„Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści” – H.P. Lovecraft

Mówi się, że każdemu, kto śmie nazywać siebie miłośnikiem fantastyki, a zwłaszcza fantastyki grozy, nie obca być powinna proza Howarda Phillipsa Lovecrafta, amerykańskiego autora fantasy i opowieści grozy składających się na tzw mitologię Cthulhu. Choć od dawna uważam siebie za amatorkę wspomnianego gatunku, to jednak z piórem Samotnika z Providence do tej pory było mi nie po drodze.

Zgroza w Dunwich (4)

Nadszedł w końcu czas, kiedy postanowiłam to zmienić. Sięgnęłam po „Zgrozę w Dunwich i inne przerażające opowieści” będącą pięknie wydanym, blisko ośmiuset-stronicowym tomiszczem zawierającym piętnaście z ponad sześćdziesięciu utworów, które wyszły spod pióra H.P. Lovecrafta. Wyselekcjonowaniem tych „najgłębszych i najpoważniejszych, a przede wszystkim najlepszych literacko, pozbawionych mielizn, dłużyzn, uproszczeń, kiepskich chwytów fabularnych i chybionych żartów” zajął się Maciej Płaza, laureat nagrody LnŚ 2012 w kategorii „Nowa Twarz”, którego obszerne posłowie znalazło się na końcu książki.

Zgroza w Dunwich (2)

Wśród tej finałowej piętnastki znalazła się tytułowa „Zgroza w Dunwich” będąca bezbożną ewangelią „o zwiastowaniu, narodzinach, proroctwach i golgocie potwornych bliźniaków”, a także m.in: „Święto” i „Nawiedziciel mroku” (ukazujące dwuznaczność religii), „Ustalenia dotyczące zmarłego Arthura Jermyna” (mówiące o umowności granic pomiędzy tym co ludzkie, a co nie), „Muzyka Ericha Zanna” (wzorująca się na gotyckiej literaturze grozy), „Wyrzutek” – jedyna w pisarstwie Lovecrafta opowieść, w której spoglądamy na człowieka oczami bestii, czy w końcu „Zew Cthulhu”, dzięki któremu nareszcie wiem, o co chodzi z tymi całymi Wielkimi Przedwiecznymi i kapłanem Cthulhu.

Zgroza w Dunwich (3)

Elementem wspólnym dla wszystkich opowiadań zamieszczonych w niniejszym zbiorze jest kwestia ich głównego bohatera. Choć w każdym z nich kto inny odgrywa pierwsze skrzypce, to coś ich jednak łączy. Bohaterowie Lovecrafta to ludzie światli, wykształceni, najczęściej uczeni, osoby świadome otaczającego je świata i potęgi całego wszechświata. To ludzie, którzy ciągle czegoś szukają pragnąc odkryć tajemnice skrywane przed zwykłym śmiertelnikiem. Za każdym jednak razem wiedza, którą posiądą miast ich rozwijać i kształcić, prowadzi jedynie do zniszczenia.

Styl autora jest specyficzny, choć to chyba za mało powiedziane. Jedni go z miejsca pokochają, inni – niestety znienawidzą. Nie da się go łatwo zaszufladkować, przypisać do konkretnej kategorii. Jest ekspresywny, mocno obrazowy, często monstrualny, z nagromadzeniem przymiotników. Mimo interesującej tematyki samych opowiadań, ich odbiór nie był dla mnie jednak łatwy. A wszystko przez to, że Lovecraft praktycznie nie stosował dialogów. Przez prawie cały czas czyta się więc praktycznie ciągły tekst, na który, na domiar złego, składają się skomplikowane, mocno rozbudowane zdania. Jakby tego było mało nie za duża jest też czcionka, co tłumaczyć można sobie tym, że Wydawca chciał zamknąć zbiór w tych blisko ośmiuset stronach zamiast dajmy na to tysiącu. Osobom ze słabszym wzrokiem nie sprawi to jednak radości. Książka i tak sporo waży, do standardowej torebki się jej nie weźmie, z powodzeniem służyć może za cegłówkę 😉 Można więc było zwiększyć wielkość czcionki, bo i tak wielkiej różnicy w obcowaniu z lekturą by to nie zrobiło. Osiemset czy tysiąc stron – ręka i tak boli podczas dłuższego czytania.

Nie zmienia to jednak faktu, że zbiór „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści” stanowi nie lada gratkę dla miłośników fantastyki jako takiej, z fanami Lovecrafta na czele. Z uwagi zaś na to, że zebranych w nim zostało piętnaście najlepszych, zdaniem tłumacza, utworów, idealnie nadaje się dla osób dopiero przymierzających się do zapoznania z prozą Samotnika z Providence. Entuzjastów pióra autora ucieszy zapewne fakt, że z początkiem lipca tego roku do księgarń trafia kolejny tom – „Przyszła na Sarnath zagłada. Opowieści niesamowite i fantastyczne”, w którym prócz m.in takich opowiadań jak „Zeznanie Randolpha Cartera”, „Reanimator Herbert West” czy „Coś na progu” znalazł się słynny esej autora pt „Nadprzyrodzona groza w literaturze”, będący niezrównanym przewodnikiem po literackiej grozie, po raz pierwszy z dokładną bibliografią.

Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: Maciej Płaza
Oprawa: twarda
Ilustracje: John Couthart
Liczba stron: 792
ISBN: 978-83-7731-157-8

Vesper

2 komentarze

  • Magda Lipiec 10, 2016 at 22:18

    Właśnie czytam i chociaż jestem po kilku pierwszych opowiadaniach, to już czuję satysfakcję i zastanawiam się jakim cudem poznałam Lovecrafta dopiero teraz? A co do gabarytów i rozmiaru czcionki, polecam e-book. U mnie świetnie się sprawdza tym bardziej że będąc na wakacjach nie musiałam upychać wielkiego tomiszcza w i tak już wypchanej torbie 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Lipiec 10, 2016 at 22:31

      O tak, w takich przypadkach widać właśnie przewagę czytników ^_^ Wygoda czytania ^_^ Może sobie kiedyś sprawię e-book, hmm… 🙂

      Reply

Leave a Comment