Książki po angielsku – „Pollyanna” i „Doktor Dolittle i jego zwierzęta”

Dziś będzie dość nietypowa recenzja – w sensie nie skupię się na fabule omawianych książek – czyli „Pollyanny” E.H. Porter oraz „Doktora Dolittle i jego zwierząt” H.J. Loftinga, a na samym pomyśle ich wydania – bo ten moim zdaniem wart jest waszej uwagi.

Po co uczymy się języków obcych? Przede wszystkim po to, by móc porozumiewać się z mieszkańcami innych państw. Ale nie tylko. Wiele osób chciałoby np przeczytać jakąś książkę, która ukazała się za granicą, lecz nigdy nie doczekała się polskiego przekładu. Cóż w takim wypadku począć? Sięgnąć po oryginał. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Często bywa bowiem tak, iż próbując samodzielnego czytania książek w obcym języku zniechęcamy się do lektury przez konieczność sięgania po słownik i poszukiwania słów bądź zwrotów, których nie rozumiemy.  Coś takiego męczy i odbiera nam całą przyjemność płynącą z obcowaniem z daną książką.

Ale od teraz jest na to sposób! A przynajmniej dla tych, którzy uczą się języka angielskiego 😉

Wydawnictwo [ze słownikiem] wychodzi bowiem na przeciw potrzebom czytelników, którzy chcieliby czytać książki w tym języku, oddając w ich ręce książki przygotowane w taki sposób, by czytanie ich było łatwe i naprawdę przyjemne.

W moje ręce trafiły dwa tytuły – „Pollyanna” oraz „Doktor Dolittle i jego zwierzęta”. Pierwsza z nich opowiada o dziewczynce, która po śmierci ojca trafia do domu surowej i despotycznej ciotki Polly, która niezbyt cieszy się z jej obecności pod swoim dachem. Książka ta ukazuje perypetie głównej bohaterki i udowadnia, iż dzięki pogodzie ducha oraz radości życia w każdej sytuacji można doszukiwać się radosnych stron. Z kolei druga książka opowiada o tytułowym doktorze Dolittle, który pewnego dnia uczy się języka zwierząt i zostaje weterynarzem. Obie pozycje należą do kanonu literatury dziecięcej oraz odpowiednie są dla osób na poziomie podstawowym – jeśli chodzi o znajomość języka angielskiego.

pollyanna-doktor-dolittle-i-jego-zwierzeta-ze-slownikiem-2 pollyanna-doktor-dolittle-i-jego-zwierzeta-ze-slownikiem-3

W jaki jednak sposób zostały przygotowane?

Poza oryginalnym tekstem powieści wewnątrz książki znajdziecie aż trzy słowniki! Pierwszy z nich znajduje się zaraz na początku książki i zawiera najczęściej występujące i najprostsze słowa w danej publikacji. Wydawnictwo zapewnia, iż znajomość słownictwa z tego słownika pozwoli czytelnikowi na zrozumienie 70-80% treści książki.

pollyanna-doktor-dolittle-i-jego-zwierzeta-ze-slownikiem-4

Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest druga forma słownika, tzn zamieszczenie na marginesach każdej strony wszystkich nowych słów, które nie znalazły się w tym pierwszym, wspomnianym przeze mnie powyżej słowniku. Fajne jest to, iż słowa te zostały dodatkowo pogrubione, dzięki czemu jeszcze łatwiej można odnaleźć ich tłumaczenie.

pollyanna-doktor-dolittle-i-jego-zwierzeta-ze-slownikiem-6

Na końcu książki znalazł się z kolei kompletny słownik wszystkich słów i form występujących w danej publikacji pozwalający na odnalezienie nieznanego nam słowa – jeśli umknęło nam jego znaczenie.

pollyanna-doktor-dolittle-i-jego-zwierzeta-ze-slownikiem-5

Wszystko ładnie i pięknie, ale czy te pozycje mają jakiekolwiek minusy? Czy zauważyłam cokolwiek, co stanowić może problem? Szczerze?

Nie, raczej nie. Choć co nieco bym zmieniła i mam nadzieję, że Wydawca posłucha małej rady 🙂

Pierwsza sprawa to okładka. No nie podoba mi się 🙁 Przypominają mi oprawy powieści sprzed korekty, które czasem dostaję do recenzji – takie gołe, surowe, niekompletne. O wiele ładniej prezentowałyby się te publikacje, gdyby posiadały odpowiednią do tytułu oprawę. Z pewnością szybciej zwróciłyby uwagę czytelników, a i o wiele lepiej prezentowały na półkach.

Druga sprawa to brak wyraźnej informacji wskazującej na to, na jakim poziomie zaawansowania można sięgnąć po daną pozycję. Obejrzałam książki ze wszystkich stron i nie ma, ani słowa. Na stronie wydawnictwa również nie znalazłam jakiegoś konkretnego podziału wydanych dotąd przez nich książek. Ba! Nawet klikając w dany tytuł nie znajdziemy informacji, na jakim poziomie znajomości angielskiego trzeba być, by cieszyć się lekturą danej książki Jedyne, na co się tam natknęłam, to na głównej stronie przykłady 3 tytułów dla poziomu podstawowego i zaawansowanego – a pozycji w swojej ofercie mają na dzień dzisiejszy 16. Przydałaby się jakaś zakładka, w której czytelnicy mogliby z łatwością odnaleźć tytuły odpowiednie dla ich poziomu zaawansowania.

I to w sumie tyle 🙂 Książki oczywiście jak najbardziej polecam i mam nadzieję, że odwiedzicie stronę wydawnictwa, by zaznajomić się z jego ofertą 🙂

ze-slownikiem

3 komentarze

  • Olga 3 grudnia 2016 at 13:36

    Rzeczywiście te okładki wyglądają tragicznie. Ale jednak najważniejsze jest to, co kryje się w środku, prawda? 🙂 Fajny to pomysł, naprawdę. Początkowo odrzucała mnie ta „brykowa” forma, tabelki i słówka, ale teraz zaczynam się zastanawiać czy się nie skusić. A odnośnie stopnia zaawansowania – trzeba chyba na wyczucie to wybierać. Książki dla dzieci i młodzieży raczej podstawa, reszta zaawansowana. Ale masz rację, że przydałby się dokładniejszy podział.

    Reply
  • monweg 3 grudnia 2016 at 22:07

    Szkoda, że nie znam angielskiego, ale podobno na naukę nigdy nie jest za późno. Starsza pani też może zacząć się uczyć.
    Okładki do niczego, ale najważniejsza jest zawartość. Czasami piękna okładka skrywa brzydką treść.
    Zapraszam na post z bransoletkami 🙂

    Reply
  • Nauka włoskiego za darmo 5 grudnia 2016 at 12:56

    Ooo przypomina mi to jedną z gazet, która swojego czasu była w Polsce. Ogólnie fajny pomysł, ale myślę, że i bez tego sobie poradzę 😛

    W sumie to fajnie, jakby były na blogu jakiś książek w 100% po angielsku :))) Dzięki za recenzję!

    Reply

Leave a Comment