Recenzja: „Diabelstwò” – Maciej Lewandowski

 

„Lepiej nie rozkopywać płytkich grobów

Czartyże to miasteczko, gdzie przeszłość nie śpi, a zło tylko czeka na odpowiedni moment, by znów wypełznąć z cienia. Czarna wołga stoczyła się do piekła, wakacje się skończyły. To jednak nie koniec wspólnej drogi Mai, Kuby i Sławka.

Nad Bałtyk i do Czartyży dotarła jesień – pora, kiedy mgła spowija lasy, a noc zapada zbyt szybko. Przed trojgiem bohaterów nowy koszmar: nawiedzony dom i żądna zemsty wiedźma, która powróciła, by wyrównać stare rachunki. Ale to dopiero początek…

Czy Czartyże pochłonie ciemność i wiedźmie upiory wychodzące z mgły?” – opis z okładki

Maciej Lewandowski w „Diabelstwò” ponownie zabiera czytelnika do Czartyży – miasteczka, które zdaje się być utkane z mgły, legend i ludzkich grzechów. To kontynuacja historii Mai, Kuby i Sławka rozpoczętej w „Grzechòcie”, powieści, której patronowałam medialnie, co nadaje tej recenzji szczególny wymiar. Autor rozwija wątki znane z poprzedniego tomu, jednocześnie otwierając nowe ścieżki grozy i refleksji, tworząc samodzielną opowieść o tym, jak przeszłość nigdy nie pozostaje martwa, a zło tylko czeka na okazję, by powrócić.

Jesień nad Bałtykiem staje się scenerią nowego koszmaru. Troje bohaterów znanych z poprzedniej części – Maja, Kuba i Sławek – musi zmierzyć się z nawiedzonym domem i powracającą wiedźmą, Czarną Mamką, która ucieleśnia zemstę, zawiść i zdradę. Dołącza do nich Michał, nieco starszy od reszty, wprowadzający świeżą dynamikę i perspektywę. Ich relacje, wzajemne wsparcie i chwile zwątpienia pokazują, że siła tkwi w więzi, nie w jednostce.

Dom, w którym rozgrywa się akcja, nie jest jedynie scenerią – staje się pełnoprawnym bohaterem. Obdarzony pamięcią, świadomością i wolą, poluje i wyciąga wnioski, co nadaje powieści szczególny wymiar grozy. To metafora historii, której nie da się pogrzebać, bo wraca w najmniej oczekiwanym momencie.

Lewandowski pisze językiem obrazowym, pełnym sugestywnych metafor. Sceny takie jak „wężowaty kształt w chmurach” czy „ryk fal przecinany potępieńczym krzykiem” budują atmosferę nieustannego zagrożenia. Jednocześnie autor wplata groteskowy humor – demonozol na odporność czy trup dźwigający karła – co nadaje narracji lekkości i dystansu. Serce powieści bije „retro rytmem lat dziewięćdziesiątych”, co widać w inspiracjach absurdalnymi horrorami i w klimacie przypominającym VHS-owe opowieści grozy.

Symbolika jest tu równie ważna jak fabuła. Legenda o Rowokole, z którego diabeł zsyła mgły, staje się metaforą zła spowijającego codzienność. Diabeł nie ściga „płotek”, lecz gra własną grę – podkreślając, że zło ma własną logikę i nie poddaje się ludzkim regułom. Historia pokazuje też, że nawet w obliczu koszmaru najważniejsze jest wsparcie i lojalność.

Na uwagę zasługuje również oprawa graficzna – barwione brzegi nadają książce charakter kolekcjonerski i wzmacniają jej estetyczny odbiór. To drobiazg, ale podkreśla, że horror może być także pięknie wydany.

Nie można jednak pominąć drobnych niedoskonałości. Podczas lektury napotkałam literówki, powtórzenia, a nawet pomyłkę w imieniu bohatera. Choć nie wpływają one znacząco na odbiór całości, są zauważalne i mogą wybijać z rytmu czytania. To typowe błędy redakcyjne i merytoryczne, które warto odnotować.

„Diabelstwò” to powieść, która łączy klasyczny motyw nawiedzonego domu z lokalnym folklorem i uniwersalną refleksją o ludzkiej naturze. Jest mroczna, obrazowa, ale też ironiczna i pełna groteskowego humoru. Lewandowski udowadnia, że horror może być jednocześnie zabawą konwencją i poważnym komentarzem o pamięci, winie i konsekwencjach. To książka dla tych, którzy lubią, gdy groza nie ogranicza się do strachu, lecz staje się opowieścią o tym, co w nas samych najciemniejsze.


♥ wybrane cytaty z powieści ♥

„Gdy człowiek podaje rękę diabłu, trzeba się mieć na baczności.”

„Stary dom, ostatni po lewej stronie na ulicy Krętej, był niemal nietknięty. Dom, gdzie, jak mówiono, wampiry przesypiały dnie, sataniści wyprawiali orgie, a duchy snuły się po korytarzach. Dom wiedźmy, pełen przekleństw i sekretów. Dom diabła i jego przeklętej konkubiny Czarnej Mamki.”

„Historia zapamiętana staje się częścią teraźniejszości. Ci, co mordowali, raczej nie chcieli, by ich zapamiętano.”

„W rozjaśnianych burzowymi błyskami chmurach coś się poruszało. Wielki wężowaty kształt wił się w górnych partiach przestworzy.”

„Zza drzew, zza bezkorych pni szedł huk morza. Ryk fal przecinany był przez potępieńczy krzyk dziesiątek gardeł.”

„Mężczyzna o aparycji odleżanego trupa dźwigał z podłogi na wpół zamroczonego karła.”

„(…) Czartyże, jak każdy ekosystem na świecie, mają własną wewnętrzną dynamikę. Dynamikę narzuconą wolą ludzi połączonych pazernością i wielopokoleniową tajemnicą.”

„Idzie październik, zadbaj o swoją odporność i łykaj demonozol przeciw klątwom oraz opętaniom.”

„Dom czuł, dom pamiętał i potrafił wysnuwać wnioski. Musiał, by móc polować. Acz przez stulecia posiadł coś, czego jego pierwotny twórca nie przewidział. Zyskał świadomość. Dom nie był zadowolony.”

„Trzeba ogromu serca i ducha, aby iść w ciemny las ratować przyjaciół.”

„W chwili kryzysu, zwątpienia i goryczy mieli siebie.”

„Pomyśleć, że to wszystko przez zawiść, zazdrość i zdradę. Moje ulubione w was cechy.”

„Diabeł nie gania za płotkami. Gra we własną grę.”


 

Tytuł: Diabelstwò
Autor: Maciej Lewandowski
Wydawnictwo: Mięta
Rok wydania: 19/11/2025
Oprawa: twarda, barwione brzegi
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-68608-08-3
Gatunek: fantastyka, horror

Opisywana książka jest egzemplarzem recenzenckim (barter). Wydawnictwo nie miało wpływu na moją ocenę i treść recenzji. Za książkę dziękuję wydawnictwu Mięta.


Pamiętaj: #czytajlegalnie !
⏬ książkę kupisz np. tu ⏬


0Shares