Recenzja: „Wiedźmy z Dechowic” – Piotr Jedliński

Myślałam, że po lekturze „Starej Słaboniowej i spiekładuchach” Joanny Łańcuckiej (koniecznie sięgnijcie!), będącej antologią opowiadań, których główną bohaterką jest tytułowa Słaboniowa – miejscowa stara baba, „wiedźma”, rozprawiająca się z różnymi problemami oraz nadnaturalnymi istotami nękającymi jej wieś oraz okolice, a którą to miałam przyjemność czytać przed kilku laty, nie natrafię już na książkę, która nie tylko wyróżniałaby się na tle innych, ale której bohaterowie na długo zapadliby w mej pamięci. I oto wreszcie nadeszła ta chwila!  Do księgarń trafiły „Wiedźmy z Dechowic” Piotra Jedlińskiego od wydawnictwa Initium, do przeczytania których już w tym momencie gorąco was zachęcam!

„Wiedźmy z Dechowic”, podobnie jak w/w przeze mnie książka autorstwa Joanny Łańcuckiej, są zbiorem opowiadań – dokładnie czterech – przedstawiających perypetie tytułowych wiedźm, które tylko pozornie wydają się być leciwymi starszymi paniami. Ale nie dajcie się na to nabrać!

Lucyna Kornikowa to Naczelna Gminna Plotkara, która pierwsza musi wiedzieć o wszystkim, co się dzieje w Dechowicach oraz ich okolicy. Prócz tego, iż jest wszędobylska i wszystkowiedząca, jest również sprytna, chytra, bojowa i tak łatwo się nie poddaje, gdy na jej drodze pojawia się jakaś przeszkoda. Michalina, będąca najstarszą z Siostrzeństwa, około albo nawet i ponad stuletnią staruszką, nie jedno w życiu widziała i nie jedno przeszła. Choć chwilami bywa nieco zbzikowana, to nadal pozostaje podporą oraz skarbnicą wiedzy dla swoich koleżanek wiedźm. O ostatnich dwóch bohaterkach, czyli Mirce oraz Elżbietce, dowiadujemy się najmniej podczas lektury. Chociaż o pierwszej z nich jednak nieco więcej, gdyż od czasu do czasu pojawia się jej wnuk – Antek, który nie raz i nie drugi odegra istotną rolę w poszczególnych historiach.

I tak oto w pierwszym z opowiadań nasze bohaterki stawią czoła groźnemu czarołowczemu, który za cel wyznaczył sobie rozprawienie się z miejscowymi wyznawczyniami szatana. Następnym ich zadaniem będzie rozprawienie się z niespotykaną dotąd plagą much, która nagle nawiedzi ich wieś, oraz odkrycie, kto i dlaczego za nią stoi. Trzecia historia jest bardziej sentymentalna, mroczna, wręcz mistyczna, która pozwoli odkryć czytelnikowi rąbek przeszłości najstarszej bohaterki – Michaliny. Podczas ostatniej z opowieści wybieramy się z wiedźmami na prawdziwy Sabat, podczas którego stawią nie tylko czoła groźnemu przeciwnikowi, ale też komuś, kto zagrozi bezpośrednio ich przyszłości.

Podczas lektury czytelnik natrafi na różnorodny język, dopasowany do każdej z sytuacji oraz osoby, która w danym momencie się nim posługuje (bandyta = przekleństwa, menel = prostackie słówka, baba ze wsi = gwara itp. itd.). Jest prosty i zrozumiały, ale nie prostacki – żeby to było jasne. Zdania są rozbudowane, składne, prawidłowe pod względem budowy. Autor nie raz i nie drugi pokusza się na wręcz o poetyckie metafory, które – co trzeba mu oddać – wychodzą mu całkiem nieźle.

Historie o pociesznych i zbzikowanych seniorkach – wiedźmach, którym przytrafiają się nie mniej zwariowane przygody, w których nie brak ani magii, ani też nadprzyrodzonych istot, a nawet zwykłych bandytów depczących po piętach biednym staruszkom, to coś, co z czystym sumieniem polecić mogę każdemu czytelnikowi pragnącemu sięgnąć po książkę napisaną lekko, z humorem, podczas lektury której odpręży się i będzie się po prostu dobrze bawił. Z tajnych źródeł wiem, że w przygotowaniu jest kontynuacja przygód dechowickich wiedźm i powiem wam, że już nie mogę się doczekać jej premiery!


Podobało Ci się? Możesz mnie wspierać 😄


 

Tytuł: Wiedźmy z Dechowic
Autor: Piotr Jedliński
Wydawnictwo: Initium / współpraca
Rok wydania: 17/11/2022
Seria/Cykl: Wiedźmy z Dechowic, tom 1
Oprawa: miękka
Liczba stron: 560
ISBN: 978-83-66328-97-6
Gatunek: fantastyka / opowiadania

Pamiętaj: #czytajlegalnie !
⏬ książkę kupisz np. tu ⏬


1Shares