„Okrutny książę” – Holly Black

„Jestem słaba. Bezbronna. Śmiertelna. To jest najgorsze ze wszystkiego. Nawet gdybym jakimś cudem zdołała ich przewyższyć, nigdy nie będę jedną z nich.”

Siedemnastoletnia Jude żyje w Krainie Elfów… choć sama nie jest jednym z nich. Przed wielu laty ona oraz jej dwie siostry zostały porwane ze świata śmiertelników tuż po tym, jak brutalnie pozbawiono życia jej rodziców. Trafiły pod opiekę Madoka – głównodowodzącego wojskami Najwyższego Króla Elfów i choć ten od tamtego czasu traktował je należycie i z szacunkiem, Jude nie potrafiła zapomnieć o tym, co je spotkało; tego, że pozbawiono je szansy na normalne życie wśród innych ludzi.

Choć jest śmiertelniczką, nad którą pieczę przejął sam Madok, dla wielu mieszkańców Krainy Elfów nigdy nie będzie niczym więcej niż marną, nic nieznaczącą istotą, niegodną bycia traktowaną jak jedna spośród nich. Szczególnie mocno daje jej to odczuć zwłaszcza Cardan – najmłodszy spośród synów Najwyższego Króla, a także jego wierni przyjaciele. Choć wszyscy oni wzbudzają w niej śmiertelne przerażenie, Jude twardo się im przeciwstawia, a wręcz postanawia udowodnić im, że może być od nich lepsza.

Nie wie jednak, iż już niebawem jej umiejętności zostaną wystawione na ciężką próbę, a ona sama wciągnięta w sieć intryg i walkę o Koronę. Zbliża się bowiem dzień, w którym Najwyższy Król Elfów wskazać ma tego, kto zajmie jego miejsce i władać będzie całą Krainą…

Witajcie w Elfhame

„Elfowie są piękni, ale to piękno jest jak ścierwo złotego jelenia; pod skórą roją się zżerające padlinę robaki gotowe w każdej chwili wypełznąć na powierzchnię.”

Muszę przyznać, iż Holly Black w interesujący i przekonujący sposób odmalowała rzeczywistość, w której – wbrew sobie – dorastać musiała główna bohaterka jej powieści – „Okrutnego księcia” – otwierającej serię o tym samym tytule. Kraina Elfów, choć piękna i zamieszkana przez najprzeróżniejsze fantastyczne stworzenia (gnomy, skrzaty, pixie, chochliki, lisołaki, syreny, wodniki, drzewołaki, żywięta, utopce i wiele innych), dla śmiertelnych ludzi jest nie tylko nieprzyjazna, ale wręcz przerażająca. Gdyby Jude nie była pod opieką Madoka, jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej – stałaby się bezwolną służącą, która mimo skrajnego wyczerpania, pozostając pod wpływem rzuconego na nią czaru, musiałaby wykonywać powierzone jej zadania dopóty, dopóki by nie padła z wyczerpania, bądź jej umysł nie popadł w obłęd. Powołane do życia przez Holly Black elfy nie są bowiem takie, na jakie wyglądają. Ich piękno jest zasłoną dla okrucieństwa oraz krwiożerczości, do których każde z nich jest zdolne.

„Pokrętne zdania, wredne psikusy, przemilczenia, zagadki, intrygi, nie wspominając już o tym, jak mszczą się bez końca za dawne, na poły już zapomniane przewinienia. Burza jest mniej nieprzewidywalna od nich, morze mniej kapryśne niż one.”

Poza tym wszystkie one są wyniosłe i zadufane w sobie, nie wahają się zabawić czyimś kosztem, a większość z nich pożąda władzy. Życie pośród nich to ciągłe poczucie lęku i niepewność jutra.

Wilk w owczej skórze

Cardan, najmłodszy z potomków Najwyższego Króla Elfów, od samego początku historii kreowany jest na prawdziwego okrutnika i brutala bez serca, gardzącego wszystkim i wszystkimi, którzy są od niego słabsi bądź w jakiś sposób gorsi. Zresztą już na okładce książki wyraźnie zaznaczono, iż książę jest okrutny. Jude natomiast poznajemy jako ofiarę krwiożerczych zapędów, którym ulegają elfy; jako bezbronną i bezsilną młodą dziewczynę, która mimo przeciwności losu stara się walczyć o lepszą przyszłość dla siebie oraz swoich sióstr. Wydawać by się mogło, iż elfi książę będzie antybohaterem tej opowieści, zaś Jude jej jasną stroną, kimś, kto wzbudzi moją sympatię i kogo losy z zainteresowaniem będę śledziła. Tak się jednak nie stało… Śledząc kolejne wydarzenia o wiele bliższy stał mi się Cardan, niż główna bohaterka. Jego działania, niejednokrotnie dwuznaczne, a także ukrywanie się za fasadą bezwzględności i brutalności stały się dla mnie w pełni zrozumiałe, biorąc pod uwagę to, w jakiej rodzinie i świecie przyszedł na świat. Pod koniec wręcz zaczęłam go podziwiać, że mimo wszystko nie uległ i nie zmienił wyznawanych przez siebie zasad i wartości. Jude natomiast to zupełnie inna bajka. Stopniowo przechodzi metamorfozę w kierunku, który nieszczególnie przypadł mi do gustu. Z owcy zamieniła się w wilka. I choć świadoma była zachodzących w niej zmian, w żaden sposób ich nie powstrzymała. A to, co wydarzyło się pod sam koniec powieści udowodniło, że pod względem knucia, zawiązywania intryg, bezwzględności i egoistycznego myślenia w niczym nie ustępuje tym, których tak bardzo nienawidzi – elfom.

Polskie wydanie powieści

„Okrutny książę” Holly Black na naszym rynku ukazał się nakładem wydawnictwa Jaguar, w tłumaczeniu Stanisława Kroszczyńskiego. I do tego ostatniego mam pewne zastrzeżenia. Jako że historia Holly Black opowiada o świecie elfów, co i rusz natykamy się na nie na kartach powieści. Jednak kiedy jest o nich mowa, czytamy m.in o elfowych dzieciach, o tym, że zjawili się Elfowie. Nawet teraz, kiedy o tym piszę, edytor tekstu podkreśla mi słowa „elfowych” oraz „Elfowie” jako błąd. I wcale mnie to nie dziwi – sama użyłabym tutaj „elfie” oraz „Elfy” i autokorekta nie byłaby potrzebna. Podobnie zresztą rzecz ma się odnośnie zamiany powszechnie wszystkim znanej krawcowej na krawczynię czy flecisty na fletnistę. Co prawda tutaj słowa te nie zostały uznane jako błąd, jednakże kto z nas na co dzień mówi o krawczyni bądź fletniście? Być może jest to jakaś regionalna gwara, nie wiem, dotąd bowiem nie spotkałam się z tego typu słownictwem. A! I najlepsze na koniec – wysmotruchać… Zdradzę, że ma to związek z uwiedzeniem (zaliczeniem!) dziewczyny… Nie dało rady jakoś inaczej tego nazwać, zamiast wysmotruchaniem…? Natykając się na tego typu rzeczy w tekście, czułam po prostu irytację, że pozwolono, by tekst w takiej formie ujrzał światło dzienne.

Gdzie była osoba odpowiedzialna za korektę, że tego nie poprawiła? Chociaż patrząc na zdjęcie obok, na którym widać zaznaczone przeze mnie błędy znalezione w tekście, oraz zważając na fakt, że wewnątrz książki nie wskazano osoby, która zajęła się korektą, zaczynam podejrzewać, że takowej w ogóle nie przeprowadzono… a zamiast tego puszczono tekst tuż po jego przetłumaczeniu. A szkoda, bo przez te wszystkie uchybienia lektura powieści staje się o wiele mniej przyjemna.

Skąd ja ją znam?

Holly Black to autorka międzynarodowych bestsellerów fantasy i laureatka licznych nagród literackich, w tym prestiżowej nagrody Newbery. Polskim czytelnikom znana jest główne z dwóch serii – „Kronik Spiderwick”, które doczekały się ekranizacji, a także „Magisterium”, którą napisała we współpracy z Cassandrą Clare (której zadedykowała zresztą pierwszy tom „Okrutnego księcia”) – autorką takich bestsellerów jak seria „Dary Anioła” czy trylogia „Diabelskie Maszyny”. Dla mnie lektura „Okrutnego księcia” była pierwszym spotkaniem z jej twórczością.

Warto czy nie warto?

„Okrutny książę” to początek trylogii skierowanej głównie do młodzieży, a osadzonej w fantastycznym świecie zamieszkałym przez elfy i inne niesamowite stworzenia, w którym swoje miejsce odnaleźć próbuje śmiertelna dziewczyna. Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko, mimo iż liczy sobie ona nieco ponad 400 stron. Sama historia jest wciągająca na tyle, że nie porzuci się jej w trakcie czytania, choć na tle innych powieści fantastycznych niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jeśli jesteście fanami twórczości Holly Black, bądź czujecie niedosyt opowieści, w której elfy odgrywają znaczącą rolę i nie przeszkadza wam, że główna bohaterka z czasem przeradza się w kogoś zgoła innego, niż by się można było tego po niej spodziewać, sięgnijcie po „Okrutnego księcia”. Osobiście ciekawa jestem, jak dalej rozwinie się ta historia, w jakim kierunku potoczą się losy jej bohaterów, a zwłaszcza Cardana, który mimo swej arogancji i pozornej okrutności, potrafił wzbudzić mą sympatię i stał się dla mnie istną zagadką, której rozwiązanie chciałabym poznać.

 

Tytuł oryginalny: The Cruel Prince
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyńki
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2018
Seria/Cykl: The Folk of the Air, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 424
ISBN: 978-83-7686-724-3


1Shares