Recenzja: „Nie zamykaj oczu” – Justyna Jelińska

„Po roku udręki Sara powraca do rodzinnej posiadłości — miejsca przesiąkniętego sekretami i śmiercią. To tam, w cieniu niewyjaśnionych zdarzeń, zginęli jej rodzice. Teraz dom ożywa. Jego ściany drżą od echa przeszłości, a w kątach czają się demony.

Na progu na Sarę czeka obcy mężczyzna, który oferuje jej pomoc. Jego oblicze budzi w niej niepokój — z jednej strony wydaje się znajome, z drugiej całkowicie inne od tego z jej wspomnień. Mimo lęku Sara decyduje się skorzystać z jego oferty.

Kim naprawdę jest ten człowiek? I co łączy go z przeklętym domem?

„Nie zamykaj oczu” — ostrzega dom. Bo ci, którzy je zamykają, już się nie budzą.” – z okładki

W literaturze grozy domy często mają dusze, a przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. W „Nie zamykaj oczu” Justyny Jelińskiej to właśnie rodzinny dom Sary staje się epicentrum niepokojących zdarzeń — miejscem, gdzie śmierć, tajemnice i coś znacznie mroczniejszego splatają się w duszną atmosferę niepokoju.

👁️‍🗨️ Powrót do miejsca, które nie zapomniało

Sara wraca do domu, który rok wcześniej opuściła w dramatycznych okolicznościach. Choć jej decyzja wydaje się wymuszona przez okoliczności, trudno nie zauważyć, że bohaterka działa impulsywnie, często wbrew logice i instynktowi samozachowawczemu. Jej relacja z tajemniczym mężczyzną, który pojawia się na progu, budzi więcej pytań niż odpowiedzi — zwłaszcza że jego obecność zdaje się mieć głębsze, choć nie do końca wyjaśnione korzenie.

🏚️ Dom, który pamięta

„Tu wszystko żyło. Żyło, choć nie tak, jak żyć powinno.” — ten cytat dobrze oddaje aurę miejsca, które nie jest tylko tłem, ale niemal osobnym bohaterem. Dom drży od echa dawnych wydarzeń, a jego mroczna historia splata się z losem Sary w sposób, który — choć zarysowany — pozostaje w dużej mierze niedopowiedziany. Wiemy, że przeszłość jej bliskich odegrała kluczową rolę w sprowadzeniu zła, ale autorka decyduje się na ogólnikowe sugestie zamiast pogłębionej eksploracji. To zabieg, który może budować aurę tajemnicy, ale też pozostawia czytelnika z uczuciem niedosytu.

💬 Styl i narracja

Narracja prowadzona jest w sposób emocjonalny, chwilami poetycki, co dobrze współgra z tematyką traumy i zagubienia. Cytaty takie jak: „Pobyt tutaj mieszał jej w głowie, zacierał prawdę z wytworami jej galopującej wyobraźni” pokazują, że autorka potrafi oddać stan psychiczny bohaterki. Szkoda, że nie idzie za tym równie głęboka analiza motywacji postaci czy mechanizmów działania sił, które ją otaczają.

🧠 Logika kontra atmosfera

Jelińska stawia na klimat, ale nie zawsze idzie za nim konsekwencja. Zamiast grozy, dostajemy niedopowiedzenia i zgrzyty, które wybijają z rytmu. Czas, technologia, fizjologia — wszystko zdaje się podporządkowane dramaturgii, nie realizmowi. Choć w horrorze nie zawsze chodzi o dosłowność, to jednak pewne uproszczenia mogą wybijać z rytmu i utrudniać pełne zanurzenie w historii.

Co więcej, nielogiczne zachowania bohaterki — a także innych postaci — oraz momentami miałkie dialogi sprawiały, że niejednokrotnie przewracałam oczami podczas lektury. Zdarzało się, że po przerwie wracałam do książki z niechęcią, mimo że jej fabularny zarys był intrygujący, a okładka zdecydowanie przykuwała wzrok. Niestety, pod względem czytelniczym powieść mnie rozczarowała.

⚖️ Podsumowanie

„Nie zamykaj oczu” to książka, która próbuje połączyć klasyczny motyw nawiedzonego domu z osobistą historią traumy i powrotu do korzeni. Choć atmosfera jest gęsta, a pomysł intrygujący, to wykonanie często kuleje — zwłaszcza tam, gdzie czytelnik szuka sensu, a znajduje niedopowiedzenia lub fabularne skróty. Zamiast pogłębiać napięcie, książka rozmywa je w niekonsekwencjach i uproszczeniach. Całościowo powieść okazuje się rozczarowująca — mimo obiecującego zarysu i przyciągającej wzrok okładki, nie mogę jej z czystym sumieniem polecić innym do lektury.

 


Tytuł: Nie zamykaj oczu
Autor: Justyna Jelińska
Wydawnictwo: Harde
Rok wydania: 29/08/2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-8343-624-1
Gatunek: horror

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim (barter). Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść recenzji. Za książkę dziękuję wydawnictwu Harde.


Pamiętaj: #czytajlegalnie !
⏬ książkę kupisz np. tu ⏬


1Shares