Wystawa w sennym miasteczku

Mieszkając w małym miasteczku, o którym niewiele osób słyszało (a nawet jeśli, to i tak nie potrafią go umiejscowić na mapie), nie mam zbyt wielu okazji do rozrywki. Brakuje klubów, do których można by było wybrać się z przyjaciółmi. O teatrze i innych kulturalnych miejscach można również zapomnieć. Koncerty? – zapomnijcie! Jeśli już ktoś przyjedzie, to jakiś mało znany zespół, bądź kończące się gwiazdy estrady, które chwytają się brzytwy w poszukiwaniu kogoś, kto ich posłucha. Na domiar złego zlikwidowano kino, które swymi korzeniami sięgało lato 30 XX wieku. Więc rozumiecie… nuda, nuda i jeszcze raz nuda.

Czasami jednak zdarza się cud – nie nad Wisłą, choć rzekę również mamy 😉 – i  w moim miasteczku organizowane jest jakieś interesujące wydarzenie. Tym razem padło na Krajową Wystawę Psów Rasowych. ( Cały czas zastanawiam się, dlaczego odbyła się ona akurat u nas – na takim zadupiu, zamiast w jakimś większym mieście, ale tego się pewnie nie dowiem. ) Wiedziałam już, jak z córką spędzimy weekend 😀

Organizatorzy wystawy spodziewali się, iż będzie można zobaczyć na niej około 800 piesków różnych ras – zarówno tych powszechnie znanych jak owczarki niemieckie, pudle czy spaniele, ale również mniej popularnych jak chihuahua czy basenji (pieski pochodzące z Afryki, które nie szczekają). I faktycznie było na co popatrzeć. Udało mi się zrobić kilka zdjęć, choć psiaki nie zawsze miały ochotę pozować 😉

Maleństwa, które widzicie poniżej, zachwyciły moją córkę. Jakby dało radę, to jednego z nich zabrałaby ze sobą do domu 🙂 Ale co się dziwić. Wystarczy na nie spojrzeć – słodkie są 🙂

Fałdka na fałdce 🙂 Ten psiak wyglądał naprawdę pociesznie 🙂

Jak widać, zawody wykończyły niektóre pieski. W ogóle nie zwracały uwagi na kręcących się wokół nich ludzi. Spały i odpoczywały w najlepsze.

Nie zabrakło kącika dla prawdziwych dam. Szczotkowanie, robienie loczków, zakładanie kokardek… psie damy cierpliwie znosiły zabiegi upiększające.

Choć nie zostałyśmy z córką na medalowaniu, to miałyśmy okazję przyjrzeć się nagrodom, które oczekiwały na pieski i ich właścicieli.

Miło spędziłyśmy z córką czas przechadzając się po hali pełnej psiaków. Młoda do wieczora przeżywała w domu wystawę. Będzie miała jutro w szkole temat do rozmów z rówieśnikami 🙂

4 komentarze

  • AnnRK Styczeń 18, 2015 at 18:11

    Byłam kiedyś na takiej wystawie w Poznaniu i chętnie wybrałabym się jeszcze raz. Niektóre psiaki są przecudne, a że sama nie mam warunków na to, by takiego trzymać w mieszkaniu, to tym chętniej oglądam cudze zwierzaki. 🙂

    Reply
    • Sylwia Węgielewska Styczeń 18, 2015 at 19:36

      Nasze mieszkanie ma tylko dwa pokoje, ale mimo to zwierząt nie brakuje 🙂 Jest pies – kundel, nie duży, taki poniżej kolan, a do tego kotka 🙂 Czasem jest wesoło 😉

      Reply
  • barwinka Styczeń 19, 2015 at 11:08

    Uwielbiam psy, w każdej postaci. Nigdy mnie nie ciągnęło na wystawy, choć może wynika to z tego, że nie pomyślałam, żeby się wybrać. Z tego co widzę, warto na takie imprezy chodzić. Piękne zdjęcia, cudne psiaki, na pewno sprawiły Wam obu mnóstwo radości 🙂

    Reply
  • monweg Styczeń 19, 2015 at 12:18

    Uwielbiam wystawy psów, bo jestem straszną psiarą. Obecnie psa co prawda nie posiadam i chyba nie szybko to sie zmieni. Za bardzo cierpię gdy odchodzą.

    Reply

Leave a Comment