Recenzja: „Daphne Byrne” – Laura Marks

Historia opowiedziana na kartach albumu zatytułowanego „Daphne Byrne” autorstwa Laury Marks oraz Kelley’a Jonesa od wydawnictwa Egmont, w tłumaczeniu Pauliny Braiter i należącego do serii Hill House Comics oraz objętego patronatem przez mistrza horroru – Joe’go Hilla, zabiera czytelnika do Nowego Jorku w roku 1886, gdzie poznajemy jej główną bohaterkę – tytułową Daphne Byrne.

Daphne ma czternaście lat i niedawno doznała dojmującej straty, po której nie tylko jej, ale zwłaszcza jej matce ciężko jest się pozbierać. Śmierć bliskiej osoby nigdy nie jest łatwa, a bezbronność i naiwność tych, którzy utracili członka rodziny, często jest łakomym kąskiem dla ludzi, którzy żerują na cierpieniu innych.

Takim też sposobem matka dziewczyny daje się zmanipulować jednej z nowojorskich spirytualistek i nie chce wierzyć słowom córki, iż owo medium jest jedynie wyrafinowaną oszustką. A ta ma wobec niej własne plany…

Tymczasem w Daphne z każdym kolejnym dniem zaczyna narastać coraz większy gniew. Wkrótce odkrywa, że nie jest sama… Wpierw we śnie, a później na jawie zaczyna towarzyszyć jej tajemniczy byt pragnący pokazać jej, do czego tak naprawdę jest zdolna. Wystarczy tylko, że zechce przyjąć jego pomoc… Czy warto jednak to zrobić, a jeśli tak, to jaką cenę przyjdzie za nią zapłacić Daphne?

Osadzenie historii pod koniec XIX wieku, w czasach, w których życie kobiet nie było wcale łatwe i pod wieloma względami uzależnione od mężczyzn, nadało jej niepowtarzalnego, dusznego i mrocznego klimatu, wyraźnie wyczuwalnego dzięki ilustracjom i niepokojącym obrazom wykonanym przez Kelley’a Jonesa, pełnym cieni, w których skrywać się mogą nadprzyrodzone istoty towarzyszące głównej bohaterce. Opierając się na scenariuszu Laury Marks Kelley Jones stworzył prawdziwe widowisko grozy, wzbudzające w czytelniku uczucia niepewności i napięcia podczas lektury historii Daphne Byrne.

Wątek nawiedzeń, opętań czy spirytualistów żerujących na słabych jednostkach nie jest bynajmniej niczym nowym w literaturze grozy, niemniej w albumie autorstwa Laury Marks całkiem nieźle się broni. Nie można bowiem powiedzieć, aby ta historia nie potrafiła wciągnąć czy też, że jest zwyczajnie nudna, bo ileż można czytać o tym samym, przyodzianym jedynie w inne piórka. Dzieje się tak, gdyż Daphne Byrne to bohaterka z krwi i kości, wzbudzająca emocje i mająca znane wielu czytelnikom problemy, dzięki czemu łatwiej jest ją zrozumieć oraz utożsamiać się z nią. Wątek paranormalny wzbudza tym samym większą ciekawość i stanowi bodziec do poznania zakończenia jej historii.

Podsumowując – „Daphne Byrne” okazał się być interesującym albumem, który polecić mogę miłośnikom gatunku, jak i tym czytelnikom, którzy szukają dla siebie czegoś nowego, odmiennego od tego, po co sięgają zazwyczaj. Mnie nie zawiódł. Dobrze spędziłam przy nim czas, zaś sama historia okazała się być naprawdę ciekawa i wciągająca. Czego chcieć więcej?


Tytuł oryginalny: Daphne Byrne
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Scenarzysta: Laura Marks
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2022
Seria/Cykl: Hill House Comics
Oprawa: twarda
Format: 17 x 26 cm
Ilustracje: Kelley Jones
Papier: kreda
Liczba stron: 160
ISBN: 978-83-281-521-13

do kupienia na EGMONT.PL

oraz


1Shares