Recenzja: „Opowieść Podręcznej. Powieść graficzna” – Margaret Atwood, Renee Nault

Recenzja: „Opowieść Podręcznej. Powieść graficzna” – Margaret Atwood, Renee Nault

Sięgnąwszy po graficzną adaptację książki pióra Margaret Atwood będą dziełem Renee Nault przenosimy się do bliżej nieokreślonej przyszłości, do Republiki Gileadu. Świat, który znamy, nie istnieje. Z naszej winy. Ludzkość co prawda przetrwała, jednakże rzeczywistość, która nastała, jest istnym koszmarem. Chociaż tylko dla kobiet, którym z dnia na dzień odebrano dotychczasowe prawa, a z czasem sprowadzono do roli, jeśli nie przedmiotu, to wykonawczyń określonych funkcji – Żon, Gospożon, Mart, Ciotek i Podręcznych. Są jeszcze tzw. ludzkie odpady i Niekobiety, które trafiają do Kolonii, w których nie czeka na nie nic innego, jak tylko śmierć.

Wkraczamy do tego dziwnego, a zarazem – o czym dość szybko się przekonujemy – przerażającego świata, pełnego zakazów i nakazów, u boku jednej z Podręcznych o imieniu Freda. Takim jak ona nie wolno wielu rzeczy… Nie mogą np. opuszczać bez przyzwolenia swojego pokoju, ani domu, w którym obecnie mieszkają. Nie mogą samodzielnie myśleć, czytać, ani pisać, dlatego też, kiedy raz dziennie idą na zakupy, płacą kuponami, na których umieszczono obrazki produktów, które danego dnia mają zdobyć. Każdy ich ruch, każdy gest, każde spojrzenie i wypowiedziane słowo jest ściśle kontrolowane. Nie brak bowiem Oczu oraz tych, którzy pragną się przysłużyć ludziom na wyższych szczeblach władzy.

Co natomiast wolno Podręcznym? Zajść w ciążę, co jest nawet wskazane w świecie, w którym przyrost naturalny drastycznie zmalał, i co świadczy o jej wartości. Ale… tylko z mężczyzną, któremu zostały przydzielone. Takiemu, który posiada odpowiedni status, by móc sobie pozwolić na tego typu usługi. Nie ma jednak mowy o jakichkolwiek uczuciach, ludzkich gestach podczas aktu zapładniania, gdyż ten przebiega zawsze w określony, ceremonialny sposób, z udziałem Żon.

Pierwszoosobowa narracja Fredy pozwala nam dokładnie przyjrzeć się rzeczywistości, która ją otacza, a także przeniknąć do jej myśli, przekonać się, co sądzi na temat tego wszystkiego. Bowiem tylko we własnej głowie może czuć się nadal wolna. Tylko w ten sposób może wyrazić swoje zdanie. Wolność jest bowiem względna. I jest więcej niż jeden rodzaj wolności. W czasach anarchii, czyli tych poprzedzających obecnie panującą władzę, kiedy to kobietom wolno było na wszystko, panowała wolność czegoś. Teraz zaś Podręczne zostały obdarzone wolnością od czegoś – jak chociażby od zgubnych pragnień i możliwości podejmowania własnych decyzji, które i tak byłyby przecież błędne. Powinny być za to wdzięczne…

Narracja głównej bohaterki odznacza się pewną refleksyjnością. Historia, którą opowiada, jest nie tylko smutna, ale przede wszystkim pełna bólu. Kulawa i w jakiś sposób okaleczona. Poszarpana. Teraźniejsze wydarzenia bez żadnego ostrzeżenia przeplatają się ze wspomnieniami dotyczącymi czasów, kiedy była szczęśliwa mając u swego boku męża i ukochaną córeczkę. Teraz pozostała jej tęsknota za nimi oraz niewiedza dotycząca ich losów odkąd zostali w brutalny sposób rozdzieleni.

Przedstawienie całej tej historii w formie graficznej nadaje jej niesamowitego klimatu, a zarazem jeszcze mocniej pobudza wyobraźnię czytelnika. Ilustracje Rene Nault – z jednej strony wykonane za pomocą ostrej kreski, z drugiej zaś pastelowe, baśniowe, z pogranicza jawy i snu – przepełnione są najróżniejszymi emocjami oraz niepozbawione szczegółów. To sprawia, że czytelnik jeszcze łatwiej może zanurzyć się w cały ten świat otaczający główną bohaterkę oraz zrozumieć ją samą; targające nią na każdym kroku uczucia.

Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy sięgnąwszy po tę książkę będą z niedowierzaniem przyglądać się Fredzie, wręcz potępiać ją za jej zachowanie. Jest ona bowiem bierna… Ugina się i bez stawiania się wypełnia wszystkie polecenia. Nie odznacza się brawurą, nie jest przebojowa, nie ma w niej heroizmu. Zamiast tego idzie z prądem. Tam, gdzie jej każą. Jednakże jeśli postawić się w jej sytuacji, zrozumieć otaczający ją świat, panujące w nim zasady, okaże się, że jest to jedyny sposób na to, by móc przetrwać. Jest więc ona bez dwóch zdań postacią tragiczną.

Żyje bowiem ona w świecie, który jest po prostu przerażający. W świecie reżimu i skrajnej ortodoksji; w którym powrócono do wartości tradycyjnych, ale w złym tego słowa znaczeniu. W rzeczywistości, w której brutalność i barbarzyństwo są na porządku dziennym i w której nie istnieje coś takiego jak wzajemne zaufanie.

Najgorsze w tej historii jest jednak to, że może się ona ziścić, stać naszą własną przyszłością. Nasze władze już teraz próbują wpływać na kobiety, zmuszać je do rodzenia dzieci i za pomocą przepisów kontrolować, komu wolno posiadać potomstwo i w jaki sposób może być ono poczęte. Dlatego też historia napisana przed ponad trzydziestu laty przez Margaret Atwood, przywrócona teraz do łask dzięki cieszącemu się coraz większą popularnością serialowi na jej podstawie, a także tej graficznej adaptacji historii zrealizowanej przez wybitną artystkę Renee Nault, powinna zmusić ludzi do refleksji nad kondycją naszego społeczeństwa, nad tym, w jakim kierunku zmierza przyszłość ludzkości i jak ważne dla niej, dla jej przetrwania są kobiety.

Otwórzmy oczy, póki nie jest za późno…


 

Tytuł oryginalny: The Handmaid’s Tale. The Graphic Novel
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2021
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilustracje: Renee Nault
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-7686-964-3


 

0Shares
Powrót do góry