67. "Kawalerowie Angeliny" – Brian O’Reilly


Tytuł oryginalny: Angelina`s Bachelors
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2012r
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 376
ISBN: 978-83-7674-176-5

Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami napotkanymi na blogach oraz czytelniczych portalach, postanowiłam sięgnąć po książkę autorstwa Briana O’Reilly – „Kawalerowie Angeliny”. Zainteresował mnie zarówno sam opis znajdujący się na okładce, jak i obietnica, że podczas lektury poczujemy aromaty włoskiej kuchni oraz sami będziemy mogli zasmakować w serwowanych przez główną bohaterkę daniach dzięki umieszczonym na kartach powieści przepisom kulinarnym wspomnianych dań, autorką których jest pani Virginia O’Reilly.

Angelina D’Angelo od czterech lat pracuje jako sekretarka oraz księgowa w firmie przedsiębiorcy budowlanego – Vince’a Cunio. Pięć lat temu wyszła za mąż za Franka, którego również zatrudnia pan Cunio. Angelina i Frank to przykładne małżeństwo – z takich, gdzie miłość pomiędzy obojgiem ludzi widać na każdym kroku i to gołym okiem. Bohaterka od zawsze uwielbiała gotować, a najczęściej przygotowywała torty urodzinowe oraz ciasta na specjalne okazje dla członków swojej rodziny oraz najbliższych przyjaciół. Miała wszystko – kochającego męża, oddaną rodzinę oraz porządną pracę. Jednak jak to zwykle bywa, nie można mieć wszystkiego na raz i nic nie trwa wiecznie prawda? Pewnej nocy obudziła się sama w pustym łóżku. Męża odnalazła w kuchni… dostał rozległego zawału serca i umarł samotnie na krześle przy kuchennym stole. Angelina po stracie męża popadła w apatię. Na domiar złego firma Vince’a Cunio zbankrutowała i kobieta została bez pracy. Angelina straciła sens dalszego życia, nie widziała powodów, dla których miałaby znów wstawać z łóżka i stawiać czoła następującym po sobie dniom. Dopiero matka Franka – Gia stawia dziewczynę jako tako na nogi. Angelina odnajduje w sobie pasję – zauważa, że gotowanie potraw przynosi jej ulgę i daje zajęcie, dzięki któremu nie musi tyle myśleć o śmierci męża. Słuch o doskonałych daniach, które wychodzą spod jej rąk, rozniósł się po okolicy i wkrótce jej dom stał się miejscem stołowania dla kilku kawalerów mieszkających w pobliżu. Z czasem bohaterka i grono samotnych mężczyzn zacieśniają ze sobą więzy, a Angelina znów zaczyna czuć się szczęśliwa i widzi sens dalszego egzystowania. I właśnie wtedy wydarza się coś, co znów wywróci życie dziewczyny na drugą stronę…

„Życie przychodzi do ciebie i obdarza cię trzęsieniem ziemi, powodzią, pożarem oraz niespodziewaną śmiercią. Możesz robić, co tylko zechcesz, żeby ją powstrzymać, ale wszystko na próżno.” [s. 29]

„Kawalerowie Angeliny” to niezwykle ciepła książka, która dotyka wielu aspektów naszego codziennego życia. Znajdziemy tu treści o stracie ukochanej osoby, załamaniu i apatii w obliczu osamotnienia, poszukiwaniu własnej drogi życiowej i powołaniu. Także o stawianiu czoła kolejnym wyzwaniom, z którymi przychodzi nam się zmagać każdego dnia, a które nie zawsze są proste, czy też oczywiste i dają się łatwo rozwiązać. Najważniejszym, o czym pisze autor, to siła prawdziwej przyjaźni oraz wsparcia najbliższych, które pomagają sprostać w sytuacjach, które wydają nam się patowe. Dzięki tym wartościom, które odnajdziemy w klubie kawalerów oraz rodzinie męża – Angelina znajduje w sobie dość siły, aby zacząć na nowo żyć i powoli znów być szczęśliwą.

„Cenili sobie swoje towarzystwo. Dzielili się wzajemnie problemami, opowiadali sobie różne historie, mówili jak im minął dzień oraz co robili w weekend. Zamiast jadać samotnie bez przyjemności obcowania z innymi oraz bez smaku dobrego jedzenia, oszukiwali samotność i wbrew wszystkim różnicom stali się rodziną.” [s. 294]

Biorąc do ręki książkę od razu zwróciłam uwagę na jej wykonanie. Połyskująca okładka ze skrzydełkami, czytelna czcionka na wyraźnym papierze oraz zdobienia kart, na których zawarte są przepisy użyte przez Angelinę podczas przygotowywania swych potraw sprawiają, że całość prezentuje się bardzo przyjemnie i jest miłe dla oka. Jak już o przepisach mowa to warto wspomnieć, że są dopracowane w każdym szczególe, dzięki czemu doskonale ułatwią przygotowanie potraw, jeśli zechcielibyśmy sami wypróbować je w swojej kuchni. Podczas lektury wielokrotnie czułam unoszący się aromat dań i postanowiłam, że w niedalekiej przyszłości sprawdzę przepisy w praktyce.

Prosty język, z nielicznymi błędami w postaci literówek, niezwykle plastyczne oddanie przygotowywanych potraw, interesujący bohaterowie, jak i sama opisana historia, to wszystko sprawia, że po lekturę wręcz należy sięgnąć i czym prędzej rozpocząć czytanie. Może nie jest to książka, która na długo zapadnie nam w pamięci, jednakże jest warta naszej uwagi i poświęconemu jej czasowi. Zatem – jeśli lubicie życiowe historie dotykające ważnych aspektów naszego życia, to czym prędzej powinniście sięgnąć po dzieło pana O’Reilly i wczytać się w historię Angeliny. Ze swojej strony gorąco polecam.

Moja ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję

34 komentarze

  • Anne18 3 sierpnia 2012 at 10:18

    Udało ci się mnie zainteresować.

    Reply
  • GumcioBook 3 sierpnia 2012 at 10:22

    Nie za bardzo przepadam za takimi książkami, ale zainteresowałaś mnie 🙂

    Reply
  • Sylwia_85 3 sierpnia 2012 at 10:28

    Takie książki pochłaniam z cała przyjemnością 🙂

    Reply
  • Anne18 3 sierpnia 2012 at 10:34

    Zapraszam też do wspłótworzenia wywiadu . Szczególy na moim blogu.

    Reply
  • Honorata 3 sierpnia 2012 at 10:41

    Czytałam już kilka pozytywnych opinii o tej książce, więc zaczynam się do niej przekonywać.

    Reply
  • Czytelniczka 3 sierpnia 2012 at 10:45

    Mam ją w planach:)

    Reply
  • Madame K. 3 sierpnia 2012 at 10:51

    Chętnie przeczytam o ile zdołam znaleźć w bibliotece;)

    Reply
  • Ciarolka 3 sierpnia 2012 at 10:55

    Nie słyszałam o niej wcześniej, ale się rozejrzę;)

    Reply
  • Edyta 3 sierpnia 2012 at 11:01

    Eee, nie dla mnie. 🙁

    Reply
  • cyrysia 3 sierpnia 2012 at 11:35

    Czytałam tę książkę już jakiś czas temu i bardzo mile wspominam czas z nią spędzony.

    Reply
  • Ewa 3 sierpnia 2012 at 12:01

    Nie moje klimaty, ale okładka mi się podoba (polska), taka sielankowa. 🙂

    Reply
  • kasandra_85 3 sierpnia 2012 at 13:17

    Ogólnie chętnie bym ją przeczytała, ale czasu brak:(

    Reply
  • beacia3993 3 sierpnia 2012 at 13:56

    Niestety, raczej nie dla mnie.

    Reply
  • Natula 3 sierpnia 2012 at 16:51

    Nie, chyba nie, mam przesyt fabuł w których kobiety budzą się do życia się w kuchni.

    Reply
  • Zaczytany T. 3 sierpnia 2012 at 18:13

    Chyba na razie nie sięgnę

    Reply
  • binola 3 sierpnia 2012 at 18:56

    Książka wydaje mi się dobra na długie i ponure wieczory, zostawię ją sobie na jesień 🙂

    Reply
  • Magdalena B 3 sierpnia 2012 at 19:16

    ocena dobra, a więc kiedyś po nią siegne

    Reply
  • Wiedźminka 3 sierpnia 2012 at 19:17

    Chętnie bym ją przeczytała.

    Reply
  • toska82 3 sierpnia 2012 at 19:30

    Bardzo lubię takie życiowe historie, dlatego mam ją w planach 🙂

    Reply
  • jasmin 3 sierpnia 2012 at 19:37

    To zróbmy wymianę na Julię 🙂

    Reply
  • retro77 3 sierpnia 2012 at 20:03

    Chętnie przeczytam 🙂

    Reply
  • Melania 3 sierpnia 2012 at 20:31

    Od dawna mam ochotę na tę książkę. Pozdrawiam.

    Reply
  • Marta_Kornelia 3 sierpnia 2012 at 20:35

    Nie słyszałam o tej książce. Ale może kiedyś po nią sięgnę… Pozdrawiam 😉

    Reply
  • Mery 3 sierpnia 2012 at 20:59

    Bardziej wolę raczej filmy w tym klimacie (zawsze poprawiają mi humor). Mimo wszystko sama książka wydaje się być taka swojska…:)

    Reply
  • AnnRK 3 sierpnia 2012 at 22:25

    Okładka od razu kojarzy się z włoskim jedzeniem. =)
    Lubię takie książki. Działają na mnie odprężająco.

    Reply
  • Jenah 3 sierpnia 2012 at 22:57

    Hmm… raczej nie są to moje klimaty, więc spasuję.

    Reply
  • Zirtael 4 sierpnia 2012 at 11:57

    Z wielką chęcią bym przeczytała. 😉
    PS: mam nadzieję, że herbatki i reszta rzeczy Ci smakowały ;D

    Reply
    • Miłośniczka Książek 4 sierpnia 2012 at 12:24

      pewnie 😀 bardzo dziękuję 🙂
      a mi zupełnie wypadło z głowy, żeby coś dorzucić :/

      Reply
    • Zirtael 6 sierpnia 2012 at 07:55

      E tam 😛 Książki już mają swoje miejsce i czekają aż zgromadzę pozostałych 10 tomów ^^

      Reply
  • Beatriz 4 sierpnia 2012 at 18:56

    Okładka przecudowna, aż chciałoby się się do niej przenieść:)

    Reply
  • Irena A. Bujak (Bujaczek) 4 sierpnia 2012 at 20:59

    Chyba się skuszę, też mnie kuszą te pozytywne recenzje w teraz i Twoja 😀

    Reply
  • Scarlett 4 sierpnia 2012 at 21:49

    Nie kręcą mnie książki z jedzeniem w tle 🙂
    Nie umiem i nie lubię stać przy garach.

    Reply

Leave a Comment