"Zagubione szczęście" – Tom Winter [recenzja, 222]


Tytuł oryginalny: Lost and found
Tłumaczenie: Małgorzata Miłosz
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 2013
Oprawa: miękka
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-63387-93-8

Carol i Bob to małżeństwo z blisko dwudziestoletnim stażem. Kobieta jednak coraz bardziej zaczyna dusić się w tym związku. Jest świadoma tego, że zdecydowała się na małżeństwo z Bobem tylko dlatego, że zaszła w ciążę. Dla dobra dziecka postanowiła stworzyć mu pełną rodzinę, poświęcając tym samym własne szczęście, marzenia, samą siebie. Mimo dobrych chęci nie udało jej się stworzyć takiej więzi między nią a córką, o której zawsze marzyła. Sama od lat nie potrafi dogadać się z własną matką, więc liczyła na to, że z własnym dzieckiem będzie ją łączyło coś prawdziwego i jedynego w swoim rodzaju. Jednak się pomyliła. Z córką nie potrafi nawiązać bliższego kontaktu, co doprowadza do tego, że z dnia na dzień coraz bardziej się od siebie oddalają. Dochodzi do wniosku, że ma dość takiego życia. Czas najwyższy zakończyć to małżeństwo i zacząć wszystko od nowa. Za namową najlepszej przyjaciółki zaczyna pisać listy, w których szczerze, wręcz do bólu opisuje swoje rozterki, niepowodzenia, własne życie. Wysyła je nie zaadresowane do nikogo. Liczy na to, że zaginą gdzieś na poczcie w dziale przesyłek niedoręczonych. Nie spodziewa się, że tam natrafi na nie Albert, jeden z listonoszy, któremu przed odejściem na emeryturę zlecono posegregowanie niedoręczonych listów, zanim trafią one do utylizacji. Mężczyzna wbrew zasadom zaczyna czytywać listy kobiety, które w szczególny sposób wpłyną na jego dalsze życie. Tymczasem Carol zbiera się, aby powiedzieć Bobowi, że od niego odchodzi. Los jednak postanowił z niej zakpić. U jej męża wykryty zostaje rak… Czy wypada opuścić małżonka w takiej chwili?

„Jedyne, co możesz ofiarować dziecku, to szczęście, reszta jest zaledwie dekoracją. A jeśli sam nie jesteś szczęśliwy, by być przykładem, nie możesz dać im absolutnie nic” (s. 101)

„Zagubione szczęście” to opowieść zarówno o Carol, jak i Albercie, których na pewnym etapie życia los postanowił połączyć na zawsze odmieniając życia obojga.

Carol jest kobietą, która w którymś momencie się zagubiła. Zatraciła ona umiejętność odczuwania szczęścia, poczucia własnej wartości i chęci osiągnięcia czegoś więcej w życiu. Postanowiła trwać w wyimaginowanym związku, który od początku skazany był na niepowodzenie. Nie można bowiem stworzyć szczęśliwej rodziny tam, gdzie jedno z małżonków nie kocha drugiego, a trwa przy nim jedynie z poczucia obowiązku. Przelewanie na papier wszystkich targających nią uczuć oraz przeżyć dnia codziennego pozwoliło jej w końcu spojrzeć w głąb siebie i dojrzeć to, co już dawno powinna była zrozumieć. Mianowicie że warto walczyć o własne marzenia i osobiste pragnienia, że nie wolno tłamsić siebie tylko dlatego, żeby druga strona była szczęśliwa. Choroba jej męża ponownie zachwiała jej światem. Carol stanęła po raz kolejny przed wyborem: ona albo on. A wybór będzie niesamowicie trudny. To sytuacja, w której jakakolwiek podjęta decyzja zawsze skrzywdzi drugą osobę. Co wybierze Carol? Postanowi trwać przy mężu? Czy rozpocznie wszystko od nowa?

Albert przed czterdziestoma laty utracił swoją ukochaną żonę. Od tamtego czasu jego dni wypełniała praca na poczcie oraz popołudnia spędzane w zaciszu własnego domu. Zanim został wdowcem, w jego życiu było wielu przyjaciół. Jednakże po śmierci małżonki znajomości stopniowo zaczęły się kurczyć, aż w końcu pozostał zupełnie sam. Jego jedyną towarzyszką niedoli jest ukochana kotka, która dzień w dzień wiernie czeka na swego pana, aż wróci z pracy, by ją nakarmić oraz obdarzyć pieszczotą. Przeraża go fakt, że niedługo będzie musiał przejść na emeryturę. Że dołączy do grona starców, których czeka już jedynie powolne oczekiwanie na przyjście śmierci. Listy od Carol uświadamiają mu, jak bardzo samotnym stał się człowiekiem. To one sprawiają, że mężczyzna w końcu wyrywa się z dotychczasowego odrętwienia i postanawia żyć, a nie jedynie egzystować w czasie, który mu jeszcze pozostał.

„Zagubione szczęście” to opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, osobistego szczęścia, które gdzieś na jakimś etapie życia się zawieruszyło, a teraz czeka na ponowne odkrycie. To historia pełna bólu, ale również nadziei na lepszą przyszłość. Obok poruszanych trudnych życiowych tematów, tryska też humorem, sprowadzając tym samym uśmiech na nasze twarze. Prawdziwie wzrusza i zapada głęboko w pamięci. To jedna z tego typu historii, po lekturze której nie będziemy żałowali ani chwili spędzonej na jej przeczytanie. Losy bohaterów staną się nam bliskie i jeszcze długo po skończeniu książki będziemy rozmyślać nad ich losami przyglądając się przy okazji własnemu życiu i temu, co sami dotychczas osiągnęliśmy. Idąc śladem Carol i Alberta staniemy przed pytaniem: czy aby jesteśmy szczęśliwi?

Moja ocena: 5/6
Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu:

42 Replies to “"Zagubione szczęście" – Tom Winter [recenzja, 222]”

  1. Najczęściej sięgam po fantastykę i rzadko odchodzę od tego gatunku, jednak po przeczytaniu Twojej recenzji stwierdziłam, że na pewno przeczytam „Zagubione szczęście”. Chciałabym poznać nieco bliżej losy Alberta i Carol. Ciekawi mnie również to, jaki ta historia będzie miała finał.
    Pozdrawiam ; )

    1. Znam Cię i wiem, co lubisz czytać 🙂 Sama bardzo chętnie sięgam po fantastykę 🙂 Cieszę się więc, że zdołałam Cię zainteresować czymś zgoła innym 🙂 A finał… no cóż. Ja się popłakałam 🙂

  2. Wydaje się dość ciekawa, ale mimo to chyba po nią nie sięgnę. Nie moje klimaty, choć książka wydaje się bardzo dobra

    Zapraszam do mnie: in-corner-with-book.blogspot.com

  3. A tej książki jestem ciekawa 🙂 Już gdzieś widziałam tę okładkę i powiedziałam sobie, ze taka klimatyczna oprawa zawierać musi coś ciekawego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *