„Kultowa książka, kultowy film.
Oto Judyta, od której wszystko się zaczęło. Także #judytowanie!
Judyta nie ma łatwego życia. Właśnie skończyła 37 lat, mąż porzucił ją dla młodszej kobiety, a nastoletnia córka Tosia wkroczyła w okres buntu. Na dodatek jako autorka kolumny z poradami w piśmie kobiecym musi radzić innym, jak znaleźć szczęście. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Koniec końców Judyta samodzielnie zbuduje dom na odludziu i zakocha się bez pamięci…
Film nakręcony w 2004 roku na podstawie tej książki przyciągnął do kin prawie 2 miliony widzów. W stacjach telewizyjnych jednorazowo oglądało go około 5 milionów osób. Po dwudziestu latach od premiery produkcja z kreacjami Danuty Stenki, Artura Żmijewskiego i Joanny Brodzik nadal regularnie gości na ekranach, zyskując wielbicieli w kolejnych pokoleniach, czego dowodem jest popularny internetowy trend #judytowanie.” – opis wydawcy
„Nigdy w życiu!” to jedna z tych książek, które zna się jeszcze zanim się je przeczyta – bo film, bo memy, bo #judytowanie, bo cały ten kulturowy bagaż, który sprawia, że wydaje się, jakby historia Judyty była z nami od zawsze. I właśnie dlatego lektura po latach, zwłaszcza jeśli wcześniej znało się tylko ekranizację, potrafi zaskoczyć. Nie dlatego, że fabuła nagle skręca w nieznane rejony, ale dlatego, że książkowa Judyta mówi własnym głosem – ostrzejszym, bardziej ironicznym, bardziej zmęczonym światem, a jednocześnie pełnym ciepła, które nie zawsze chce się ujawnić. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że wchodzimy jej do głowy bez żadnych filtrów, a to, co w filmie było lekką komedią romantyczną, tutaj nabiera bardziej wyrazistego, czasem gorzkiego posmaku.
Grochola prowadzi Judytę przez chaos codzienności z taką swobodą, że czytelnik ma wrażenie, jakby siedział obok niej przy kuchennym stole, słuchając opowieści o mężu, który odszedł, o córce, która wchodzi w wiek buntu, o pracy, w której trzeba być wyrocznią dla innych, choć własne życie właśnie się rozsypało. Judyta potrafi w jednym zdaniu przejść od autoironii do rozpaczy, od śmiechu do rezygnacji, od deklaracji „już nigdy w życiu” do kolejnej próby poskładania siebie na nowo. Jej komentarze o mężczyznach – „wszyscy oni są tacy sami”, „albo ma wszyty esperal, albo jest po rozwodzie” – są jednocześnie zabawne i boleśnie prawdziwe, bo wynikają z doświadczenia, a nie z kaprysu. To nie jest bohaterka, która nienawidzi świata; to kobieta, która została „strzaskana”, jak sama mówi, i próbuje z tych odłamków ułożyć coś, co będzie przypominało normalność.
Jednym z najciekawszych elementów książki są listy, które Judyta dostaje do redakcji. To małe okienka na cudze dramaty, lęki, marzenia – i jednocześnie lustro, w którym odbija się jej własne życie. To, co myśli podczas ich czytania, bywa ostre, szczere do bólu, czasem wręcz brutalne, ale odpowiedzi, które wysyła, są już ugrzecznione, profesjonalne, pełne empatii. Ten rozdźwięk świetnie pokazuje, jak często kobiety muszą być jednocześnie silne i delikatne, stanowcze i dyplomatyczne, szczere i taktowne. A przy okazji daje wgląd w społeczeństwo – w jego problemy podsłuchane w autobusie, w jego lęki, w jego śmiesznostki, w jego codzienność, która bywa bardziej absurdalna niż jakakolwiek fikcja.
Grochola ma talent do obserwacji, które trafiają w punkt. Czasem są to zdania, które można by oprawić w ramkę, jak to o „najdroższych prezentach, które wymagają odrobiny uwagi i serca”, czasem refleksje o tym, że „z pustego to i Salomon nie naleje”, a czasem gorzkie pytania o to, czy wartość kobiety naprawdę mierzy się mężczyzną, z którym jest. W tych fragmentach widać, jak bardzo autorka rozumie emocjonalną logikę swoich bohaterek – tę mieszaninę nadziei, rozczarowania, wiary w bajki i świadomości, że bajki są tylko bajkami. Judyta nie jest idealna, nie jest też przesadnie szlachetna; jest prawdziwa, a jej wewnętrzne monologi mają w sobie coś, co sprawia, że czytelnik czuje się, jakby słuchał przyjaciółki, która wreszcie zdecydowała się powiedzieć wszystko bez owijania w bawełnę.
Humor jest tu obecny niemal na każdej stronie, ale to humor podszyty doświadczeniem, niekiedy zmęczeniem, a czasem zwyczajną bezradnością wobec życia. To nie jest książka, która trzyma w napięciu tak, że nie można jej odłożyć – można ją przerwać w dowolnym momencie, wrócić po kilku godzinach czy dniach i nic na tym nie stracić. To raczej powieść, która płynie swoim rytmem, jak rozmowa, która nie musi być spektakularna, żeby była wartościowa. A jednak, mimo tej lekkości, mimo humoru, mimo komediowego sznytu, jest w niej coś, co zostaje z czytelnikiem – może dlatego, że każdy z nas zna kogoś, kto przeżył podobny życiowy reset, a może dlatego, że Judyta mówi głośno to, co wiele osób myśli po cichu.
Zakończenie, choć inne niż w filmie, prowadzi do tego samego emocjonalnego punktu – ale w książce jest ono bardziej intymne, bardziej „jej”, mniej spektakularne, a bardziej życiowe. I to właśnie jest siła tej powieści: nie udaje, że życie jest bajką, ale też nie odbiera nadziei. Pokazuje, że czasem najważniejsze jest to, by ktoś po prostu był obok, „nawet jak świeczka się nie pali”.
Czy „Nigdy w życiu!” to książka, do której chce się wracać? Niekoniecznie. Ale czy warto ją przeczytać, zwłaszcza jeśli zna się tylko film? Zdecydowanie tak. Bo dopiero wtedy widać, jak wiele warstw ma Judyta – jak bardzo jest zabawna, jak bardzo jest zmęczona, jak bardzo jest ludzka. A jeśli na półce czeka już kontynuacja, to tym bardziej dobrze było poznać ten pierwowzór, który dwadzieścia lat temu rozpoczął całą tę historię. I choć sama Judyta pewnie powiedziałaby, że „już nigdy w życiu” nie da się wciągnąć w podobne emocjonalne turbulencje, to jednak coś w niej — i w tej książce – sprawia, że chce się zobaczyć, co będzie dalej.
w serii ukazały się:
„Nigdy w życiu!” ♥ „Właśnie że tak!”
Tytuł: Nigdy w życiu!
Autor: Katarzyna Grochola
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2024
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-08-08531-8
Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim (barter). Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść recenzji.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackie.
Pamiętaj: #czytajlegalnie !
książkę kupisz np. tu
