"Kto się śmieje ostatni" – Trish Wylie [recenzja, 256]



Tytuł oryginalny: Her Man in Manhattan
Tłumaczenie: Małgorzata Zipper
Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2013
Seria: KISS, tom 2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-238-9770-5

Wyobraźcie sobie, że każdy Wasz kolejny dzień jest dokładnie zaplanowany. Wyznaczono Wam nawet godzinę, o której macie wstać z łóżka i zjeść śniadanie. Praktycznie nie macie kontroli nad własnym życiem. Należy postępować zgodnie z ustalonym harmonogramem, brać udział w wystąpieniach publicznych i świecić przykładem. Nie macie chwili na odpoczynek, na spontaniczne sytuacje, realizację własnych marzeń. Jak byście się czuli? Czy mielibyście ochotę uciec od takiego życia?
Miranda Kravitz jest córką burmistrza Nowego Jorku i to, co opisałam powyżej, stanowi dla niej codzienność. Będąc dzieckiem polityka musi uważać na każdym kroku na to, co robi, jak wygląda, co mówi. Nie wolno jej dopuścić do żadnego skandalu, żeby nie skompromitować ojca – zwłaszcza teraz, kiedy trwają przygotowania do wyborów na kolejną kadencję. Z tego też powodu gdziekolwiek wybiera się Miranda towarzyszy jej przydzielony ochroniarz.
Dziewczynie udało się raz zerwać ze smyczy. Bawiła się w najlepsze w jednym z nocnych klubów. Nagle pojawiła się policja, która zrobiła nalot na to miejsce w poszukiwaniu handlarzy narkotyków. Przed kompromitacją ratuje ją nieznajomy. Jest przystojny, tajemniczy, od razu pociąga Mirandę. A kiedy ją całuje, zupełnie traci dla niego głowę.
Myśli o nim przez cały weekend, a kiedy w poniedziałek zostaje wezwana do gabinetu ojca, czeka ją prawdziwa niespodzianka. Okazuje się, iż ów tajemniczy przystojniak z klubu będzie odtąd jej nowym ochroniarzem. Miranda stawia sobie za cel uprzykrzyć życie temu człowiekowi, zaleźć mu za skórę i pokazać, że nie tak łatwo chronić córkę burmistrza. Co z tego wyniknie? Czy nowy ochroniarz zrezygnuje z pracy jak wielu przed nim?

Złota klatka. Z tym kojarzy mi się życie Mirandy Kravitz. Ma piękny dom, ubrania od najsłynniejszych projektantów, drogie kosmetyki, ale tak naprawdę nie ma własnego życia. Każdy dzień ściśle zaplanowany, każdy krok zgodny z góry ustalonym harmonogramem. Ja bym tak nie mogła. I Miranda wyraźnie też ma już dość. Obiecuje sobie, że wytrwa do wyborów, a potem wyrwie się z tego życia. Tylko czy jest to możliwe? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kolejnym krokiem jej ojca będzie start w wyborach na gubernatora. Znów będzie mu potrzebna rodzina u boku, aby lepiej wyglądał w oczach potencjalnych wyborców. A to oznacza jedno – Miranda się nigdzie nie ruszy. Czy można być szczęśliwą w takiej rodzinie? W domu, w którym wiecznie czuje się osamotniona, mimo że w około kręci się mnóstwo ludzi? Od rodziców nie zaznała najważniejszego – okazywania uczuć. Nauczyła się doskonale ukrywać emocje pod przybieranymi maskami. Naturalną skłonnością Mirandy była potrzeba dotykania i bycia dotykaną. Stale musiała ją kontrolować, tłumić w sobie, żyć tak, jak tego oczekują po niej inni. Wychowała się w środowisku, w którym każdy kontakt fizyczny był źle widziany. Rodzice pracujący od świtu do nocy nigdy nie mieli czasu dla własnych dzieci, bo Miranda ma jeszcze brata, który wyjechał z rodzinnego domu na drugi koniec kraju, aby studiować. Kiedy próbowała poważnie porozmawiać z własną matką, ta traktowała ją jak małą, niegrzeczną dziewczynkę, nie słuchała argumentów córki. Ma rodziców, którzy wcale jej nie znają i wygląda na to, że nie zamierzają tego uczynić.

Tyler Brannigan, nowy ochroniarz córki burmistrza, to w rzeczywistości policjant odsunięty od pewnej ważnej kryminalnej sprawy. Mógł wylądować za biurkiem, ale został oddelegowany do ochrony Mirandy. Jest pierwszą osobą, która nie traktuje panny Kravitz jak królewny, której każde życzenie należy bezsprzecznie wykonać. Zamierza pokazać jej, że nie jest typem człowieka, którego można zmanipulować. Tym razem ma u boku prawdziwego profesjonalistę, dla którego praca jest najważniejsza. Wywodzi się bowiem z rodziny, w której od wielu pokoleń mężczyźni pełnią służbę w policji. Dla Tylera odznaka jest czymś więcej niż tylko symbolem tej tradycji. Wstąpił do służby, aby zmienić świat na lepsze. Jednak i on ma pewną tajemnicę, coś, co wydarzyło się w jego przyszłości i do dziś nie daje mu spokoju. Cały czas czuje się odpowiedzialny za to, co wówczas się wydarzyło. Żyje ciągle w poczuciu winy, dlatego tak bardzo zależy mu na tym, aby obecne zajęcie wykonywać najlepiej, jak potrafi. Aby znów nie doszło do nieszczęścia.

Spotkanie tych dwojga sprawi, że przejdą swoistą metamorfozę. Każde z nich spojrzy z innej perspektywy na swoje życie, przewartościowuje życiowe priorytety. Nie będzie to jednak proste. Oboje są uparci i nie lubią być kontrolowani.

Podczas lektury „Kto się śmieje ostatni” przypomniał mi się film w reżyserii Foresta Whitakera z 2004 roku pt „Córka prezydenta”. Opowiadał on o dziewczynie tak samo pozbawionej własnego życia i kontrolowanej jak nasza Miranda. W życiu bohaterki filmu (Samanthy) pojawia się tajemniczy chłopak, który później okazuje się być wynajętym przez jej ojca ochroniarzem. Tak samo jak Miranda, mimo różnic klasowych, Samantha stopniowo zakochuje się w swoim towarzyszu. Obie historie opowiadają historię młodych kobiet, które odczuwają potrzebę wyrwania się na wolność i zasmakowania w prawdziwej miłości.

„Kto śmieje się ostatni” to idealna lektura na lato. Lekka, niezobowiązująca, zabawna. Uprzyjemni czas niejednej czytelniczce. Czyta się ją błyskawicznie, mi wystarczył na to zaledwie jeden dzień. Jest to typowo kobieca literatura – pogodna i zabawna. I co najważniejsze opowiada o rodzącym się uczuciu. Pozwala nam krok po kroku śledzić kolejne fazy miłości od zwykłego zauroczenia i pożądania do prawdziwie głębokiego uczucia. Jeśli zatem macie ochotę na tego typu historię, sięgnijcie po książkę pani Trish Wylie.

Moja ocena: 4/6

Kto się śmieje ostatni - CYFROTEKA.PL

Za książkę dziękuję

23 Replies to “"Kto się śmieje ostatni" – Trish Wylie [recenzja, 256]”

  1. Zaciekawiłaś mnie! Zazwyczaj nie sięgam po obyczajówki czy romanse jednak myślę, że dla tej książeczki chętnie zrobiłabym wyjątek. Będę mieć oko na ten tytuł, myślę, że chciałabym zaznajomić się z tą pozycją we wakacje. Mam ochotę przeczytać coś lekkiego, miłego i przyjemnego. Poza tym jestem ciekawa tego rodzącego się uczucia oraz jego skutków. 🙂
    Pozdrawiam,
    Sherry

    1. W poprzednim komentarzu, który zostawiłaś na moim blogu, prosiłam, abyś nie zostawiała adresu do swojego bloga. Będę chciała, to wejdę poprzez Twoją nazwę. Inni czytelnicy to samo. Zatem proszę bez autoreklam własnych stron.

  2. Chyba całkowicie nie dla mnie. Do tego okładka strasznie mnie odrzuca, wiem- nie oceniaj książki po okładce. Ale cóż, ta jest naprawdę okropna. Mimo to, lekkie historie to coś co w letnie popołudnia świetnie się sprawdza 🙂

  3. może to być przyjemna lektura, jeszcze jej nie czytałam…a film był przyjemny i zabawny, więc możliwe ze zajrzę do niej wcześniej;) pozdrawiam i zapraszam do siebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *