Recenzja: „Ja, diablica” – Katarzyna Berenika Miszczuk

Powieść „Ja, diablica” autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk, będąca pierwszym tomem jej anielsko-diabelskiego cyklu fantastycznego, którego główną bohaterką jest Wiktoria Biankowska, po raz pierwszy do rąk czytelników trafiła przed dziesięciu laty z miejsca zyskując ich sympatię oraz zbierając pozytywne opinie. W tym roku powraca i to w odświeżonej, bardziej żywiołowej i przemawiającej do wyobraźni czytelnika oprawie, a wszystko z powodu zapowiedzianej na koniec października tego roku premiery najnowszej, długo wyczekiwanej części cyklu o przygodach diablicy Wiktorii zatytułowanej „Ja, ocalona”.

Pamiętam dokładnie, że kiedy przed laty książki z tego cyklu pojawiły się w księgarni, obiecałam sobie, że prędzej czy później, ale na pewno je przeczytam. Nie sądziłam jednak, iż upłynie dekada, nim wreszcie będę miała ku temu okazję  😅🤣 Ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale, prawda? 😉

Jak już wcześniej wspomniałam główną bohaterką powieści „Ja, diablica” jest Wiktoria Biankowska. Poznajemy ją w dość niecodziennych okolicznościach, a mianowicie w dniu jej śmierci, kiedy to staje… nie, nie u bram Nieba, a przed biurkiem jednego z piekielnych urzędników rezydującego w Dziale Zatrudnienia, którego zadaniem jest poinformowanie nowo przybyłej o jej dalszych losach. I tu niespodzianka! Oto bowiem Wiktoria dowiaduje się, iż nie dość, że od tej pory będzie diablicą, to na dodatek będzie musiała pozyskiwać nowe dusze dla Piekła.

Jednak dla Wiktorii od nowej „pracy” o wiele ważniejsze będzie wyjaśnienie, dlaczego w ogóle umarła i co zrobić, by nadal móc spotykać się z Piotrusiem – chłopakiem ze studiów, którego od dawna skrycie kocha. Jedno i drugie nie będzie takie proste… zwłaszcza kiedy towarzyszy ci diablo przystojny upadły anioł, zaś intrygująco tajemnicza Śmierć co i rusz zagląda do ciebie z nowym zadaniem. Czy uda jej się poznać prawdę na temat tego, jak umarła? I co ważniejsze – czy jej miłość przetrwa próbę Piekła…

„Ja, diablica” nie była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Wcześniej miałam okazję przeczytać inną jej serię, a mianowicie Kwiat paproci, oraz dwie niezależne powieści – „Druga Szansa” oraz najnowszą w jej dorobku literackim „Ja cię kocham, a ty miau”. Jak na ich tle wypadła pierwsza część przygód Wiktorii Biankowskiej?

Najczęściej jest tak, że w miarę upływu lat oraz wydawania kolejnych dzieł, literacki warsztat danego autora bardziej się kształtuje, wyrabia i doskonali (choć są przypadki, że działa to w drugą stronę 😉 ). W przypadku pani Miszczuk – na całe szczęście – widać tę pierwszą tendencję. Co – jak oczywiście łatwo się domyślić – prowadzi nas do tego, iż mając za sobą późniejsze jej dzieła łatwo jest zauważyć, że „Ja, diablica” została napisana o wiele wcześniej. Czy oznacza to jednak, iż nie warto po nią sięgnąć? Oczywiście że nie! Bo choć jest co prawda momentami nieco infantylnie, zdarza się, że kuleją dialogi, zaś kreacja głównej bohaterki potrafi wzbudzić irytację czytelnika, to nie można odmówić tej historii pewnego uroku, naprawdę dużej dawki humoru oraz po prostu tego, że najzwyczajniej w świecie dobrze się ją czyta.

Najbardziej jednak podobała mi się przedstawiona przez autorkę wizja Piekła i Nieba – tak odmienna od tego wszystkiego, czym na co dzień karmi nas lekcja religii w szkołach czy też inne popkulturalne dzieła. Wystarczy rzut oka na poniższy fragment, by móc przekonać się, że w tej powieści dosłownie wszystko dalekie jest od naszego utartego wyobrażenia 😉

„Przede mną stał niski człowiek w habicie. Miał góra metr pięćdziesiąt wzrostu, może nawet metr czterdzieści. Długie rękawy zasłaniały jego dłonie, w którym trzymał teczkę z napisem Top Secret, a twarz była skryta w cieniu dużego kaptura. Nie byłam pewna, czy to kobieta, czy mężczyzna. Brązowy habit skutecznie tuszował sylwetkę.
– Diablica Wiktoria? – zapytał skrzekliwym głosem.
– No… – przytaknęłam. – A ty to…?
– Śmierć. Miło mi cię poznać.”

A jeśli już o popkulturze mowa, to w „Ja, diablica” co i rusz natrafiamy na nawiązania czy to do świata literatury, czy też filmu – co samo w sobie działa na plus dla całej historii, dodatkowo nadając jej niepowtarzalnego klimatu, a także sprawiając, że co chwilę wybucha się śmiechem podczas lektury książki. Dlatego też z chęcią sięgnę po kolejny tom tego cyklu, bo choć ten może i nie był pozbawiony wad, to jednak sprawił mi sporą przyjemność podczas czytania. Poza tym ciekawi mnie dalszy los głównej bohaterki – zwłaszcza po TAKIM zakończeniu, jakie zaserwowała swym czytelnikom autorka 😉

Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2020
Seria/Cykl: Wiktoria Biankowska, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-280-8445-2

Seria anielsko-diabelska
„Ja, diablica” ♦ „Ja, anielica” ♦ „Ja, potępiona” ♦ „Ja, ocalona”

Inne powieści autorki
„Druga Szansa”
„Ja cię kocham, a ty miau”
Seria Kwiat paproci
„Szeptucha” „Noc Kupały”„Żerca”„Przesilenie”„Jaga”

1Shares