacją, po którą z całą pewnością warto sięgnąć. Jestem wdzięczna autorce, że dała mi możliwość ponownego przeniesienia się do świata Nocnych Łowców, by wraz z nimi toczyć kolejną walkę o przyszłość ludzkości. Nie mogę doczekać się chwili, kiedy dane mi będzie zaczytać się w piątej części. Polecam.

Moja ocena: 6/6

MAG

0Shares
Powrót do góry