„Zoo” – James Patterson, Michael Ledwidge

Główny bohater Jackson Oz jeszcze kilka lat temu miał przed sobą świetlaną przyszłość. Mógł zajść naprawdę wysoko po szczeblach kariery. Stało się jednak inaczej… Dostrzegł, iż zachowanie zwierząt stopniowo zaczęło ulegać zmianie. Próbując przestrzec przed nadciągającymi konsekwencjami dalszego pogłębiania się tego zjawiska, uznany został za szaleńca głoszącego zwariowane teorie, który za wszelką cenę pragnie zwrócić na siebie uwagę.

Nikt nie chciał go słuchać. Aż do teraz… kiedy to wojnę ludzkości wypowiedziała Natura.

„Istnienia nie sposób pojąć. Gwiazdy rodzą się po to, by wybuchnąć. Stworzenia polują a inne stworzenia, a potem giną. Wszechświat to chaos irracjonalnych sił zmagających się ze sobą w walce, która nie ma końca. Jej ofiarą stała się właśnie ludzkość.”

Z niewiadomych przyczyn na całym świecie gwałtownie wzrosła agresja zwierząt względem człowieka. I to nie tylko w obrębie jakiegoś konkretnego gatunku. Niebezpieczeństwo nadeszło zarówno ze strony dziko żyjących przedstawicieli przyrody, jak też z tej, z której najmniej się tego spodziewano –  domowych pupili, dotąd traktowanych przez nas za przyjaciół człowieka.

„- Nazwaliśmy tę fatalną sytuację w środowisku Z-O-O (…)
– A my jesteśmy po prostu zwierzętami.”

Jackson z pomocą Chloe Tousignant, kobietą specjalizującą się w ekologii populacyjnej, podejmuje rozpaczliwą próbę znalezienia wyjścia z tej trudnej sytuacji. Czy uda im się odkryć, dlaczego zwierzęta zwróciły się przeciwko ludziom, nim na świecie zapanuje totalny chaos?

„Zoo”, będące pierwszym tomem serii pod tym samym tytułem autorstwa duetu Patterson – Ledwidge, uznawane jest za jedną z najlepszych powieści w dorobku literackim (liczącym nota bene blisko sto pozycji) Jamesa Pattersona, czołowego amerykańskiego autora powieści sensacyjnych, zdobywcy Edgar Award. Nie dane mi było prędzej sięgnąć po inne jego dzieła. Podejrzewam jednak, iż nie nadrobię tego w przyszłości. Czemu? „Zoo” okazało się bowiem mocno przeciętną lekturą – a skoro uważa się, iż jest jedną z jego najlepszych powieści… nie widzę po prostu ku temu żadnego sensu.

Szkoda, bowiem zapowiadało się, iż będzie to naprawdę mocna i trzymająca w napięciu książka. I początkowo naprawdę tak było. Dostaliśmy porządny, wstrząsający wstęp, który nie przypadnie do gustu osobom o słabych nerwach, oraz naprawdę niezłą akcję związaną z atakiem zwierząt podczas pobytu głównego bohatera w Botswanie, do której wybrał się, by zdobyć dowód na nietypowe zachowanie tamtejszych lwów. Byłam naprawdę ciekawa, jak też dalej potoczy się cała ta historia. Z nadzieją więc śledziłam dalsze losy Oza.

Niestety z każdym kolejnym rozdziałem mój zapał oraz pokładana w powieści wiara powoli topniały. Cała akcja i towarzyszące jej napięcie rozwiały się niczym dym na wietrze. Ustąpiły miejsce toczącym się na różnym szczeblu naukowym i państwowym rozmowom oraz towarzyszącym im przepychankom o to, kto ma rację i jak powinno się dalej postępować. Od czasu do czasu zaserwowano nam wzmiankę w postaci króciutkiego rozdzialiku ukazującego atak jakiejś grupy zwierząt na przedstawiciela homo sapiens (a to delfiny atakujące kuter, a to horda wilków podążająca tropem myśliwych), oczywiście niepozbawiony drastycznych szczegółów (jakby to miało cokolwiek naprawić), by za moment na powrót powrócić do dalszej, nudnej części historii – kolejnych rozmów, kolejnych konferencji, kolejnych prób wyjaśnienia, co się właściwie dzieje.

Wszystko sprowadza się do tego, że sami ściągnęliśmy na siebie całą tę katastrofalną sytuację. Autorzy starają się zwrócić uwagę czytelnika na pewne kwestie związane z naszym codziennym życiem, które w przyszłości faktycznie mogą pociągnąć za sobą nieprzyjemne dla przyrody konsekwencje, a co za tym idzie – dla nas, ludzi. Czy akurat takie, jakie przedstawili w swoim dziele? Mam nadzieję, że nie… Nie chciałabym się pewnego dnia obudzić i być zmuszona walczyć ze swoim kotem, który nagle postanowił pozbawić mnie życia.

Na podstawie powieści powstał serial telewizyjny o tym samym tytule wyprodukowany przez Midnight Radio, Treeline Films oraz James Patterson Entertainment. Jeszcze go nie widziałam. Czytałam jednak wiele pozytywnych opinii na jego temat, a wśród nich sporo takich, które mówią o tym, iż jest on dużo lepszy od książkowego pierwowzoru. Obejrzeć obejrzę, choćby z ciekawości, by zobaczyć jak twórcy poradzili sobie z jego realizacją, oraz z nadzieją, iż faktycznie lepszy jest on od tego, co miałam okazję przeczytać.

Bo książka jest, no cóż, naprawdę bardzo przeciętna…

Moja ocena: 3/6

Tytuł oryginalny: Zoo
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2016
Seria/Cykl: Zoo, tom 1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-7885-391-6

„Zoo” do nabycia w księgarni

TaniaKsiazka

3 Replies to “„Zoo” – James Patterson, Michael Ledwidge”

  1. Książki nie czytałam, ale serial oglądam prawie na bieżąco i naprawdę mi się spodobał. Bardzo ciekawy pomysł. Co do tego autora jest on według mnie bardzo nierówny. Osobiście lubię, gdy pisze sam i te pozycje starsze, bo wtedy nie robił jeszcze konspektów i ktoś nie pisał książek za niego tylko tworzył swoją markę sam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *