„Złoto głupców” – Philippa Gregory (recenzja 557)

Złoto od zawsze kusiło i mamiło ludzkość. Pożądali go zarówno biedni upatrujący w nim poprawy swej marnej sytuacji społecznej, jak i ludzie zamożni, którym mimo posiadanych bogactw ciągle było ich mało. Nie jeden i nie drugi zaprzedał duszę diabłu byleby tylko stać się posiadaczem tego jedynego w swoim rodzaju kruszca. Dla osiągnięcia zysków człowiek gotowy jest na wielkie ryzyko, pal licho ewentualne konsekwencje, kiedy na horyzoncie widnieje szansa na wzbogacenie się. Prawda jest jednak taka, że złoto to ułuda, a do tego zgubna. Jednego dnia czyni nas krezusami, a drugiego doprowadza do ruiny…

W trzecim tomie „Zakonu Ciemności” autorstwa Philippy Gregory wyruszamy wraz z młodym inkwizytorem Lucą Vero do Wenecji, gdzie z rozkazu swego zwierzchnika, tajemniczego człowieka o wielkiej władzy i wpływach, stojącego na czele Zakonu Ciemności, ma zbadać źródło pochodzenia angielskich złotych nobli, które w ostatnim czasie zalały tamtejszy rynek i których wartość z dnia na dzień niebezpiecznie wzrasta. Aby móc prowadzić śledztwo, Luca podaje się za bogatego kupca pragnącego sprzedać tutejszym mieszkańcom swe luksusowe towary. Wraz ze swymi towarzyszami przybywa do miasta akurat w czasie trwającego tu dorocznego karnawału, w którym jego skryba brat Piotr upatruje jedynie czas rozpusty i wszechobecnego grzechu. Prawda jest jednak taka, że to idealny czas, by podjąć się próby rozwiązania powierzonej im misji. Wśród Wenecjan paradujących po ulicach w najróżniejszych strojach i przebraniach, noszących na twarzy maski, łatwiej wmieszać się w tłum i pozostać niezauważonym. W trakcie prowadzonego śledztwa nasi bohaterowie trafiają na parę alchemików, dla których życiowym celem stało się odkrycie najbardziej pożądanej przez ludzkość tajemnicy – sekretu długowieczności. Wkrótce Luca i jego wierni towarzysze odkrywają fakty, które nie tylko wstrząsają ich światopoglądem, zadając kłam wszystkiemu, w co dotąd wierzyli, ale które, gdyby zostały ujawnione światu, stałyby się niezwykle niebezpieczne.

Akcja powieści w głównej mierze skupiona jest wokół nieprzewidywalnego i niebezpiecznego rynku złotych nobli. Autorka postarała się oddać w swej książce ducha tamtych czasów. Pokazała nam, jak wyglądał ówczesny handel, na czym się opierał oraz w jaki sposób traktowano zarówno kupujących jak i sprzedających. Nie zapomniała o kwestii żydowskiej, czyli o tym, że w XV wieku Żydzi uważani byli za gorszą rasę, często nie wartą, wręcz niegodną zaufania, zmuszoną do zamieszkiwania w specjalnie wydzielonych rejonach miasta zwanych gettami. W powieści nadal obecny jest wątek miłosny, z którym mieliśmy do czynienia w poprzednich dwóch tomach serii („Odmieniec”, „Krucjata”), dotyczący coraz to bardziej pogłębiających się relacji Luki i Izoldy. Choć oboje zdają sobie doskonale sprawę z tego, jak wiele przeszkód stoi na drodze do ich szczęścia – ona jest przecież prawowitą dziedziczką wielkiego majątku, on zaś ma złożyć zakonne śluby, to i tak nie potrafią walczyć z targającymi nimi uczuciami. I tu dochodzimy do tego, co najbardziej podoba mi się u Gregory – równowaga pomiędzy występującymi w jej dziełach wątkami, to, że każdy z nich odgrywa równie ważną rolę, nie przytłacza pozostałych, nie wybija się na czołówkę. Wręcz przeciwnie – przeplatają się, uzupełniają i tworzą jedną, zgrabną oraz świetnie przemyślaną całość. Opowiedziana zaś przez nią historia za każdym razem jest ciekawa i wciągająca. Zakończenie z kolei sprawia, że bez wahania mam ochotę sięgnąć po kolejny tom, by poznać dalsze losy bohaterów powieści.

„Złoto głupców” to nie tylko historia o kolejnej misji, którą ma do wykonania jej główny bohater Luca Vero. To również opowieść o największych ludzkich przywarach oraz słabościach, którym ulegamy od zarania dziejów i ulegać zapewne będziemy w przyszłości. Ale nie tylko. To również dowód na to, jak bardzo ciekawi jesteśmy otaczającego nas świata, jak wielką odznaczamy się chęcią zgłębienia jego tajemnic i poznania odpowiedzi na pytania, które od dawna zadaje sobie ludzkość. Czasem jednak niektórych z nich nie powinno się zadawać…

Moja ocena: 4/6

Złoto głupców. Zakon ciemności [Philippa Gregory] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Tytuł oryginalny: Fools’ Gold
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2014
Seria: Zakon Ciemności, tom 3
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 344
ISBN: 978-83-237-7030-5

12 Replies to “„Złoto głupców” – Philippa Gregory (recenzja 557)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *