HIM – Tears On Tape [recenzja, 34]

HIM to fińska formacja rockowa, której wokalistą jest Ville Valo. Uważani są za stwórców gatunku muzycznego zwanego love metal. Nazwa ta wzięła się od tekstów ich piosenek. Mocniejsze brzmienia i utwory o miłości, często nieszczęśliwej, to elementy stałe w ich twórczości. Już będąc nastolatką zasłuchiwałam się w ich kawałkach. Uwielbiałam album Razorblade Romance. Często sięgałam też po Greatest Lovesongs. Stare dobre dzieje. Jednakże sentyment do zespołu pozostał mi do dnia dzisiejszego. Nadal lubię puścić sobie od czasu do czasu któryś z ich utworów. I mimo, że znam je już praktycznie na pamięć, to nadal umilają mi czas.

Tears On Tape to ósmy album w karierze zespołu (promowany utworem o tym samym tytule). Ostatni Screamworks wydany został trzy lata temu. Fani od tamtego czasu zastanawiali się, kiedy i czy w ogóle dostępny będzie kolejny krążek z muzyką ich idoli. Rok 2013 nagrodził ich cierpliwość. Na rynku pojawił się nowy album zawierający trzynaście utworów.

I cóż mogę rzec. Płytę przesłuchałam uważnie kilka razy. Chciałam dokładniej zapoznać się z nowymi kawałkami, zanim wydam swoją opinię o całym albumie. Wśród trzynastu nagranych utworów, cztery stanowią krótkie formy, z których jedna otwiera album, a druga go kończy. Tak więc na dobrą sprawę mamy zaledwie dziewięć kawałków na krążku do posłuchania. Tamte krótsze wstawki są w moim odczuciu chyba jakąś pomyłką. Nie mam pojęcia, dlaczego zespół zdecydował się zamieścić je na swoim najnowszym krążku. Absolutnie niczego nie wnoszą, a jedynie przeszkadzają – zwłaszcza, że przy jednym z nich (nr 11 Lucifer’s Chorale) idzie nabawić się porządnego bólu głowy… Jeśli zaś chodzi o resztę utworów, to wcale nie jest tak kolorowo, jak początkowo zakładałam. Na dobrą sprawę podobało mi się 5 kawałków? Nie więcej. Najbardziej przypadła mi do gustu promująca album piosenka Tears On Tape. Na uwagę zasługują również takie utwory jak All Lips Go Blue, Love Without Tears, Drawn & Quartered czy W.L.S.T.D. Reszta jest mocno przeciętna, albo w ogóle nie godna uwagi.

Najnowszy album HIM jako całość wypada po prostu blado. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Przyzwyczajona byłam do mocniejszych brzmień, ballad, nostalgicznych kawałków. Co prawda co niektóre utwory zawierały poszukiwane przeze mnie elementy, jednakże spoglądając na całość, nie wygląda to już tak dobrze. Zespół gra bardzo nierówno. Do tego słuchając niektórych utworów miałam wrażenie deja vu. Doszukiwałam się w nich wspólnych brzmień do utworów wydanych na poprzednich ich płytach. Czyżby zespołowi nie chciało się bardziej postarać i oddać w ręce swoich fanów czegoś naprawdę nowego? Czy trzy lata to doprawdy tak mało czasu na stworzenie czegoś świeżego? Nie podjęli żadnego ryzyka, co zaowocowało bardzo przeciętnym krążkiem. Fani zespołu zapewne i tak po niego sięgną, chociażby z sentymentu i wieloletniego przywiązania. Jestem jednak ciekawa, ilu z nich poczuje się rozczarowanych, wręcz oszukanych po odsłuchaniu tego albumu…

Moja ocena: 3/6
Tytuł: Tears On Tape
Wykonawca: HIM
Dystrybutor: Universal Music Polska
Premiera: 29.04.2013 (światowa); 30.04.2013
(polska)
Nośnik: cd
Liczba utworów: 13
Kupisz: Merlin
Za możliwość przesłuchania najnowszej płyty HIM
dziękuję
Jak widzicie, dziś pojawiła się recenzja muzyki, a nie książki – jak to było dotychczas. Postanowiłam spróbować czegoś innego. Tak na próbę. Nie oznacza to bynajmniej, że teraz na blogu będzie więcej tego typu recenzji. Jeśli już to co najwyżej raz na jakiś czas. Może też pojawi się jakaś recenzja filmu? Zobaczymy 🙂 Wszak nie samymi książkami człowiek żyje, a ukulturalniać się można na różne sposoby 🙂
A Wy? Co o tym sądzicie? Wolicie, aby blog był jedynie o książkach, czy też czasem mielibyście ochotę na coś innego? 🙂 Tylko szczerze 🙂

 

16 komentarzy

  • Anne18 26 maja 2013 at 10:59

    Sama piszę recenzje płyt tyle , że na innym blogu. Jestem na tak . Czekam na kolejne wpisy i zapraszam do siebie na stosik .

    Reply
  • Recenzje Kiti 26 maja 2013 at 11:19

    Moim zdaniem muzyka i filmy też są fajne:)

    Reply
  • Ewa Książkówka 26 maja 2013 at 11:58

    Bardzo fajny pomysł z recenzjami płyt. 🙂 HIM lubiłam, ale kiedyś…Teraz to już nie to samo…

    Reply
  • Paweł 26 maja 2013 at 12:38

    Świetna recenzja, liczę na więcej – może tak 30 Second to Mars? Wydaje mi się, że jest to świetny pomysł. Tak na marginesie, ty współpracujesz z merlinem i dlatego dostałaś od nich płytę? Czy na jakiej to zasadzie? 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu „Wielki Gatsby” 🙂

    Reply
    • Miłośniczka Książek 26 maja 2013 at 12:46

      Tak, współpracuję z Merlinem. Jako ich recenzentka mam dostęp do udostępnionej specjalnej strony z pozycjami do recenzji. Jest ona podzielona na trzy działy: Książki, Muzyka, Filmy. Mogę więc wybrać to, na co mam ochotę. Tzn o ile nadal jest dostępne 🙂

      Reply
  • Gia Stembeck 26 maja 2013 at 12:49

    Oooch, ktoś wspomniał o HIM, to muszę się wypowiedzieć :D. Moim zdaniem po albumie „Dark Light” zespół nie gra już tak dobrze. Aale. Uważam, że chociaż „Tears on tape” jest lekkim pójściem na łatwiznę (Ville w każdym wywiadzie powtarza, że postanowili nie tworzyć niczego nowego na siłę, tylko spokojnie stworzyć muzykę inspirowaną ich ulubionymi kapelami), to mimo wszystko jest powrotem do tego co kiedyś, sprzed „Dark Light”. Dla mnie „Venus Doom” jest nie do słuchania i cieszę się, że nie poszli w tym kierunku. „Tears on Tape” brzmi tak jak ich dawniejsze utwory, ale jest czymś nowym, czyli poniekąd ideał. Choć, oczywiście, album mógłby być o wiele lepszy i też nie jestem nim całkowicie zachwycona. Brakuje mi na nim cudownych melodii, które się łączą z nieco ostrzejszymi gitarami. Momentami słyszę jeden wielki zgrzyt. Jest za głośno i za mało muzycznie. Ale cóż. Mimo wszystko mi się podoba :). A te przerywniki ani trochę mi nie przeszkadzają, „Kiss the Void” jest jednym z moich ulubionych utworów z tego albumu. Chyba najbardziej melodyjny i z atmosferą :). Pozdrawiam.

    Reply
  • awiola 26 maja 2013 at 13:59

    Dobra recenzja i świetny pomysł z płytami 🙂

    Reply
  • Pręgusek 26 maja 2013 at 14:42

    Nie znałam wcześniej tego zespołu, a teraz tak słucham, słucham i … nie jest taki zły, chociaż i nie najlepszy jak dla mnie. 🙂

    Reply
  • Perry 26 maja 2013 at 15:07

    Całej płyty nie przesłuchałam, ale te nieliczne piosenki, które już słyszałam niestety nie wpadły mi w ucho. Chyba muszę najpierw zacząć od pierwszych płyt tego zespołu, bo jestem nim całkiem zaciekawiona.

    Reply
  • ederlezi 26 maja 2013 at 17:19

    Też mam ten album, nawet zaczęłam słuchać, ale wyłączyłam, bo jakos tak nie mogłam się wczuć… Muszę w najbliższych dniach zrobić kolejne podejście do niego, choć wiadomo i tak, że nie ma to jak stary dawny HIM 😉

    Reply
    • mimi 30 stycznia 2014 at 21:12

      nie zgadzam się z Tobą że stary HIM był Najlepszy bo ja słucham HIM już 11 lat mam Ich prawie wszystkie płyty Cd DVD 2 nieautoryzowane LoveMetalArchives vol.1 podkładkę pod myszkę edycję limitowaną Tears On Tape książkę HIM His Infernal Majesty Reinhardt Haydn i z Każdą Nową Płytą HIM udowadniają że Ich Muzyka jest Niepowtarzalna Cudowna i Jedyna w swoim rodzaju

      Reply
      • Miłośniczka Książek 30 stycznia 2014 at 21:15

        Każdy ma prawo do wyrażenia własnego zdania na temat powyższej płyty 🙂 Jednym się ona spodoba, innym wręcz przeciwnie. I nie musisz tu wypisywać wszystkiego, co posiadasz, a co ma związek z zespołem – bo to akurat nie ma związku do tego konkretnego albumu. Bo co np ma podkładka pod myszkę wspólnego z muzyką? 🙂 No ale mniejsza z tym. Dzięki za wyrażenie własnego zdania 🙂

        Reply
  • toska82 26 maja 2013 at 20:01

    Kiedyś słuchałam dużo i często! Teraz juz trochę wyrosłam i jakoś gusta mi sie zmieniły!

    Reply
  • Ruda 26 maja 2013 at 23:34

    HIM to świetna grupa. sama czasem lubię posłuchać ich kawałków 🙂 i masz rację Kochana! Trzeba się rozwijać, próbować czegoś nowego, wprowadzać powiew świeżości do bloga… 🙂 ja jeszcze muzyki u siebie nie recenzowałam, ale kto wie? 🙂 może kiedyś spróbuję 🙂 tym bardziej, że filmy już u mnie były 🙂

    Reply
  • alicjamagdalena 27 maja 2013 at 23:03

    Posty o muzyce jak najbardziej, jestem za!:) oj kiedyś HIM się słuchało, ale dziś już to nie to samo, faktycznie blado:)

    Reply
  • Suza 28 maja 2013 at 22:57

    Nie słyszałam wcześniej o tym zespole, jednak po wysłuchaniu tej piosenki chyba zdecyduję się z nim bliżej zapoznać. 😉
    Co do recenzowania czegoś poza książkami, zdecydowanie jestem za. Sama lubię od czasu do czasu wyrazić swoje zdanie np. na temat muzyki lub filmu. 🙂

    Reply

Leave a Comment