„Karambol” – Håkan Nesser (recenzja 484)

Pewnej deszczowej nocy młody, zaledwie szesnastoletni chłopak dość niechętnie opuszcza mieszkanie swojej dziewczyny. Miał nadzieję, że pozwoli zostać mu na noc, jednak tak się nie stało. Pośpiesznie rusza w kierunku przystanku autobusowego, ale nie zdąża na ostatni kurs. Zmuszony jest wracać do domu na piechotę. Pogoda niestety nie sprzyja nocnym wędrówkom. Z nieba leje się deszcz i zacina wiatr. Chłopak nigdy nie dociera do domu… Rano znalezione zostają jego zwłoki w rowie przy drodze. Wszystko wskazuje na to, że został potrącony przez samochód i najprawdopodobniej zginął na miejscu. Policja rozpoczyna poszukiwania sprawcy, jednak są one bezowocne. Nikt nic nie widział, a na miejscu wypadku nie znaleziono żadnych śladów mogących doprowadzić policję do osoby odpowiedzialnej za śmierć nastolatka. Tymczasem sprawca widząc, że najwidoczniej nic mu nie grozi, stara się powrócić do normalnego życia. I prawie mu się to udaje. Prawie… Wszystko zmienia się w dniu, w którym wśród poczty znajduje tajemniczy list w bladoniebieskiej kopercie. Ktoś jednak widział zajście na drodze, wie, że to on zabił chłopaka, a teraz zaczyna mu grozić, że jeśli nie spełni jego warunków, pójdzie ze wszystkim na policję. Zdesperowany mężczyzna gotowy jest na wszystko, byle tylko uniknąć karcącej ręki sprawiedliwości. Nie wie jeszcze, że od teraz jego życie przypominać będzie prawdziwe piekło…

„Za całą tą gównianą sprawą stoi zwykły wypadek (…) Zwykły cholerny wypadek, tylko tyle, a potem efekt domina…” *

„Karambol” to siódma z serii dziesięciu powieści kryminalnych o komisarzu Van Veeterenie. Wyszła spod pióra Håkana Nessera, jednego z najpopularniejszych szwedzkich autorów  kryminałów. Seria ta zdobyła rzesze fanów na całym świecie. Książki ukazały się w ponad 25 krajach i sprzedały się w nakładzie przekraczającym 10 mln egzemplarzy. Powoli równie popularna staje się jego druga seria powieści kryminalnych, w których główne skrzypce gra inspektor Barbarotti.

Ale wróćmy do „Karambolu”. Jak już wspomniałam jest to siódma część serii o śledztwach komisarza Van Veeterena. Nie czytałam poprzednich tomów i trochę obawiałam się, że być może nie wszystko będzie dla mnie jasne podczas lektury tej części. Na całe szczęście okazało się, że znajomość poprzednich historii w niczym tu nie przeszkadza. Na dobrą sprawę można ją czytać jako odrębne dzieło, zwłaszcza że w tym tomie komisarz Van Veeteren występuje jakoby w tle całej historii. Odszedł bowiem z policji z zamiarem przepracowania brakujących mu lat do emerytury jako współwłaściciel i sprzedawca w antykwariacie Kranztzego. Jego następcą został Reinhart, który stanął teraz przed nie lada wyzwaniem. Oto bowiem jakiś czas po wypadku, w którym zginął potrącony nastolatek, w pobliżu pewnej jadłodajni w krzakach znaleziono zwłoki mężczyzny. Wszystko wskazuje na morderstwo. Ku przerażeniu zespołu Reinharta zabitym okazuje się syn Van Veeterena. Nic więc dziwnego, że wyjaśnienie tej sprawy staje się kwestią honoru dla Reinharta i jego ludzi. Bowiem mimo tego, że poprzedni komisarz odszedł już ze służby, przez cały czas cieszy się niesłabnącym szacunkiem wśród policji i widać to dosłownie na każdym kroku. Dlatego nikogo nie powinno dziwić to, że znalezienie mordercy młodego Veeterena staje się dla nich priorytetem. Kto go zabił? I najważniejsze – dlaczego?

„Karambol” to świetnie skrojony kryminał. Spodoba się wszystkim fanom gatunku. Doskonale napisany i trzymający w napięciu od samego początku aż do końca. Jeśli nadarzy się Wam okazja przeczytania tej powieści, weźcie ją do ręki bez chwili zastanowienia! Daję głowę, że się nie zawiedziecie. Tymczasem sama nazwisko „Nesser” wpisuję na listę moich ulubionych autorów powieści kryminalnych. Z przyjemnością sięgnę po inne jego dzieła. Ba! Po tym, co zaserwował mi w „Karambolu”, biorę je dosłownie w ciemno.

Moja ocena: 5/6

* „Karambol”, wyd. Czarna Owca, 2014, s. 298/9

Karambol [Håkan Nesser] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Czarna Owca

Tytuł oryginalny: Carambole
Tłumaczenie: Małgorzata Kłos
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2014, wyd. II
Seria: Śledztwa komisarza Van Veeterena, tom 7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7554-861-7

16 komentarzy

  • Alicja Czerwiec 5, 2014 at 08:30

    Zapowiada się ciekawie, oczywiście mam chęć przeczytać 🙂

    Reply
  • AnnieK Czerwiec 5, 2014 at 11:48

    Od pewnego czasu ciekawią mnie pozycje Wydawnictwa Czarna Owca, bo wydaje mi się, że mają ciekawe kryminały, więc z chęcią przeczytałabym jakąś książkę Nessera.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 5, 2014 at 22:30

      Miałam przyjemność czytać kilka książek od nich i coraz bardziej upewniam się w tym, że Czarna Owca stanie się jednym z moich ulubionych Wydawców 😀

      Reply
  • Alys Czerwiec 5, 2014 at 14:34

    Coś czuję, że by mi się spodobała 🙂

    Reply
  • barwinka Czerwiec 5, 2014 at 15:55

    Kryminały czytam rzadko, ale ten wydaje się na tyle ciekawy, że być może po niego sięgnę.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 5, 2014 at 22:28

      Kurde, a ja bym mogła w kółko i na okrągło 😀 Nie nudzą mi się 🙂

      Reply
  • Anastazja Czerwiec 5, 2014 at 19:10

    Skusiłabym się.

    Reply
  • Gąska Czerwiec 5, 2014 at 22:17

    hmm..mieszane uczucia, ale czemu nie..?

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 5, 2014 at 22:28

      Mieszane? Ja tam nie mam wątpliwości 🙂 Historia warta uwagi 😀

      Reply
  • Kiti Czerwiec 6, 2014 at 10:02

    Brzmi ciekawie, uwielbiam wszystkie kryminały. Jeszcze pomyślę, czy będę czytała od początku serii, czy nie zważając na tomy.

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 7, 2014 at 22:20

      Nie da się uwielbiać wszystkich kryminałów, bo bywają totalnie beznadziejne 😛
      A co do czytania – jak tam chcesz. W razie czego można jako oddzielną historię przeczytać 🙂

      Reply
  • Irena Bujak (Bujaczek) Czerwiec 6, 2014 at 13:01

    Zapamiętam, Nessera miałam w planach od dawna, a Twoja recenzja przekonuje mnie by po niego w końcu sięgnąć 😉

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Czerwiec 7, 2014 at 22:19

      A mi aż wstyd się przyznać, że dotąd nie zwracałam w ogóle uwagi na to nazwisko… Gdzieś tam mi zawsze migało podczas przeglądania kryminałów, ale jakoś omijałam bokiem. Teraz już wiem, że to był cholerny błąd. Trzeba nadrobić tę znajomość 🙂

      Reply

Leave a Comment