Recenzja: „Zacisze 13. Powrót” – Olga Rudnicka

Ostatnimi czasy niezbyt przepadam za książkowymi seriami. Najchętniej sięgam po takie historie, które kończą się na jednym tomie, bo przynajmniej nie trzeba później wyczekiwać nie wiadomo ile na premierę kontynuacji (o ile oczywiście takowa w ogóle wyjdzie…, bo często bywa i tak, że np. z powodu zainteresowania mniejszego niż początkowo zakładało wydawnictwo rezygnuje ono z wydania kolejnych części).

Na całe szczęście mając pod ręką czytnik z dostępem do Legimi, kiedy decydowałam się na lekturę powieści Olgi Rudnickiej pt. „Zacisze 13”, miałam od razu tę pewność, że po dotarciu do końca historii – o ile oczywiście będę zainteresowana dalszym losem bohaterów – sięgnąć będę mogła z miejsca po kontynuację, czyli „Zacisze 13. Powrót”. I tak też się stało 🙂

Aby nie zdradzić zbytnio wypadków z części pierwszej tym czytelnikom, którzy nie mieli dotąd okazji po nią sięgnąć, wspomnę jedynie, iż naszym głównym bohaterkom – Marcie oraz Anecie – pozostał do rozwiązania jeden, jednakże naglący problem, a mianowicie: jak pozbyć się zamurowanych pod piwniczną podłogą zwłok dwóch mężczyzn, aby nie ściągnąć na siebie niczyjej uwagi i móc wreszcie raz na zawsze o wszystkim zapomnieć.

Nie będzie to jednak takie łatwe, gdyż nie mają bladego pojęcia, jak się do tego w ogóle zabrać, a co najgorsze – kiedy, bowiem stale pozostają pod czujną obserwacją. Ba! Żeby tylko jednej osoby! Nagle pojawia się bowiem bezlitosny szantażysta, do domu obok wprowadza się starsza pani z piekła rodem, wścibska szwagierka z kotem terrorystą potrzebuje dachu nad głową, zaś policja i zazdrosny były mąż Anety stanowczo zbyt często kręcą się w pobliżu ich domu. Cóż w takiej sytuacji począć? Jest tylko jedno wyjście… Trzeba się ich wszystkich pozbyć!

„Zacisze 13. Powrót” – podobnie jak poprzedni tom – gatunkowo zaliczyć można do komedii kryminalnej i tak samo jak część pierwsza okazało się być lekką, niezobowiązującą i nie pozbawioną poczucia humoru lekturą, w sam raz na jedno – dwa leniwe popołudnia. Prosty język, lekkie pióro autorki i niewyszukane dialogi sprawiają, że całość czyta się doprawdy bardzo szybko, przez co nawet nie wiadomo kiedy, a już dociera się do zakończenia historii, które z jednej strony jest w pewnym stopniu dość zaskakujące, z drugiej zaś wyczerpuje wcześniej podjęte wątki – przez co można podejrzewać, iż kolejnych perypetii głównych bohaterek już nie będzie.

W tej części pojawiają się nowi bohaterowie, na czele z Krystyną Kopiejką, ową sąsiadką z piekła rodem, której kreacja sprawia, iż jej osoba na długo zapadnie w pamięci czytelnika. Poduszka na parapecie, lornetka i oczywiście notesik – to nieodłączone atrybuty pani Krysi. Nic nie zdoła umknąć jej uwadze. O wszystkim, co się dzieje na Zaciszu oraz o każdym z jego mieszkańców wie więcej niż oni sami, zaś zdobytą wiedzę nie waha się skrzętnie wykorzystać – oczywiście w imię dobra społecznego oraz zachowania spokoju i bezpieczeństwa! Mówię wam – taka sąsiadka to prawdziwy skarb…! 😉 Pewne jest jedno – gdy pani Kopiejka pojawia się na horyzoncie, będzie się działo! 😀

Już sama jej obecność jest gwarantem dobrej zabawy podczas lektury książki, a jeśli dodatkowo mieliście okazję czytać poprzednią część, to już nie ma żadnej wymówki, by nie sięgnąć i po tę 🙂 Tylko raz jeszcze podkreślę – to nie jest lektura górnych lotów. Nie spodziewajcie się po niej nie wiadomo czego. To rozrywka w czystej postaci i jako taką powinniście ją traktować, a wówczas miło i przyjemnie spędzicie przy niej czas. Tak jak i ja 🙂

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2010
Seria/Cykl: Zacisze 13, tom 2
Oprawa: e-book
Liczba stron: 344
ISBN: 978-83-8123433-7

Pamiętaj: #czytajlegalnie !
Książka dostępna jest w szerokiej ofercie Legimi

a jeśli chcesz mieć ją na półce, zawsze możesz ją kupić

1Shares