„Uwikłana” – Natasha Preston

„Uwikłana” – Natasha Preston

„Sądzą, że są niepokonani.
Sądzą, że mogą robić i mówić, co tylko chcą.
Sądzą, że konsekwencje nie istnieją.
Nie zostawili mi wyboru.
Czas, by zapłacili za swoje grzechy.”

Grupa przyjaciół postanawia spędzić miły weekend w domku nad jeziorem. Nieoczekiwanie dołącza do nich ktoś jeszcze – starszy brat jednego z nich, Blake. Domek należy do jego rodziców, jednak stał pusty, odkąd ci rozwiedli się przed kilku laty.

Żadne z nich nie podejrzewa, iż już niebawem życie każdego z nich zostanie wywrócone do góry nogami, a oni sami znajdą się w kręgu głównych podejrzanych o… morderstwo. Przyjechali bowiem w siedmioro, a rankiem dwoje z nich znaleziono martwych… i wszystko wskazuje na to, iż mordercą jest jedno z nich…

Pytanie brzmi: kto zabił i dlaczego dopuścił się tak okrutnej zbrodni?

„Uwikłana” to – jak informują nas słowa widniejące na okładce książki – mroczny thriller Natashy Preston, autorki bestselleru „Uwięzione”. Oba tytuły ukazały się na naszym rynku nakładem wydawnictwa Feeria, tak jak zresztą i jeszcze kilka innych powieści jej pióra („Silence”, „Broken Silence”, „Skrzywdzona”, „Będziesz moja”). W dorobku literackim Natashy Preston znaleźć można zarówno thrillery jak i kryminały, ale też romanse. Tym, co wszystkie je łączy, jest to, iż skierowane są one do młodzieży. Lektura „Uwikłanej” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki.

Sięgając po książkę, liczyłam na satysfakcjonującą lekturę, a jako że Natasha Preston do debiutantek w świecie literatury nie należy, miałam względem jej powieści pewne oczekiwania. Po pierwszych kilkunastu stronach książki zaczęłam mieć jednak obawy, czy aby zdoła im ona sprostać…

Kiedy książka kierowana jest do tzw młodych dorosłych, spodziewać się można, iż pojawią się w niej pewne elementy i wątki, które na ogół bywają częścią powieści spod znaku „Young Adult”. Nie inaczej rzecz ma się i w „Uwikłanej”. Skoro bohaterami są tu nastolatkowie, nie mogło zabraknąć typowych dla nich problemów, ani też sposobów radzenia sobie z nimi. Jeśli zdarza się tragedia, to najlepiej jest utopić swe smutki w alkoholu. Kiedy się zakochujemy, to rzecz jasna na zabój i już na zawsze. A gdy dochodzi do zbrodni, to przecież trzeba wziąć sprawy we własne ręce, bo policja jest nieudolna i nastolatka poradzi sobie ze wszystkim o wiele lepiej od nich. Aaa i nie mogło zabraknąć bad boy’a – przystojnego, mrocznego, skrywającego jakąś tajemnicę, bez udziału którego powieść ta nie byłaby już taka sama.

Idźmy jednak dalej – co z bohaterami? Na pierwszy plan wysuwa się Mackenzie Keaton, jedna z uczestniczek owego feralnego weekendowego wypadu nad jezioro. To właśnie dzięki niej, w jej pierwszoosobowej narracji, poznajemy całą historię – śledzimy kolejno następujące po sobie wydarzenia od momentu, w którym przygotowuje się ona do wyjazdu, aż do chwili, w której wychodzi na jaw, kto był mordercą. Towarzysząc jej na każdym kroku przyglądamy się ludziom, których dziewczyna zna od lat i których uważała dotąd za swoich przyjaciół; poznajemy też nową postać w ich kręgu wzajemnej adoracji, tj Blake’a. Gdybym w kilku słowach miała opisać Mackenzie, to brzmiałyby one: naiwna, łatwowierna, ślepo lojalna, mało inteligentna, irytująca i zachowująca się irracjonalnie względem sytuacji, w których się w danej chwili znalazła. Nie mam pojęcia, czym kierowała się autorka podczas kreacji głównej bohaterki swej powieści. Jeśli miała ona zamiar wzbudzić w czytelniku politowanie, rozdrażnienie i złość, to jej się to udało. I to z nawiązką. Doszło do tego, że podczas lektury książki zaczęłam nawet liczyć na to, iż może będzie ona kolejną ofiarą mordercy i nie będę musiała mieć z nią dłużej do czynienia…

A co z pozostałymi bohaterami powiecie? Niestety zostali oni potraktowani iście po macoszemu. Bo i cóż takiego na dobrą sprawę dowiadujemy się o każdym z nich? Kyle jest nadwrażliwy i źle znosi żarty na swój temat. Aaron z kolei bywa nadopiekuńczy, wręcz chorobliwie. Josh to typowy dupek, który uważa siebie za lepszego od innych. Megan jest dziewczyną, która do perfekcji doprowadza swój wizerunek adekwatnie do sytuacji, w której w danym momencie się znajduje. Courtney zaś wszyscy dookoła kochają. Pozostał jeszcze Blake, ale o nim już nieco wspomniałam na samym początku – zabójczo przystojny bad boy, kreujący się na takiego, któremu na niczym nie zależy. No tak, jest jeszcze coś – każde z nich musi oczywiście skrywać przed innymi jakiś sekret, coś takiego, przez co – w miarę upływu czasu, kiedy kolejne tajemnice wychodzić będą na jaw – nasza droga Mackenzie dojdzie do wniosku, że myliła się i to srogo sądząc, że znała dotąd swoich przyjaciół.

Jako że jest to powieść młodzieżowa nie mogło zabraknąć w niej wątku romantycznego. Ten pojawia się tu, a jakże… Na pierwszy plan wysuwa się ten związany z główną bohaterką, która dość szybko (mało powiedziane…) wpada w sidła amora, a potem już tylko wzdycha i twardo stoi za swoim wybrankiem, nie dając wiary temu, iż mógłby on być mordercą, choć na dobrą sprawę miałby on ku temu doskonały motyw, a i sposobność. Ale to nie jedyny miłosny wątek, z którym stykamy się podczas lektury powieści. Autorka zaszalała pod tym względem serwując czytelnikowi i romans, i miłość homoseksualną, i niespełnioną. Słowem – dla każdego coś dobrego, tyle że chwilami wręcz do przesady.

Sam motyw morderstwa… wyolbrzymiony, wręcz podchodzący pod paranoję. No ale tak najczęściej bywa w przypadku morderstw – raczej nie popełniają ich ludzie zupełnie zdrowi na umyśle. Nie zmienia to jednak faktu iż zupełnie on do mnie nie przemówił, a samo zakończenie… wołało wręcz o pomstę do nieba. Nie dość że zupełnie niezaskakujące, to po prostu głupie i nielogiczne. Ja nie wiem, jak można było zakończyć całą tę historię pozostawiając ją z tak absurdalnym rozwiązaniem… Daję głowę, że nie jedna osoba docierając do ostatnich stron poczuje się mocno rozczarowana i uśmiechnie się z politowaniem.

„Uwikłana” jest powieścią dla młodzieży, a zatem nie należy spodziewać się w niej górnolotnego języka. Ten jest tu bowiem prosty i niewyszukany. Z jednej strony dzięki temu książkę czyta się naprawdę szybko, z drugiej od razu widać, iż jest ona kierowana raczej do młodego odbiorcy. Bywały jednak momenty, w których język, jakim posługują się bohaterowie, potrafił mnie zdenerwować – właśnie przez tę prostotę, brak elokwencji, a momentami wręcz i wulgarność.

„- Blake, co tam jest? – wysyczałam.
– Gówno. Chodź.”

„- Teraz będziemy udawać Bonnie i Clyde’a, co ty na to?
– Gówno.”

Powieść przeszła korektę, jednakże podczas lektury natrafiłam w tekście na kilka błędów. Co prawda nie ma ich wiele, jednakże sam fakt, iż są sprawia, iż w moich oczach ogólna ocena książki spada w dół. Poza tym pojawia się też pewien brak logiki, który za chwilę sami z pewnością z łatwością zauważycie w przytoczonym poniżej fragmencie:

„- (…) Mamy iść nad jezioro (…)
– Więc cały dzień spędzicie nad rzeką? (…)
– Taaak, ale ty też idziesz z nami, prawda?”

Czy w „Uwikłanej” Natashy Preston było cokolwiek, co mi się spodobało? Przykro to stwierdzić, ale niestety nie. Mocno zawiodłam się na tej książce, liczyłam bowiem na naprawdę dobry thriller, a tymczasem otrzymałam bardzo przeciętną powieść, o której z łatwością i przyjemnością zapomnę. A szkoda, bo cała historia zapowiadała się naprawdę intrygująco. Niestety autorka nie zdołała sprostać moim oczekiwaniom i na ten moment nie mam ochoty sięgać po inne jej książki.

Tytuł oryginalny: The Cabin
Tłumaczenie: Karolina Podlipna
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2019
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-7229-811-9


1Shares
Powrót do góry