"Franklin i zaginiony kotek" – Paulette Bourgeois [recenzja, 176]

Wydawnictwo: Debit
Data wydania: 2012
Seria: Franklin i Przyjaciele
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Ilustracje: Brenda Clark Illustrator Inc.
Oprawa: miękka
Ilość stron: 24
ISBN: 978-83-7167-865-3

Mały żółwik imieniem Franklin bardzo lubi się bawić wraz ze swymi przyjaciółmi w detektywów. Przebierają się oni wówczas w specjalne stroje i stają się superbohaterami. Jedyny problem, jaki ich dotyka, to kwestia znalezienia kolejnego zadania do rozwiązania. Jednak tym razem mają szczęście. Młodsza siostra Franklina gubi gdzieś swoją kotkę Micię. Drużyna detektywów z żółwikiem na czele zamierza rozwiązać sprawę tajemniczego zaginięcia zwierzątka dziewczynki. W tym celu zbierają oni kolejne wskazówki, tropią ślady, aby krok po kroku wyjaśnić, co właściwie przydarzyło się małej Mici.

“Franklin i zaginiony kotek” jest jedną z książeczek wchodzących w skład nowej serii wypuszczonej na naszym rynku pt “Franklin i przyjaciele”. Powstały one w oparciu o nowe odcinki serialu telewizyjnego dla dzieci o przygodach małego żółwika. Książeczki te cechują się przyjemną oprawą graficzną, o czym możecie się sami przekonać spoglądając na dołączone przeze mnie zdjęcia z wybranych stron. Moja córeczka była zachwycona mogąc śledzić przygody Franklina na odpowiednio dobranych obrazkach obok czytanego w danym momencie tekstu. Książeczka napisana jest w prosty w odbiorze sposób, dzięki czemu książeczkę można czytać dzieciom już od trzeciego roku życia. Duża wyraźna czcionka ułatwi również lekturę pociechom, które próbują własnych sił w samodzielnym czytaniu swoich książeczek.

Warto również zwrócić uwagę, że to nie jest tylko kolejna bajeczka, jakich wiele. Niesie ze sobą pewne przesłanie. W wypadku książeczki “Franklin i zaginiony kotek” w jasny sposób daje dziecku do zrozumienia, że dzięki współpracy z przyjaciółmi są w stanie dokonać rzeczy, z którymi nie mogliby sobie poradzić w pojedynkę.

Jak już wspomniałam moja córka była zachwycona nową książeczką. Przygody Franklina ją zainteresowały, a po zakończonej lekturze wołała, że chce jeszcze raz. To chyba najlepsza rekomendacja dla innych mam, aby sprawiły swoim pociechom prezent i zakupiły dla nich książeczkę o przygodach sympatycznego żółwika.

Moja ocena: 5/6
Za książeczkę w imieniu mojej córeczki oraz swoim
bardzo dziękuję

0Shares

21 Replies to “"Franklin i zaginiony kotek" – Paulette Bourgeois [recenzja, 176]”

  1. Franklin to jedna z moich ulubionych bajkowych postaci z dzieciństwa 🙂 Na całe szczęście mam w rodzinie młodziaków, którym mogę poczytać takie książeczki 🙂

    zapraszam do mnie na kulturka-maialis.blogspot.com

  2. Animacje o Franklinie to kawałek mojego dzieciństwa, dlatego nie dziwię się że córka go polubiła. Ja sam raczej nie przeczytam, a nie mam tak bardzo młodszego rodzeństwa, ale pozycja ciekawa 🙂

  3. Gdy byłam mała uwielbiałam tę bajkę, dlatego nie dziwi mnie zachwyt Pani córki. Do dziś podśpiewuję sobie piosenkę z czołówki. 🙂

  4. W papierowej formie Franklina chyba jeszcze nie poznałam, ale uwielbiam tę kreskówkę w telewizji i zgadzam się, wszystkie historie Franklina niosą za sobą jakieś przesłanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *