“Wszystkie moje mamy” – Renata Piątkowska (recenzja 501)

“Wszystkie moje mamy” Renaty Piątkowskiej to opowieść o dzieciństwie pewnego pana, Szymona Baumana, którego do dziś, mimo że jest już osobą w podeszłym wieku, nadal prześladują obrazy z czasów II wojny światowej. Będąc małym chłopcem nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jak może wyglądać prawdziwa wojna. Dla niego była to jedynie zabawa z jego najlepszym kolegą Dawidem przy użyciu drewnianych karabinów oraz późniejsze wręczanie medali w postaci guzików owiniętych w złotka po chanukowych pieniążkach. Kiedy Niemcy przekroczyli granicę Polski, życie chłopców zmieniło się bezpowrotnie. Na samym początku Szymek stracił tatę, którego Niemcy po ulicznej łapance wywieźli do obozu. Nigdy więcej już go nie zobaczył. Następnie spadająca z nieba bomba zabrała mu dom. Wraz z mamą i starszą siostrą trafił do cioci, ale i tu nie dane im było na dłużej zagrzać miejsca. Wkrótce powstało getto, do którego trafiły wszystkie żydowskie rodziny. Szymuś poczuł nie tylko przejmujące do szpiku kości zimno z braku opału, ale także co oznacza budzić się i zasypiać z pustym brzuszkiem. Starał się tym zbytnio nie przejmować. Najważniejsze było dla niego, że nadal byli razem. Choć i to miało się niedługo zmienić… I wówczas w jego życiu pojawiła się siostra Jolanta, która pewnego dnia pomogła mu opuścić getto. Szymek przestał być Szymkiem – stał się Stasiem, później Maćkiem…  Miał prawdziwą mamę, ale również mamę Jolantę, Marię, Annę i Polę, siostrę swojego taty, która przygarnęła go po zakończeniu wojny stając się tym samym jego ostatnią mamą.

Losy małego Szymka Baumana to przykładowa historia jednego z bardzo wielu dzieci, które uratowała Irena Sendlerowa (pseudonim “Jolanta”) wyprowadzając je z getta i umieszczając po aryjskiej stronie w przybranych rodzinach, sierocińcach i klasztorach. Pani Irena zawsze powtarzała, że “Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat”. Sama ocaliła tych światów 2500. Dzięki posiadanej przepustce pracownika do zwalczania chorób zakaźnych w getcie, mogła praktycznie bez większych przeszkód przekraczać jego granice. Pomagała komu tylko mogła szmuglując jedzenie, leki, a nawet ubrania dla potrzebujących, za każdym razem ryzykując własne życie. W 1965 roku izraelski instytut Yad Vashem uhonorował ją medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Odznaczono ją również Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski i Orderem Orła Białego. Z rąk Kanclerza Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu Marka Michalaka otrzymała Order Uśmiechu. Irena Sendlerowa zmarła 12 maja 2008 roku pozostawiając nam przesłanie “Dopóki będę żyła, dopóki mi sił starczy, zawsze będę mówiła, że najważniejsze na świecie i w życiu jest Dobro.”

“Wszystkie moje mamy” Renaty Piątkowskiej  jest jedną z książek z serii “Wojny dorosłych – historie dzieci”, w której to właśnie małe dzieci opowiadają nam o czasach II wojny światowej, tragediach, których doświadczały nie tylko one same, ale również inni ludzie. A wszystko to z prostotą, uczciwością i szczegółowością typową dla małego człowieka, który choć sam momentami nie wszystko rozumie, to stara się to przedstawić tak, jak sam to widzi. Właśnie to sprawia, że tego typu opowieści bardziej chwytają za serce Czytelnika, niż te opowiedziane przez dorosłych. Dzieci niczego nie koloryzują, nie wyolbrzymiają, nie pomijają, nie łagodzą, a przez to ich świadectwa są bardziej prawdziwe, ale i przerażające.

Książka ta stanowić może doskonały punkt wyjścia do rozpoczęcia rozmowy z własnym dzieckiem na temat wojny, tego, co wówczas przeżywali ludzie, co czuli, jak to naprawdę wyglądało. Renata Piątkowska ukazała wszystko w taki sposób, że bez obaw możemy oddać tę książkę do rąk dzieci, bez strachu, że spowoduje ona u nich jakieś traumatyczne przeżycia podczas lektury. Całości dopełniają tu przepiękne, delikatne ilustracje autorstwa Macieja Szymanowicza, którego dzieła mogłam już podziwiać podczas lektury innej książki o podobnej tematyce – “Asiuni” Joanny Papuzińskiej. Książkę gorąco polecam wszystkim rodzicom, bez wyjątku. Tego typu pozycje powinny znaleźć się na półkach każdego dziecka. Nie wolno bowiem zapominać o tym trudnym okresie w naszej historii, o wojnie, ludziach, którzy wówczas polegli, a zwłaszcza o tych, którzy z narażeniem własnego życia nieśli pomoc innym. “Wszystkie moje mamy” to piękna i mądra książka, prawdziwa perełka wśród literatury skierowanej do młodszego Czytelnika.

Moja ocena: 6/6

Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2014, wyd II
Seria: Wojny dorosłych – historie dzieci
Oprawa: twarda
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Liczba stron: 48
ISBN: 978-83-7672-256-6
Grupa wiekowa: 7+

Literatura

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

“Odnajdź w sobie dziecko II” ; “Polacy nie gęsi II”

5Shares

7 Replies to ““Wszystkie moje mamy” – Renata Piątkowska (recenzja 501)”

    1. Jest piękna. I wzruszająca. Warta uwagi. Naprawdę godna polecania dalej. W ogóle bardzo lubię tego typu pozycje, a widziałam, że w ofercie Wydawnictwa można już kilka takowych znaleźć.

  1. Już słyszałam wcześniej o tej książce i wzbudziła moją uwagę, koniecznie chcę przeczytać, myślę, że to ważna propozycja dla każdego…

  2. Nauczycielka mojej córki czytała dzieciom na lekcji te książkę a córka opowiadała mi w domu – wspaniała książka, która małym ludziom pokazuje jakim złem jest wojna i jak źli ale i jak dobrzy możemy być my sami. Dziękuję za tę książkę i dziękuję naszej Pani Stasi, że ją dzieciom przeczytała!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *