“Koszmarny Karolek. Dzikie urodziny” – Francesca Simon (recenzja 541)

Od dawna zastanawiał mnie fenomen serii “Koszmarny Karolek”, traktującej o przygodach najniegrzeczniejszego chłopca na świecie, którego do życia powołała amerykańska pisarka Francesca Simon. Co takiego w sobie ma, że przetłumaczono ją na ponad 20 różnych języków, sprzedano w ilości 20 mln egzemplarzy, a nawet nakręcono na jej podstawie serial oraz pełnometrażowy film? W tym roku mija dokładnie 20 lat odkąd pierwsza książeczka o przygodach Karolka trafiła do rąk dzieci. Z tej okazji na naszym rynku pojawiły się nowe, odświeżone, urodzinowe wydania wszystkich dotąd wydanych części serii. Postanowiłam w końcu przekonać się, dlaczego opowieści o tak niegrzecznym dziecku są tak bardzo popularne.

Wybór padł na książkę zatytułowaną “Koszmarny Karolek. Dzikie urodziny”. Zdecydowałam się na nią, gdyż zawiera kolorowe ilustracje, podczas gdy większość książek z tej serii opatrzona została czarno-białymi grafikami. Uznałam, że barwne obrazki bardziej przypadną do gustu mojemu dziecku. W środku książki znalazłam dwie historie: “Koszmarny Karolek ma urodziny” oraz  “Koszmarny Karolek w samochodzie”.

Pierwsza z nich opowiada o zbliżającym się wielkim dniu w życiu chłopca – jego urodzinach. Podczas gdy Karolek nie może doczekać się swojego święta i zaczyna planować listę gości oraz prezentów, które chciałby otrzymać, rodzice strasznie się denerwują. Wiedzą, do czego zdolny jest ich syn i dlatego boją się, jak wyglądać będą jego tegoroczne urodziny. Decydują się wyprawić mu je poza domem, dla świętego spokoju, żeby potem nie było konieczności sprzątania bałaganu, który z pewnością by narobił oraz opłakiwania zniszczeń, do których by doszło. Tymczasem w dniu urodzin Karolka pojawiają się pewne komplikacje i nic nie idzie zgodnie z planem…

Druga historia dotyczy wyjazdu rodzinnego na chrzciny Wymiotującej Wery, córeczki Piskliwej Paulisi i Pryszczatego Poldzia (wiedzieć musicie, że Karolek każdemu nadaje odpowiednie wg niego przezwiska…). Karolek nie ma najmniejszej ochoty jechać. Wolałby iść na urodziny kolegi i świetnie się bawić, zwłaszcza że odbędą się one w Aero-Rodeo. Niestety ani mama, ani tata nie chcą o tym słyszeć i nakazują mu wsiąść czym prędzej do samochodu, bo nie chcą się spóźnić. W drodze na chrzciny chłopcu przychodzi do głowy pewien plan. Doskonale pamięta, że kiedy poprzednim razem bardzo zdenerwował rodziców podczas podróży, mama w końcu nie wytrzymała i kazała zawrócić do domu. Karolek postanawia wywołać taką awanturę, jakiej dotąd nie było. Czy jego plan się powiedzie? Czy też mimo wszystko weźmie udział w chrzcinach?

Koszmarny Karolek jest naprawdę koszmarny. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym sama miała takie dziecko. Wcale się nie dziwię, że jego rodzice są stale poddenerwowani. Też bym pewnie taka była. Zastanawiałabym się ciągle, co też on znów wymyśli i za co trzeba będzie w jego imieniu przepraszać. Jest niegrzeczny – choć to za mało powiedziane. Opryskliwy, złośliwy, wulgarny, samolubny, zachłanny, agresywny, oporny, leniwy, łobuzerski, przebiegły, nikogo nie szanujący… Długo by wymieniać. Jednak jaki by nie był wredny, przyznać mu trzeba, iż jest przy tym bystrym i bardzo pomysłowym chłopcem. Jego wyobraźnia nie ma granic, przez co ciężko przewidzieć, co za chwilę zrobi i do czego jest jeszcze zdolny. Już nie dziwi mnie, że mali czytelnicy polubili tego bohatera, a raczej antybohatera, gdyż utożsamia on w sobie wszystko to, czego prawdziwi bohaterowie się wystrzegają. Jest tym, kim dzieci chciałyby być, ale im nie wolno. Robi to, co chce i wtedy, kiedy chce. Za nic ma zasady rządzące światem oraz nakazy i zakazy swoich rodziców. Nikogo nie słucha i sam jest swoim panem. Czyż to nie przyjemna wizja dla dzieci? Być zawsze sobą? Iść własną drogą niekierowanym przez nic i przez nikogo? Chyba właśnie w tym tkwi cały fenomen tej serii. Bo jeśli nie w tym, to ja już nie wiem w czym.

Moja ocena: 4/6

Tytuł oryginalny: Horrid Henry’s Brithday, Horrid Henry’s Car Journey
Tłumaczenie: Maria Makuch
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Rok wydania: 2014
Seria: Koszmarny Karolek
Oprawa: miękka
Ilustracje: Tony Ross
Liczba stron: 160
ISBN: 978-83-240-2942-6
Grupa wiekowa: 7+

Znak

0Shares

13 Replies to ““Koszmarny Karolek. Dzikie urodziny” – Francesca Simon (recenzja 541)”

    1. No właśnie o to chodzi. Mnie też zewsząd atakowały recenzje. Od lat. Nie dawałam się namówić na lekturę. Nie ciągnęło mnie. Ale teraz postanowiłam to zmienić i sięgnąć chociaż po jedną książkę 🙂

  1. Też nie wiem, w czym tkwi fenomen tej serii. Najbardziej popularna była w dzieciństwie mojej kuzynki i ona ją naprawdę uwielbiała. Nigdy nie mogłam zrozumieć czemu. Szczególnie, że ja lubiłam w dzieciństwie zupełnie inny typ książek ;).

  2. Moja miłość do Karolka trwa już 12 lat i chyba nigdy nie ustanie. Znam już większość tych historii, ale z chęcią przeczytam je na nowo w nowym wydaniu. Tę pierwszą opowieść chyba kojarzę, drugą na pewno czytałam. Karolek górą , właśnie za tę naturalność i koszmarne pomysły 🙂

  3. Sylwia, pisałam właśnie u Kiti, że to najpopularniejsza seria w szkole. Nie ma dnia by ktoś nie wypożyczył tomiku.
    Nawet jeśli Karolek jest wredny i nieznośny to i tak będę go wielbi za to, że tak podnosi poziom czytelnictwa w mojej szkole 🙂

    P.S. Goni go inna seria, o zupełnie innej tematyce – “Biuro detektywistyczne Lassego i Mai”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *